Było świetnie i rodzinnie, cala bliższa i dalsza rodzina, wiele osób, które już prawie lata nie widziałam.
Przyjęcie było w restauracji hotelu Sheraton w Krakowie. Olbrzymi, przeszklony hol, w środku bardzo wygodne fotele i kanapy.Wczoraj zrozumiałam, dlaczego dawniej w Rzymie urządzano uczty właśnie z kanapami i szezlongami, gdy podczas nadmiernego jedzonka lub napitków można było sobie odpoczywać. Miałam wielką ochotę nawet się zdrzemnąć, ale nie wypadało……….
Pośrodku wielkiej restauracyjnej sali „rosło” wspaniałe, olbrzymie drzewo, sięgające aż przeszklonego sufitu.
A do uszu biesiadników płynęła słodka muzyka w wykonaniu miłej harfistki :
O menu nie wspomnę, bo było wszystko, no prawie wszystko, o czym zamarzyć można, przygotowane w formie bufetu szwedzkiego : i sałatki i mięsiwo i ryby, owoce morza, doskonałe desery, owoce,lody…….. Wreszcie wiem, jak wygląda fontanna czekoladowa: bierze się takiego „szaszłyczka” wykonanego z owoców i podkłada się go pod fontannę czekoladową – pyszne!!!!! O moim cukrze wczoraj raczej starałam się nie myśleć 😦 Przy tylu wspaniałościach jeszcze się stresować????
Dla dzieciaczków była specjalna sala do zabaw, czego tam nie było i konsole do gry i zabawki , plansze itp, ale i tak największym zainteresowaniem cieszyła się pani, wykonująca farbkami tatuaże na dziecinnych rączkach, kolejka do tatuaży stale się ustawiała od nowa
Trzeba przyznać, że ładnie to tej Pani wychodziło. Na szczęście kolejka do wykonania tych tatuaży ustawiała się tylko z dzieciaczków, dorośli mieli inne, ciekawsze zajęcia……
Dzisiejszy wpis jest bardziej „zdjęciowy”. niż „treściwy”. Czasami tak trzeba, nie można tylko o tej polityce i polityce….
Mam nadzieję, że też jest ciekawy.
Życzę miłego poniedziałku i miłego całego tygodnia, bo chociaż zapowiadają burze, ma być podobno cieplutko ( ale bez przesady!!)





