Postanowiłam sobie pójść wcześniej wczoraj spać, jako że oczy same mi się zamykały.
Nawet poświęciłam moje ulubione Szkło kontaktowe ( polityka ostatnio okropnie zaczęła
mnie irytować) Puściłam wiec sobie na VOD Awanturę o Basię, tą pierwszą, a zarazem najlepszą
wersję i pod koniec już zaczęłam przysypiać, więc komputer wyłączyłam i zagłębiłam się w słodkim
śnie. Nie wiem ile spałam, może pół godziny, może godzinę, gdy obudził mnie okropny ból
w okolicy najpierw lewej, a potem i prawej kostki. Rozpierający ból ni to mięśniowy, ni to
krążeniowy rozprzestrzenił się szybciutko w obu nogach od palców stóp, aż po biodra i stale
narastał. stając się tak nieznośnym, że aż zaczęłam głośno z bólu wyć. Usłyszała to Pola i
przerażona przyszła zobaczyć co ze mną się dzieje i siedziała koło mnie, aż ból nieco zelżał i
pozwolił mi przysnąć, ale wcześniej zjadałam i dodatkową, nawet podwójną porcję Asparginu,
wypiłam rozpuszczoną tabletkę aspiryny C ( ona podobno nieco rozszerza naczynia) i wypiłam też
mój niezawodny nimesil, już sama nie wiedziałam, co mam zażyć, byle by ten ból przeszedł.
W końcu jakoś udało mi się ten ból ukoić i jakoś zasnęłam, ale już teraz boję się, jaka będzie
następna noc.
Na razie całe nogi mam strasznie obolałe i ciężkie, jakby mi krążył w naczyniach ołów a nie krew.
Rzeczywiście w pewnym (stosownym) wieku choroby napadają na człowieka z każdej możliwej
strony i gnębią, gnębią…….
Pewnie znów trzeba będzie odwiedzić kilku lekarzy, czego przyznam szczerze nie cierpię, już
na samą myśl o tym wszystko zaczyna mnie boleć.
Podobno nie można się poddawać, tylko jak to zrobić, gdy coś doskwiera?
Więc pewnie tak już pozostanie aż do samej śmierci, a potem to dopiero się zobaczy…..
Niektórzy dzisiaj imprezują, pyszności zajadając i pijąc, inni, na przykład takie szaraczki jak ja
będą spokojnie sobotę spędzać w domowych pieleszach i odsypiać zarwaną noc.
Nie ma co innym zazdrościć ( a może jednak trochę??), trzeba się cieszyć tym co mamy pod ręką.
A mamy czym się cieszyć, zobaczcie, Elusia podesłała mi zdjęcie już całkiem okazałych
przebiśniegów…… namacalnych symboli wiosny, czyli Pani Wiosna gdzieś tam za drzwiami
stoi i bardzo nieśmiało i cichutko do naszych drzwi puka……
W Krakowie raz słonko świeci, raz za chmurkami się skrywa i nadal jest raczej chłodno.
Chyba jeszcze na tą prawdziwą i ciepłą wiosnę należy trochę poczekać Ale kto zdrów, niech
szybciutko gdzieś po polach jej szuka i aparatem fotograficznym uwiecznia, aby innym otuchy
wiosennej też dodać.
Miłego weekendu.