
Iszy dzień mojej pracy już za mną,Nie było wcale tak najgorzej, jakoś nawet całkiem znośnie to przeszłam, chociaż nie obyło się bez malutkich nerwów – poprostu jeden pacjent nie chcąc zapłacić za zrobione zdjęcie,wszczął awanturę i…udało mu się, zdjęcie opisane dostał i nie zapłacil ani złotówki…cóż, pójdzie z mojej kieszeni, ale za 50 zł nie warto zdrowia na nerwach tracić. Ludziska, jak to ludziska, są różni.
Za to podróż powrotna z pracy do domu była koszmarna.Trasa, którą normalnie autobus pokonuję w 15 minuy,wczoraj, z powodu korków, dokładnie przedłużyła się do 50 minut.
Nie wiem, jak można rozkopać główna arterię, jaką jest przedłużenie alej i nie zapewnić żadnego sensownego objazdu.
Normalna sprawa, że wszystkie auta, autobusy i busy jadą główną drogą, z północy na południe Krakowa, czyli Alejami Trzech Wieszczy,ale skandal, że na czas remontu nie zapewnili żadnego objazdu dla ciężkich pojazdów typu dżwigi i Tiry.Jak taki wepchnie się przed Ciebie już koniec z normalną podróżą.
W dodatku część Alei ma wydzielony pas tylko dla aytobusów i taxi, niestety normalne auta nie prestrzegają tej zasady i stąd korki i autobusowe spóźnienia….
Oczywiście żadnego stróża porządku na alejach nie uświadczysz, ciekawe co te Służby Porządkowe, już nie mówiąc o policjantach, robią……
Mówię Wam, koszmar.
Ciekawe, jak długo te remonty jeszcze przewidują.!
Ale i tak mam szczęście, że takie podróżnicze perypetie bywają tylko w drodze powrotnej ( akurat w tą stronę tylko zawsze są korki), bo inaczej musiałabym ze 2 godziny wcześniej do pracy wychodzić, żeby się nie spóźnić.
Ale i tak na wszelki wypadek wcześniej wyjdę, bo kto wie, co za autobusowe kłopoty jeszcze przedemną
A ZA OKNEM SMUTNY, PONURY,DESZCZOWY, ZIMNY, JESIENNY DZIEŃ…….