a dzisiaj mamy niedzielę, niestety w Krakowie dosyć pochmurną
Na to słonko jeszcze chyba poczekamy? 
To u tak dobrze, że nie mieszkam na przykład w Białymstoku, bo tam podobno regularna
śnieżyca, brrr, a ja czapkę uszatkę schowałam na dno szafy.
U nas w Krakowie przeszła przed chwilą spora deszczowa chmura, zrobiło się nagle ciemno,
jakby to był wieczór.
Ale ta szarość dnia wcale pozytywnie na człowieka nie wpływa, można jedynie albo spać, albo pić
wódkę dla rozjaśnienia umysłu. A ponieważ ta druga alternatywa zupełnie mi dzisiaj nie odpowiada,
bo do picia wódki trzeba mieć odpowiednie, dobre towarzystwo, chyba wybiorę tą pierwszą.
Dzisiejsza noc była wspaniała, bo bez żadnych specjalnych sensacji przespałam ją całą,
no proszę, wystarczy odpowiednią dawkę Asparginu zjeść i już mięśnie nie kurczą się
w nadmiarze.
Dziwna sprawa, ostatnio odrzuciło mnie prawie całkowicie od kawy. to znaczy kawa wcale
mi nie smakuje, a jeszcze nie dawno nie wyobrażałam sobie poranka bez tego czarnego napoju.
To prawda, organizm sam świetnie reguluje, co mu jest w tym momencie potrzebne, a czego wcale
nie chce wcale otrzymywać, Przez ostatni czas miałam na przykład niesamowity smak na
jabłka, teraz już nie koniecznie jabłko muszę zjeść.
Tak samo nie dawno jeszcze byłam bardzo polityką zainteresowana, teraz ona mnie wprost
denerwuje, co wcale nie znaczy, że zmieniłam swoje polityczne opcje.
Uważam jednak, że teraz stała się ona wyjątkowo chamska, a jej podstawą nie jest wcale
troska o ludzi i o państwo, ale głównie są to rozgrywki pomiędzy ludźmi, jedn patrzy jak
dopiec drugiemu, jak go zgnoić.
Tylko dlaczego takie rozgrywki opłacane być muszą z naszych podatków???????
Panowie posłowie chyba zapomnieli się , trzeba byłoby podpowiedzieć znane zapytanie :
czy tabakiera jest dla nosa, czy nos dla tabakiery?
I z takim to stwierdzeniem pozostawiam wszystkich na cała niedzielę, wspominając z obowiązku
tylko o pierwszej rocznicy wielkiego trzęsienia ziemi i olbrzymiej fali tsunami w Japonii, która
pogrążyła ten kraj w wielkiej, tragicznej sytuacji, po roku udało im się jakoś opanować.
Tam nikt nie czci, tak jak u nas, wiecznej pamięci po katastrofach i nie każą ludziom z tego
powodu żyć we wiecznym smutku i we wiecznej żałobie, podsycanej ciągłymi nawrotami do
tragicznej sytuacji sprzed roku, dwóch itd.
No cóż, to jest związane z ich mentalnością, Polacy kochają żyć martyrologią, a nawet gdy nie
koniecznie kochają, to są do tego zmuszani…….