A mogło być tak pięknie! a było tylko 1:1. ( ha ha, a dla kogo??).
To i tak lepiej niż to, co przewidywałam, na szczęście moje gdybanie nie spełniło się.
Bardzo dobrze, że nie spełniły się jeszcze inne przewidywania, co prawda doszło do rozróbek naszych pseudo kibiców, czyli tzw kiboli, którzy zaatakowali rosyjskich kibiców, ale i niektórzy rosyjscy kibice nie byli wcale wiele dłużni. Po prostu wstyd na cały świat, jako, że mecz ( i zachowanie przed i po ) oglądał cały świat, nie, nie ma w tym przesady, dziennikarze dokładnie z krajów nam odległych, nawet pozaeuropejskich ten mecz i wszystkie okoliczności pilnie relacjonowali. No, ale dla małego chociaż wytłumaczenia, kiboli – awanturników jest też i w całym świecie wiele, na zasadzie każda okazja do rozróby jest dobra. Za to pochwalić muszę (?) doskonałe przygotowanie ochrony meczu, policjanci spełnili swoje zadania, byli tam gdzie trzeba było być i reagowali tak jak powinni reagować ( mówię o tych wykorzystanych w odpowiednim momencie armatek, czy kulek gumowych), tak, że na szczęście wszystkie rozruchy były na czas rozgramiane i nie rozszerzały się na cała stolicę, chociaż były punkty zapalne w wielu różnych jej miejscach.
Zastanawia mnie tylko ten wszechobecny entuzjazm, jaki ogarnął Polaków po tym meczu. Bardzo dobrze, że pokazała nasza drużyna, że nie boi się przeciwników, ale po wczorajszym meczu mam pewien niedosyt: gdyby to była wygrana np 2:1 albo jeszcze większa, np 4:1, rzeczywiscie moglibyśmy być dumni z naszej drużyny, mogłabym powiedzieć, że to jest drużyna na miarę Euro 2012, ale zachwycanie się przeciętnością możliwości naszej drużyny jest jednak przesadą, a taki rezultat remisowy, jak był wczoraj świadczy niestety, że nasza drużyna na tytuł mistrza Europy nie zasługuje,
A więc mojego malkontenctwa ciąg dalszy: dobrze, że nie przegraliśmy, ale euforia, że był remis zupełnie do mnie nie dociera, Co to za zespół, który na tak wielkiej imprezie jaką jest Euro zadowala się byle remisem 1:1 Nie zrozumiałe dla mnie jest też to, że w dodatku wszyscy pieją peany o heroizmie naszych piłkarz, przecież to żaden wielki wyczyn, oni do tego byli przez miesiące przygotowywani, a miernością się zadowalają, nie zależy im na osiągnięciu lepszych wyników? Czy byle, byle jakoś jest naprawdę dla nich wystarczające ?
Dobrze, może jestem niesprawiedliwa, ale ja wciąż w oczach mam tą drużynę piłkarską z 1974 roku, naszą srebrną drużynę, która potrafiła pokazać, jak się gole przeciwnikom wbija, a tu w każdym z dotychczasowych meczów Polaków zaledwie ( i to z wielkim trudem) po jednym golu potrafiliśmy tylko wpakować, przy okazji też po jednym golu tracić. To nie tak miało być chłopaki, nie tak.
Przed nami sobotni, decydujący mecz z Czechami. Tu nie może być byle, byle, tu musimy wygrać i moje pytanie: Czy Polaków na to stać? Obawiam się, że jednak słowo „wygramy” jest dla nas za dużo w tej Euro imprezie.Tu może i jeden gol by wystarczył, pod warunkiem, że też i nie pozwolimy go sobie wbić, ale najwyższa pora, aby polscy piłkarze się obudzili i zaczęli naprawdę z sercem grać. Co by mnie zadowoliło” No na przykład taki wynik 4:1 dla Polaków,wtedy z serca mogłabym powiedzieć, że jestem dumna z naszej drużyny. Tylko…….
To nie znaczy wcale, że sobotniego meczu nie będę oglądała, to nie znaczy wcale, że nie będę naszym piłkarzom dopingowała, to tylko oznacza, że wcale nie jestem aż tak bardzo jak pozostali , których słyszę, bezkrytycznie zachwycona.
O to tyle, co na temat wczorajszego dnia mam powiedzieć.
