Nie udało się nam wygrać, chociaż był moment, że zaśpiewałam sobie nawet wczoraj ” do szczęścia blisko……”, Ale blisko nie było, niestety, tak jak pierwsza połowa pokazywała fenomenalną grę polskiej drużyny, tak potem oklapliśmy zupełnie. Prawdę powiedziawszy mogło skończyć się gorzej, na szczęście tak się nie stało, zamarłam, gdy padła druga bramka Greków, ale na całe szczęście była strzelona ze spalonego. Były ciężkie momenty i dla Greków, gdy dostali czerwona kartkę i grali potem w dziesiątkę, ale nie długo potem nasz bramkarz zaszarżował, czym obronił nas niechybnie od następnej bramki i też otrzymał kartkę w kolorze czerwonym. Na szczęście karnego obronił wspaniale i pewnie niejaki Tytoń, który teraz na pewno przynajmniej przez 3 mecze będzie zastępował owianego chwałą Szczęsnego, a może tak właśnie miało być???? I tak mecz zakończył się remisem 1:1 i tym na razie musimy się zadowolić.
Na drugim programie oglądałam też drugi mecz Euro Rosja Czechy, i chociaż przyznam, że kibicowałam Czechom, zostali rozgromieni i to dosyć okrutnie 4:1
Trudny orzech do zgryzienia będzie z tymi Rosjanami, bo grają świetnie, Czesi też całkiem, całkiem i coraz bardziej czarno widzę nasze wyjście z grupy.
Ale…póki piłka jest w grze……. poczekajmy cierpliwie…….
Co prawda życie to nie tylko piłka nożna, chociaż trzeba przyznać, że przez trzy tygodnie głównie tym żyć będziemy. Lepsze to, niż polityka, ale i tak jakieś polityczne myśli wielkiego Guru do nas przez ten tłum kibiców się prześlizgną. bo dzień bez takich wiadomości, to dzień przecież stracony.
Za oknem piękna słoneczna pogoda, a przed nami znów popołudniowe i wieczorne meczowe emocje, A więc życzę miłego sobotniego dnia. można oddać się błogiemu lenistwu, albo i można i czynnemu życiu, spacerując, biegając czy….co tam kto lubi, skoro aura tak nas dzisiaj rozpieszcza.
