Dzisiaj pewne zmiany nastąpiły.Prawdopodobnie za zasługą zmian turnusowych, "nowi" jeszcze widać nie całkiem na zabiegach się zadomowili.
Przyszłam do rozbieralni,a tu puchy……
Jedną, jedyną panią porwali wczesniej panowie.Zastanawiałam się już nawet,czy dzisiaj będę sama w tej komorze się mrozić, ale los postanowił inaczej.
Poszłam do komory razem z panem.Fajnym panem, takim troche misiowatym, więc okropną ochotę miałam się nawet przytulić do niego, do czasu ,gdy uprzytomniłam sobie, że jest on tak samo właśnie zlodowociały jak ja, niestety.
Nic więc z przytulanki nie wyszło,a i trzy minuty jakos szybko i całkiem miło w tej komorze krio dzisiaj mi zleciało…..
I o to chodzi,zabiegi mają być przyjemnośćią, a nie katorgą…..