Można tak, można owak

              

Jedni mówią, eee twój blog nudny, nic tylko polityka, polityka, inni mówią eee, nic o polityce nie piszesz, jak tu te dwie przeciwności pogodzić? Ano pisać to, co uważam, mimo, że niektórym moje wpisy się nie podobają. No cóż, niektórzy nie są pro peowcami i krytykują premiera, który ostatnio bardzo wiele na popularności stracił, ale w tym braku popularności i tak prezesa nie przeskoczył.Chociaż trzeba przyznać, że prawie wszystkie wiadomości, obojętnie od stacji, w pierwszych słowach pokazują, co też ciekawego Jarosław Kaczyński dzisiaj powiedział. A on gada i gada, co mu ślina na język przynosi.
Ciekawa jest jego interpretacja tych co miesięcznych pochodów pod Pałacem Prezydenckim. Otóż wczoraj z wielkim zdumieniem dowiedziałam się, że te spacery każdego 10 – tego miesiąca to są po prostu……procesje. Matko i córko, zawsze myślałam, ze procesja jest uroczystością kościelną. Co prawda uczestnicy tych procesji rzeczywiście z kościoła wychodzą i jest to jedna  wspólna cecha z prawdziwymi procesjami. No nie jedna, w procesjach niosą też krzyż i święte obrazy, a w tej pisowskiej niosą co prawda krzyż ale  w  oczy głównie rzucają się  transparenty z napisami, które nijak do żadnych świętości się nie mają. Ciekawe co na to odpowie kościół, czy to aby nie jest profanacja tych prawdziwych procesji ku czci, na przykład z okazji Bożego Ciała???? Pewnie, ze wiarę wyznawać można wszędzie, nawet na ulicy, ale mieszanina modlitw i odmawianego różańca z  plugawymi, kłamliwie oskarżającymi  okrzykami pełnych nienawiści nijak do podstaw katolicyzmu się nie mają, są jak najbardziej tylko odznaką politycznej hucpy.
Myślę. ze dobry Bóg sądzi tak samo jak ja, tylko dlaczego widzi i nie grzmi? Oni już przecież sami od siebie się nie zmienią. A nadużywanie Bożej dobroć do celów własnych to grzech śmiertelny……………

Hurra! Udało mi się nagrać na tym nowym dekoderze wczorajszy film „Śniadanie u Tifany’ego, będę mogła sobie swobodnie oglądnąć w odpowiedniej do tego chwili. A że ten weekend zapowiadają pod zdechłym Azorkiem ( zimno i ulewy!!), V.I.P.sobie znowu gdzieś tam do siostrzyczki wyjechał, więc weekend mam wolny do oglądania wszystkich zaległych filmów i seriali.

Ostatnio  podobno w modzie jest zdobywanie Mont Everestu, nawet kolejki przed tym szczytem już się ustawiają, bo maj jest najlepszym miesiącem na zdobywanie tego szczytu. Co tam jakiś byle jaki Giewont, aby być prawdziwym zdobywcą, teraz trzeba zdobyć ten znany himalajski szczyt,Czy ktoś z moich czytelników tam się  może właśnie wybiera??????

Duża część mojej rodziny  jest pro – sportowa, w ta niedzielę w Krakowie organizują bieg rodzinnym, w którym i moja bratanica Basia wraz z mężem i dzieciakami, oraz oczywiście bratanek Łukasz wraz z synem Frankiem, a może i moje „domowe dzieciaki” będą brali udział w tym sportowym spotkaniu. Ostatnio bieganie zrobiło się w mojej rodzinie modne i tylko patrzeć jak reszta rodziny w ich ślady pójdzie.  A mi pozostanie tylko trzymać za nich kciuki.

Miłego piątku, ten dzień jest zawsze miły, bo weekend przyprowadza 🙂