
I t o przedostatni przed Świętami, za tydzień Wielki Piątek i…… świąteczny wyjazd do
Kościeliska.
Ale się cieszę, już nawet doczekać się nie mogę. Tylko te 4 dni pewno szybciutko przeminą, ale
jednak troszkę w innym świecie sobie poodpoczywam, podobno nawet pogoda ma dopisywać, ale
z tą pogodą nigdy nic nie wiadomo….
Na razie wczoraj zrobiło się bardzo, bardzo zimno , szczególnie wiatr daje się we znaki, wczoraj
padał już nawet wiatr a dzisiaj….. ponuro i zimno od rana.
Ale kwiatkom to wcale nie przeszkadza, rosną sobie wesoło nadal.
Przedwczoraj pokazało się u nas duże, olbrzymie akwarium, które stoi u Poli w pokoju.
Dokupili tam specjalne rybk,i tzw pielęgnice całuśne i jeszcze jeden ciekawy egzemplarz z rodziny
pielęgnic się pokazał, olbrzym, który jest dosyć z ze swojej postury, barwy i kształtu
do karpia podobny, przyznam, że w porównaniu z tymi ślicznymi różowymi pielęgnicami wygląda
jak brzydkie kaczątko, a raczej brzydkie rybiątko. Większa część rodzinki wybrzydza na to
rybne zjawisko, a ja wręcz przeciwnie, bardzo go polubiłam i nawet „ochrzciłam”, czyli dostał
ode mnie imię Feluś. Naprawdę Feluś jest uroczy i co ciekawe, bardzo komunikatywny, gdy tylko
ktoś podchodzi do akwarium natychmiast do niego blisko podpływa, jakby się cieszył
naszym towarzystwem, w dodatku bardzo zalotnie łypie oczkiem, słowo daję, nie bujam.
Teraz tylko sprawdzam, czy przez przypadek nie wywalili Felusia z akwarium, byłabym
niepocieszona.
Wczoraj do naszej przychodni podjechała koleżanka ze swoim malutkim bokserkiem, coś
pięknego ( mimo, że według najnowszych wskazań miał nie obcięty ogon i nie cieniowane
uszy – teraz jest zakaz kopiowania uszu i amputacja części ogona).
Bokserek miał 4 miesiące i był dokładnie taki, jak kiedyś moja Tina, żółty i miał białą plamę na pysiu
i półkolię na szyi.
Przed laty Małgorzata miała też żółto- złotego boksera Rufusa, który był właśnie ojcem
mojej Tiny, czyżby historia miała się teraz powtórzyć??
Raczej nie przewiduję, nie mam teraz warunków na posiadanie psa, nie mogłabym tak jak kiedyś
z Tiną chodzić z nią na długie spacery, czy na tresurę. Ongiś Tina codziennie miała bardzo długie
spacery, obojętnie na porę roku spacerowałam z nią kilka godzin dziennie, a w okresie
wiosennym i letnim praktycznie byłyśmy na spacerze całe popołudnie, aż do późnego wieczora,
brałyśmy też udziały w różnych zbiorowych psich harcach, a nawet i w charcich biegach.
Ach, jak ona to lubiła………
Ale wracając do małego szczeniaczka, oczywiście w iście bokserski sposób musiał wycałować
mnie po twarzy, musiał poskakać po mojej głowie, wiadomo, ile energii drzemie w takiej małej
psinie, chociaż podobno właśnie wracał z tresury. Przypominały mi się te dawne, wspaniałe
chwile z czteromiesięczną Tiną, która o 6 rano ciągła mnie za włosy, wbijała mi zęby w mój nos
i skakała po mnie zachęcając do zabawy, jakby mówiła: wstawaj, ja już nie śpię, teraz się
bawimy!!! Ale to były fajne czasy.
Przynajmniej miałam więcej radości życia, wspaniałe spacery i sporo fajnych „psich”
znajomości nie tylko w Krakowie, ale w całej Polsce ( fajne były te spotkania na wystawach,
chociaż przecież tam rywalizowaliśmy o medale)
A dzisiaj?? A dzisiaj muszę ( albo wręcz przeciwnie, wcale nie muszę) się denerwować tym,
co mówi prezes Jarosław i jego ferajna.
Zbliża się druga tragiczna rocznica tej katastrofy i już są głosy ze strony Pisu, że
jednak to był zamach, że były dwa wybuchy, ale jeszcze dokładnie nie wiedzą co wybuchło.
DOWODY PANOWIE, DOWODY!!!!!, bo bez dowodów będzie kiepściutko.
Co prawda wolno mówić co ślina na język przyniesie, wszak w demokratycznym kraju żyjemy
( jednak chyba tak, chociaż Pis nie jest tak do końca przekonany: mamy, czy nie mamy
demokrację), ale żeby być zrozumiałym przez większość konieczne jest mówienie z sensem!!!
Dzisiaj też będzie gorąco pod Sejmem, już zbiera się tam wiele protestujących przeciwnych
przesunięcia wieku emerytalnego do 67 roku życia.
Dziwne, najpierw krytykowali premiera, że nie chce przeprowadzać reform, teraz go krytykują, bo
chce cos zmienić. Ale mi to nie po drodze, ja już emeryturę swoja wypracowałam, więc do
sprawy się nie mieszam, ale swoje zdanie mam!
No to tyle, gnam do pracy skoro świt.
być