Wczoraj w południe zmarł mój szwagier Adam, mąż mojej ukochanej siostry Ani, przeżył ją prawie 3 lata.
I znów miałam poczucie, że coś się skończyło, coś odeszło, za mną jeszcze jeden etap życia.
Powracają wspomnienia z tamtych dni, gdy wszyscy razem mieszkaliśmy na ul Smoleńsk, w jednym mieszkaniu, siostra, szwagier, dzieci, ja…. dni dobre, dni złe, dni szare, dni kolorowe…… jak to w życiu bywa.
Na pewno odeszła moja młodość, moje życie dojrzałe, a starość coraz wydatniej do drzwi puka……
Coraz częściej tą pustkę czuję, z tamtej epoki już prawie nikt nie pozostał, już teraz jest tylko to młodsze pokolenie, które teraz przeżywa te same niepokoje i radości, które ja wtedy przeżywałam….
PRZEMIJANIE……… smutne, ale prawdziwe, surowa konsekwencja naszego życia. Jesteś i pstryk, już Ciebie nie ma, pozostają tylko po Tobie lekko przydeptane pantofle…….., a czasami pozostają jeszcze zdjęcia, które na ogół już nie żółkną jak ongiś, bo na internetowych forach są przechowywane.
Kochajmy ludzi, oni tak szybko odchodzą…… frazes jakże prawdziwy, niektórzy z nich pozostają na zawsze w pamięci, o niektórych pamięć z czasem zanika, ale zawsze moment zetknięcia się z śmiercią bliskiej, z rodzinnego kręgu osoby, napawa człowieka smutkiem i zadumą nad tym, co już było i jest teraz już nieodwołalne. Jest już na zawsze.
