na rano

     

 

A skoro do pracy idzie się ” na rano” to wiadomo, że nie ma  się wtedy czasu na długie wpisy.
Zresztą wczesnym porankiem umysł jeszcze nieco przyćmiony i temat jakoś słabiej do głowy przychodzi.
Bo sama już jestem zniesmaczona nie tylko polityką, ale również i tym, że ciągle o niej piszę, a pomyśleć, że całkiem nie tak dawno jeszcze  wcale polityka mnie nie interesowała, przynajmniej spokój miałam i sny kolorowe….. teraz muszę się na okrągło denerwować…….Ale jak tu się nie denerwować, skoro co chwilę wypływają nowe polityczne absurdy?

Z reporterskiego obowiązku wspomnieć muszę, że w naszej rodzinie   przybyła wczoraj nowa Pani Magister – Ela, żona Maćka obroniła wczoraj swoją magisterską pracę ( moje gratulacje!!), w której też miałam zresztą swój maleńki wkład, dlatego tym bardziej jestem dumna – jednym z całkiem malutkich i nie najistotniejszych zresztą  składników pracy była historia NFZ Krowodrza, którą samodzielnie ułożyłam, potem była ona tylko przez Elę merytorycznie poprawiona. Wiadomo, Ciotka Ewa zawsze wszystkim zadania domowe pisała, dlaczego więc i nie miała mieć udziału w pracy magisterskiej?? Co prawda  moją pracę w rodzince  docenili, chociaż na wielką imprezę z okazji oblewania pracy mnie nie zaprosili. Wiadomo, z rodziną tylko na zdjęciu dobrze się wychodzi…. i to też nie zawsze! No nie, oczywiście żartowałam…….
W ogóle jakoś ostatnio duch nauki opanował moja rodzinkę ( na naukę nigdy podobno nie jest za późno), niedawno  Jacek, mąż Magdy obronił pracę inżynierską, teraz Ela obroniła „magistra”, za niedługi czas i Maciek będzie kończył licencjat z ratownictwa – oczywiście wspominam tą starszą rodzinną generację, bo dzieci wiadomo, uczyć się muszą i czerwone paski na świadectwach też muszą na koniec roku dostawać. Oczywiście w pojęciu dzieci ( a właściwie to już prawie młodzież) nie włączyłam Kamili, która też jest szalenie dzielna i zdolna dziewczyna, nie dość, że pracuje, to jeszcze i studiuje psychologię, osiągając bardzo dobre wyniki.
A w najbliższej przyszłości w naszej rodzinie sami lekarze nam się narodzą, bo prócz Stasia medycynie chce oddać się jeszcze  i Matylda i Daria i Oliwka, podobno też i Franek … reszta „moich dzieciaczków” chyba jeszcze nie do końca jest ukierunkowana, mają zresztą  jeszcze na to czas.
Jak to ładnie napisałam, „moich dzieciaczków”. Co prawda Ojciec Wirgiliusz miał ich aż 123, ja trochę mniej, ale z każdego z nich jestem  naprawdę dumna.
Tylko, żebym jeszcze szczęśliwie  tych czasów dożyła, ale  ci przyszli lekarze będą się między sobą bić, który z nich  ma Ukochaną Ciocię Ewę leczyć.
No i wtedy będę  mogła o  sobie powiedzieć : żyła  długo i szczęśliwie……

Dzisiaj ciekawy półfinał na Euro :  dziś Hiszpania gra z  Portugalią – ot taki iberyjski pojedynek 🙂
I komu tu kibicować?