Ufff !!! znów piątek

 

I t o przedostatni przed Świętami, za tydzień Wielki Piątek i……  świąteczny   wyjazd do

Kościeliska.

Ale się cieszę, już nawet doczekać się nie mogę. Tylko te 4 dni pewno szybciutko przeminą,  ale

jednak troszkę w innym świecie sobie poodpoczywam, podobno nawet pogoda ma dopisywać, ale

z tą pogodą nigdy nic nie wiadomo….

Na razie wczoraj zrobiło się bardzo, bardzo zimno , szczególnie wiatr daje się we znaki, wczoraj

padał już nawet wiatr a dzisiaj….. ponuro i zimno od rana.

Ale kwiatkom to wcale nie przeszkadza, rosną sobie wesoło nadal.

Przedwczoraj pokazało się u nas duże, olbrzymie akwarium, które stoi u Poli w pokoju.

Dokupili tam specjalne rybk,i tzw pielęgnice całuśne i jeszcze jeden ciekawy egzemplarz z rodziny

pielęgnic się pokazał, olbrzym, który jest dosyć z ze swojej postury, barwy i kształtu

do karpia podobny, przyznam, że w porównaniu z tymi ślicznymi różowymi pielęgnicami wygląda

jak brzydkie kaczątko, a raczej brzydkie rybiątko. Większa część rodzinki wybrzydza na to

rybne  zjawisko, a ja wręcz przeciwnie, bardzo go polubiłam i nawet „ochrzciłam”, czyli dostał

ode mnie imię Feluś. Naprawdę Feluś jest uroczy i co ciekawe, bardzo komunikatywny, gdy tylko

ktoś podchodzi do akwarium natychmiast do niego  blisko podpływa, jakby się cieszył

naszym towarzystwem, w dodatku bardzo zalotnie łypie oczkiem, słowo daję, nie bujam.

Teraz tylko sprawdzam, czy przez przypadek nie wywalili Felusia z akwarium, byłabym

niepocieszona.

Wczoraj do naszej przychodni podjechała koleżanka ze swoim  malutkim bokserkiem, coś

pięknego ( mimo, że według najnowszych wskazań miał nie obcięty ogon i nie cieniowane

uszy – teraz jest zakaz kopiowania uszu i amputacja części ogona).

Bokserek miał 4 miesiące i był dokładnie taki, jak kiedyś moja Tina, żółty i miał białą plamę na pysiu

i półkolię na szyi.

Przed laty   Małgorzata miała też żółto- złotego boksera Rufusa, który był właśnie ojcem

mojej Tiny, czyżby historia miała się teraz powtórzyć??

Raczej nie przewiduję,  nie mam teraz warunków na posiadanie psa, nie mogłabym tak jak kiedyś

z Tiną chodzić z nią na długie spacery, czy na tresurę. Ongiś Tina codziennie miała bardzo długie

spacery, obojętnie na porę roku spacerowałam z nią kilka godzin dziennie, a w okresie

wiosennym i letnim praktycznie byłyśmy na spacerze całe popołudnie,  aż do późnego wieczora,

brałyśmy też udziały w różnych zbiorowych psich harcach, a nawet i w charcich biegach.

Ach, jak ona to lubiła………

Ale wracając do małego szczeniaczka, oczywiście w iście bokserski sposób musiał wycałować

mnie po twarzy, musiał poskakać po mojej głowie, wiadomo, ile energii drzemie w takiej małej

psinie, chociaż podobno właśnie wracał z tresury. Przypominały mi się te dawne,  wspaniałe

chwile z  czteromiesięczną Tiną, która o 6 rano ciągła mnie za włosy, wbijała mi zęby w mój nos

i skakała po mnie zachęcając do zabawy, jakby mówiła: wstawaj, ja już nie śpię, teraz się

bawimy!!! Ale to były fajne czasy.

Przynajmniej miałam więcej radości życia, wspaniałe spacery i sporo fajnych „psich”

znajomości nie tylko w Krakowie, ale w całej Polsce ( fajne były te spotkania na wystawach,

chociaż przecież tam rywalizowaliśmy o medale)

A dzisiaj?? A dzisiaj muszę ( albo wręcz przeciwnie, wcale nie muszę) się denerwować tym,

co mówi prezes Jarosław i jego ferajna.

Zbliża się druga tragiczna rocznica tej katastrofy i już są głosy ze strony  Pisu, że

jednak to był zamach, że były dwa wybuchy, ale jeszcze dokładnie nie wiedzą co wybuchło.

DOWODY  PANOWIE, DOWODY!!!!!, bo bez dowodów będzie kiepściutko.

Co prawda wolno mówić co ślina na język przyniesie, wszak w  demokratycznym kraju żyjemy

( jednak chyba tak, chociaż  Pis nie jest tak do końca przekonany: mamy, czy nie mamy

demokrację), ale żeby być zrozumiałym przez większość  konieczne jest mówienie z sensem!!!

Dzisiaj też będzie gorąco pod Sejmem, już zbiera się tam wiele protestujących przeciwnych

przesunięcia wieku emerytalnego do 67 roku życia.

Dziwne, najpierw krytykowali premiera, że nie chce przeprowadzać reform, teraz go krytykują, bo

chce cos zmienić. Ale mi to nie po drodze, ja już emeryturę swoja wypracowałam, więc do

sprawy się nie mieszam, ale swoje zdanie mam!

No to tyle, gnam do pracy skoro świt.

być