Nie wiem, czy ktoś ze starszych nieco czytelników pamięta wspaniałą pralinkę ( ciastko?) Palermo?
Jet to orzech zamaczany w skrystalizowanym orzechowym syropie – niebo w gębie. Ten przysmak przypomina mi czas mojego dzieciństwa, gdy takie Palermo można było kupić w cukierni, mój Tata kupował go dla mnie, a moja gębusia uśmiechała się ze szczęścia wtedy od ucha do ucha. Przez długie ponad 50 lat nie spotkałam się z tym smakołykiem, aż nagle……..wczoraj po wizycie u fryzjerki wstąpiłam do Koktajl Baru na kawę i…………. w moje oczy rzuciło się właśnie leżące na spodeczku, w papierowej ( jak ongiś) karbowanej miseczce zapomniane, a tak uwielbiane przez zemnie to moje dziecinne marzenie.
Czy mogłam się więc oprzeć pokusie? W żadnym wypadku!!!! ( na wszelki wypadek jutro rano nie dokonam pomiaru cukru).
Przysięgam, to był ten sam smak, jaki z dziecinnych lat pamiętam. Wzruszyłam się bardzo, oczywiście myślałam o moim Tacie, o moim szczęśliwym dzieciństwie i o tym, co już przeminęło. Poczułam się, jakbym dostała nagrodę z nieba za ten smutny, kilka dni temu dokonany wpis, w którym wspominałam samotność po odejściu Rodzeństwa i Rodziców. Na osłodę dostałam Palermo, tak jakby mój Tata mówił : nie martw się, jesteśmy daleko, ale o Tobie wszyscy pamiętamy. Nie jesteś sama!!!!!!
Oczywiście nie omieszkałam podzielić się z panią wiadomością, że palermo było pyszne, takie jak przed wielu laty jadłam ( ze wzruszenia nawet tych lat nie udało mi się dobrze policzyć) i dostałam od pani odpowiedź ” już wiele osób tu przychodzących mówiło podobnie jak pani „.
Czyli nie tylko mnie ta słodycz przynosiła miłe wspomnienia……………
I co ciekawe, szukałam w goglach wiadomości o tym smakołyku i znalazłam…ale jednak z wielkim trudem.
Ba, nawet znalazłam przepis na jego wykonanie, gdyby ktoś był chętny…….
Składniki:
500 g mielonych orzechów włoskich
500 g cukru pudru
50 g drobno posiekanej skórki pomarańczowej w cukrze
50 ml brandy
50 ml spirytusu
orzechy do ozdoby
polewa:
100 g cukru
kilka łyżek wody
Wykonanie:
- Wszystkie składniki przełożyć do miski i dobrze wymieszać. I to właściwie koniec przepisu 😉
- Z masy formować kulki, ja robiłam takie na około 3-4 cm średnicy. Kulki lekko spłaszczać, ozdabiać orzeszkiem i wbić w każdą kulkę wykałaczkę. Odstawić na noc lub przynajmniej kilka godzin.
- Następnego dnia: rozpuścić cukier z wodą (powinno jej być tyle, by cukier nią nasiąkł) i gotować do uzyskania syropu. I tu jest właśnie to „ale”. Oryginalny przepis zatrzymuje się w tym momencie, ja zaufałam jemu, zamiast własnemu doświadczeniu (co zawsze, zawsze, się źle kończy) i dlatego moje kulki są matowe, a nie piękne i błyszczące. Jeśli mają być błyszczące, gotujcie syrop tak długo, aż przestanie gwałtownie bulkać. Jeśli zacznie się karmelizować, to znaczy, że właśnie przegapiliście właściwy moment, ale to nic, bo to i tak lepiej, niż w ten sposób, w który ja zrobiłam.
- Syrop zdjąć z ognia i maczać w nim palermo tak, by całe pokryło się polewą. Odkładać na pergamin i wyjmować wykałaczkę. Jeśli syrop zacznie za bardzo się ciągnąć (w postaci cukrowych nitek), należy go podgrzać.
- Wersja bardzo łatwa (zamiast cukrowej polewy): zróbcie trochę mniejsze kulki i obtoczcie je w kakao, cukrze pudrze albo polejcie czekoladą.
- Zrobiłam z połowy porcji, wszyły mi 22 kulki.
Koniec przepisu a ja już wiem, kto taki przepis wykorzysta, chyba Elusia, która uwielbia takie różne „dziwne” przysmaki wykorzystywać 🙂
Dzisiaj nietypowy ( dla mnie) wpis, brak w nim słowa o polityce, ale muszę się troszkę odreagować, bo to co czytam na różnych forach przyprawia mnie o palpitację serca.Szczególnie, gdy przeglądam stronę „Rzepy” czyli Rzeczpospolitej, tam absolutnie obiektywni redaktorzy zawsze krytykują to co peowskie, nie znajdują żadnej dobrej idei w jakichkolwiek rządowych działaniach, co ciekawsze oskarżając dziennikarzy z innych gazet o brak obiektywizmu.
No cóż, tu działa stara zasada: punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia. I chociaż niektórzy co bardziej zapalczywi w krytyce redaktorzy z Rzepy zasadniczo odeszli, teraz obsmarowują rząd w innej prawicowej gazecie Uważam rze i mają się wspaniale, ciekawe, na ile ta gazeta jest wspierana finansowo przez jedną słuszną partię prawdziwych polskich patriotów?
Po wczorajszej wielkiej ulewie w Krakowie ( jak tak może beznadziejnie lać przez calutki dzień?) wstał dzionek z przemykającym zza chmurek słonkiem, może później zrobi się też i cieplej?
A ja dzisiaj idę robić zdjęcia małych, dziecinnych kręgosłupów dla mojego ulubionego pana doktora…….