dzisiaj niedziela

  

                                       

Kościół pod wezwaniem św Wojciecha z XVI wieku w Modlnicy pod Krakowem.

Uroczystość Bierzmowania wczoraj przebiegł bardzo podniośle. Kościół był pełny po brzegi, zarówno wypełniony przez liczna młodzież, jak i

przez rodziny i znajomych.

Po uroczystości pogoda bardzo się na niekorzyść zmieniła, zerwał się wielki wiatr z deszczem, zrobiło się całkiem zimno.

Na szczęście spacery nie były przewidziane, auto. które powiozło mnie pod dom Maćka  stało pod kościołem .

Potem podano wspaniały obiad – same smakowitości. I chociaż Pani Domu widocznie nie przewidywała załamania pogody

i podała chłodnik po litewsku ( pyszny!!), jedliśmy go z wielkim smakiem i nawet deszcz padający za oknem nam w tym nie przeszkadzał.

Potem były inne pyszności, o których nawet nie wspomnę, bo zdecydowanie diecie cukrzycowej nie służyły, ba, nawet nie odważyłam się dzisiaj

rano poziomu cukru na wszelki wypadek zbadać. Najgorsze, że za tydzień znów uroczystość komunijna i znów pewnie nie potrafię się oprzeć

wszelakim pokusom

Jednym słowem : życie jest okrutne, wymagające tylko wyrzeczeń  😦

A tak między nami ukraińskie krówki wyglądają całkowicie inaczej niż nasze, one są po prostu czekoladkami z ciągnącym się nadzieniem, też bardzo pyszna,

tylko okrutnie słodka!!!!

I to było na tyle z dzisiejszym wpisem, nić innego i specjalnego mi do głowy nie wpadło

Życzę zatem miłej niedzieli