
Jeszcze dzisiaj działamy i ….już wieczorkiem wpada do przychodni Brygada Remontowa.
Totalna rozbiórka wszystkiego: zrywanie podłóg, zrywanie fliz, malowanie,no i
remont aparatu trtg ( nareszcie) i wymiana tomografu.
Koniec remontu przewidywany jest za miesiąc, jezeli się z wszystkim do końca
pozbierają. Myślę, że zdążą, bo czasu mają sporo.
Ale za to jak czysto i wspaniale będzie po tej zawierusze?
Tak więc dzisiaj ostatni raz idę do pracy orzed długiiiim urlopikiem.
I bardzo dobrze, bo przyznam, że odpoczynek dobrze mi zrobi.
I mam nawet pewne plany (zdrowotne), ale o tym, narazie cicho sza.
Wczoraj. mimo, że to był trzynasty dzień miesiąca, aparat spisywał się omalże
poprawnie, no czasami coś tam fikał, ale dawał się diablik jakoś opanować nawet.
Za to z kolei miałam kłopot z ciemnią, konieczna była gwałtowna wymiana odczynników,
oczywiście całe pomieszczenie, w którym ciemnia automatyczna stoi, zalana była
wyciekającymi odczynnikami, musiałam brodzić po kałużach, ale co tam, to i tak
ostatnie jej podrygi w naszej przychodni, po remoncie będzie zbyteczna, jako, że
będziemy mieć zamontowaną przystawkę cyfrową
Nasza ciemnia idzie do sąsiadów, czyli do weterynarzy, którzy ostatnio u nas z niej
korzystali – ha ha, może być tak jak Łukasz wczoraj powiedział: teraz my z kasetami
latać będziemy do sąsiadów w razie awarii cyfrówki wołać zdjęcia i prosić, aby
nam pozwalali z niej korzystć.
Nie, to jest oczywiście czarny scenariusz, oby się nie spełnił, ale kto wie, kto wie…..
No i dzisiaj jest przeddzień wielkiego jutrzejszego balu jubileuszowi, ale wszystkie
plany w ubiorze na razie biorą w łeb, bo pogoda deszczowo – jesienna, zobaczymy
co jutrzejszy dzień przyniesie. Narazie zaplanowana kreacja nie za bardzo nadaje
się do ubrania, muszę wymyśoić sobie jakiś plan awaryjny.
Poranna kawa to juz historia – została wypita.
To uciekam w takim razie do pracy Cześć.