
CZERWONA MAŁPA
A kto??????
Tym razem alarm.
Oczywiście, że mi się wczoraj włączył, gdy otwierałam rano Przychodnię.
Wył tak, że przestraszył biednego pacjenta, który akurat skoro świt, czyli punkt
ósma rano po wyniki przyszedł. Sam jest sobie winien, mógł się tak nie spieszyć !!!
Tylka Magdusia ze stoickim spokojem paliła sobie papierosa, wcale tym wyjcem się
nie przejmując.
Weszłam z dobrym nastawieniem i ……już na drugiej cyferce się pomyliłam.
Co poradzę, że kod alarmu i kod mojego pinu do karty bankomatowej zawsze
mi sie myli, bo na tą samą cyfrę się zaczynają. Na szczęście przy pomyłce w bankomacie
nic nie wyje, najwyżej co połyka kartę bankomatową, co też pewien kłopot czyni, ale
można się aż dwa razy bezkarnie pomylić, przy trrzecim już karta ginie w bankowych
czeluściach.
A że akurat rano pobierałam z bankomatu pieniądze, świeżo miałam ten kod
w głowie.
Oczywiście zaraz się zdenerwowałam i zaczęłam wbijać poprawny niby numer-
przynajmniej tak mi się zdawało, a że alarm w tym momencie juz się właczył ( ach ten
świdrowaty gwizd), z nerwów zapomniałam jaki jest numer kodu.
Magda oczywiście też nie pamiętała, bo i po co, ona niigdy przychodni nie otwiera.
Zastanowiłam się moment i postanowiłam zatelefonować do Ani, chociaż wiedziałam,
że ona o tej porze jeszcze pewno śpi. Na szczęście telefon odebrała i przez ten
wyjący alarm podała mi poprawny numer kodu, wklepałam i…uff, co za ulga – cisza
nastała.
Ja to zawsze jakieś przygody mam, jak nie aparat się psuje, warczy i charczy, to alarm
mi się włącza czyżby to już było sławetne S.K.S????
Wtajemniczeni wiedzą co ten skrót oznacza, niewtajemniczonym powiem, że to
oznacza : Starość – brzydkie słowo na K – starość.
He, he, to pojęcie kiedyś wpprowadziła w użycie Ważna Osoba i tak już pozostało.
W przeciwieństwie do Ważnej Osoby, która poszła sobie w sina dal.
Tralala…..W siną dal, w siną dal, to dla Kochasia, który odszedł w siną dal.
Który to kolejny raz, a może to już tym razem ostatni ??????…….
Trudno, nie będę najwyżej miała komu pysznych obiadków gotować.
Dzisiaj też poranna zmiana mnie czeka, na szczęscie jest Jadzia, ona jakoś sobie
z tym wyjcem radę daje.
Pogoda znów lejąca, może nieco poołudniu się wypogodzi, jak na razie doprowadza mnie
do stanu beznadziejności, całkiem, jakby to jesień była.
W dodatku jest chłodno,ale jak ma być ciepło skoro w Szkocji, Irlandii, a nawet
w ciepłej zazwyczaj Hiszpani pada śnieg?
Zgroza, śnieg w maju????
To znaczy. że jednak proroctwo powrotu ery lodocowej jest całkiem możliwe?>>>
To co, do pracy saniami jeździć będę????
Póki jednak co jadę tam autobusem, ale kto wie, kto wie, co przyszłośc przyniesie….