czyli morderstwo w domowej spiżarni i nie tylko….
Trup sypał się gęsto, no prawie gęsto, bo jeszcze ktoś by mnie o masowe morderstwa oskarżył,
a i wróg znów tak licznie nie występował……..
Raid przeciw molom był czołową bronią przeciwpancerną, pomagało mu jeszcze mydło w kostkach
Dove umieszczone we wszystkich szufladach komody i….. już mi nic nie fruwa w pokoju.
A dokuczliwe były te małe istotki, ciągle latały mi prosto pod nosem, albo przed ekranem
telewizora.
Specjalne płatki przeciw molom spożywczym zostały umieszczone również w mojej prywatnej,
podręcznej spiżarce, czyli we sprytnie schowanej szafce w ścianie. To są właśnie uroki starego
budownictwa, szafka ukryta jest tuż koło okna, więc i zimą może służyć też jako pół – lodówka,
albo jako schowek na wszelkie mąki, makarony, kasze ( które mole wprost uwielbiają) i niejadalne
dla moli np sól i cukier.
No właśnie sól : problem wielki ostatnich dni. Skandal z podróbką soli przemysłowej na
sól jadalną rozszerza coraz szersze kręgi. W tej soli przemysłowej,sprzedawanej wielu
zakładom przemysłowym, produkującym przede wszystkim żywność zawarte są składniki tak
zwane kancerogenne, czyli powodujące choroby nowotworowe, czyli skandal, jak powiedziała mi
wczoraj oburzona moja koleżanka Ela, a ja i wielu innych Polaków zadziwia się, w jaki to sposób
przez tyle lat można było oszukiwać Polaków i nikt tym się wcześniej nie zainteresował.
I nie zależnie od tego ile osób zostanie oskarżonych i postawionych przed sąd za ten
solny skandal, nigdy nie dowiemy się, w jakim stopniu każdy z nas został narażony na
niebezpieczeństwo, a ile osób zapłaci czyjąś niefrasobliwość, to delikatnie powiedziane,
ale czyjąś zachłanność na kasę, ciężką chorobą.
A może wśród tych chorych jest ktoś z najbliższej rodziny takiego przestępcy ( bo to jest
przestępstwo na skalę krajową!!!) albo i sam taki zadowolony ze swojej kasy twórca
narodowego horroru? Pewnie mając kasę odżywiał się głownie właśnie pysznymi, pełnymi
takiej soli wyrobami mięsnymi, albo rybnymi, chociaż mam pewne wątpliwości: kto bogaty,
ten zajada frykasy z zagranicznych półek, wolnych od przemysłowych zanieczyszczeń.
Biedak zajadał kiełbasę wrocławską, bogaty jakieś np hiszpańskie frykasy…..
Na koniec muszę dodać słowo o wczorajszym meczu: wbrew wielu malkontentom mecz
Polska Portugalia odbył się na nowo otwartym narodowym stadionie, było one całkiem
dobrze przygotowane i wytrzymało napór kibiców, więc pani Ministro (!!) Mucha nie musi
już wokół Narodowego biegać w kółko, no chyba, że dla zdrowotności.
Mecz nie zachwycił raczej kibiców, bo i też gra nie miała czym zachwycić i jeżeli miała to
być zapowiedź formy naszych piłkarzy (wyłączając może bramkarza), to raczej nie ma co
liczyć nawet na wyjście z grupy, a co dopiero na coś więcej……..
Ale nie ma co narzekać, mamy przynajmniej wspaniały Stadion i trzeba przyznać, że
wczorajszy dzień pokazał, że pod względem organizacyjnym umiemy pokazać klasę, szkoda,
że nie w grze…….
P.S. no i niepostrzeżenie nadszedł miesiąc marzec, a co prawda w marcu jak w garncu, ale jakby
na niego nie patrzeć, jest już pierwszym wiosennym miesiącem, co prawda wiosna przychodzi
dopiero pod koniec tego miesiąca, ale jednak przychodzi….Ona…..upragniona…. W I O S N A !!