Niech żyje bal…….

…drugi raz nie zaproszą nas wcale……

 

No to zostało jeszcze kilka godzin do gali.

Pora się szykować na nią.

Ale bez jakiś wiekich fantazji, ja tam po fryzjerach i kosmetyczkach latać nie

będę, zostawię to „młodzieży”.

Ja wolę piękno naturalne, ha, ha.

Sukienka na grzbiet, sandałki na nogi, no ewentualnie lekko podmaluję sobie oczy, ale też

za bardzo nie należy w moim wieku z tym przesadzać, przecież.

Najważniejsze, żeby w dobry humor się uzbroić no i……za bardzo z jedzeniem przed

południem nie przesadzać, żeby świniak  ( i nie tylko on) mógł się potem  do

brzuszka zmieścić.

Zresztą to ostatnie takie obżarstwo, od poniedziałku….

Ale o tym w stosownej chwili.

Dzisiaj nastał czas szaleństw.

I niech Ważna Osoba sobie pożałuje, nie wie, co traci……