A jednak dzisiaj zamieściłam zdjęcie koleżanki Elusi, znak, ze zdrowieję 🙂
Tzn. jeszcze nie jest całkiem O.K., kicham, smarkam, ciągle mi jest gorąco ( a tak niedawno narzekałam na zimno w domu – pewnie mnie wtedy ta grypa rozbierała), tak więc jeszcze w domu pozostanę, a przede mną dodatkowo dwa dni weekendu, więc w poniedziałek zdrowiutka jak rybka pójdę do pracy.
A w ogóle to lubię rybkę, ostatnio kupuję sobie wędzoną polędwicę z łososia, trochę droga, ale mniam, mniam. W końcu jeżeli mam dbać o tą dietę, muszę sobie czasami pozwalać na coś lepszego, ale nie obciążającego mojego cukru, a ryby są akurat ok. Zresztą Peppie też łosoś bardzo smakuje, czasami jakiś okruszek spadnie mi na ziemię, niby niechcący, a piesek już czuwa na stanowisku. Zresztą, gdy tylko słyszy, że idę w stronę lodówki i czymś jeszcze szeleszczę piesek z najodleglejszego miejsca w mieszkaniu natychmiast się znajduje pod lodówką. Kochana psina!!! Kiedyś niechcący dosyć spory kawałek tego łososia wyleciał mi z lodówki, całkiem nie niechcący i piesek był szybszy niż ja, rzuciła się i pożarła go w momencie. Ale nie powiem, w innych, czyli towarzyskich intencjach też piesek do mnie przychodzi, zwłaszcza, gdy wracam do domu piesek przylatuje do mojego pokoju i wylewnie się wita. Miłe to, prawda?
Wczoraj miałam sporo wolnego, więc leżałam w łóżeczku przykładnie się kurując i oglądałam sobie TVN – 24. Oczywiście oglądałam wszystko, co tyczyło ostatniego dnia pontyfikatu Benedykta XVI, od pożegnania z biskupami, jego wylotu z Watykanu i następnie przywitania w Castel Gandolfo, aż po historyczną godzinę 20.00, gdy Benedykt XVI przestał być papieżem. Bardzo wzruszające były te te spotkania z wierzącymi, zwłaszcza na placu św Piotra i na placu w Castel Gandolfo, wiele osób płakało, ja też ze wzruszenia miałam łzy w oczach. Żyjemy w bardzo ciekawych historycznie czasach, tyle się dzieje i na świecie i w naszej Polsce!. A godzina 20sta dnia 28 lutego 2013roku, gdy zamknęły się drzwi bramy za Ojcem Świętym i od tego momentu zaczyna się dzień bez trony przejdzie jako historyczny moment nowej ery kościelnej, od 700 lat Benedykt XVI był pierwszym papieżem, który będzie nosił imię emerytowanego papieża.
To zamknięcie bramy było symbolem zamknięcia pewnej epoki, która już nie wróci, było to też bardzo wzruszające, a równocześnie w pewnym sensie przerażające, za każdym kiedyś taka brama zostanie przecież zamknięta. I chociaż Benedykt XVI nie umarł, ale dla nas ludzi staje się osobą niedostępną, będzie, jak sam mówił, pielgrzymował w samotności w swoim ostatnim etapie życia, a nasza modlitwa, nasze wspomnienia, nasze serca mają mu w tym pomóc.
Czekam z niecierpliwością na przyszły, już wiosenny tydzień, gdy słonko zawita na nieboskłonie, na razie jest szaro – buro i tak pewnie przez cały ten weekend pozostanie.
I tak wkroczyliśmy w trzeci miesiąc tego roku, marzec to fajny miesiąc, bo przynosi nam upragnioną wiosnę !!!
Miłego piątku
