Siedziałam sobie dzisiaj w naszej kawiarence sanatoryjnej (o.k.pryznaję,jadłam moje ulubione lody miętowe z czekoladą, pycha,a ile kalorii).
Przy sąsiednim stoliku siedziało towarzystwo w słusznym zresztą wieku i obgadywało jakąś grubaskę, która pławiła się(dzisiaj??) z nimi w basenie.
Trudno było jej ćwiczyć, bo co chwilkę woda wyrzucała ją do góry) a najgorzej było już, gdy po ćwiczeniach był czas wolny do pływania, nikt inny już prócz niej pływać nie mógł, bo swoim ciałem zajęła całą przestrzeń basenu.Biedny facet narzekał, że przez nią popływać sobie nie mógł….
Hehe, napewno to nie o mnie, bo ja na basen nie chodzę, a basen znów nie taki mały jest,więc to napewno gruba przesada z tą obmową była.
I ktokolwiek to był, też miał prawo do użytkowania basenu przecież.
Niech żyją grubasy!!!!
To najpogodniejsi ludzie pod słoncem.