zdecydowana poprawa zdrowia

 

Jeszcze troszkę zatoki bolą, katar jeszcze w nosie  kręci i to na zmianę gorąco i zimno denerwuje, ale jest już lepiej, o wiele lepiej.
Zażywam rutinoscorbin, jest on naradę wspaniały.
Zawsze wtedy przypomina mi się at anegdotka – telefon od mojej koleżanki, która pytała czy jest u was rutinoscorbin ( niby skąd miałby być w przychodni?), a ja usłyszałam, że Lucyna Skorbin, więc powiedziałam, nie nie ma, a czemu nie ma? dociekała koleżanka, bo nie pracuje – odpowiedziałam grzecznie.
Kto nie pracuje? spytała koleżanka, a ja na to już nieco zdenerwowanym głosem : Lucyna Skorbin, no i tu dopiero usłyszałam jej śmiech i wyjaśnienie, że chodzi o lekarstwo, a nie o żadną Lucynę. Już to kiedyś chyba przytaczałam, ale co szkodzi raz jeszcze przypomnieć ( przynajmniej jest o czym pisać ha, ha).
Czy widzicie, że gdzieś tam pomału przychodzi do nas wiosna?
Wiosna i znów moje problemy z butami, jak co roku zresztą. Ale tym razem znalazłam świetny sklep prowadzące specjalistyczne obuwie ortopedyczne dla stóp zmęczonych i chorych ( w tym cukrzycowych).
Niestety nie ma tego sklepu u nas w Krakowie, mogę tylko polegać na metodzie wysyłkowej i pewnie z takowej skorzystam. Już sobie przeglądałam przeróżne rodzaje obuwia, od niewysokich botków, przez półbuty, po klapki i sandałki Ten sklep nazywa się E-sklep  Befado, jeżeli ktoś ma też takie kłopoty z nabyciem obuwia jak ja, podaję adres internetowy : http://www.drorto.pl , warto tam sobie wejść i chociażby  pooglądać, jeżeli ktoś nawet nie chce  ich kupować.
Są tam buty zarówno dla  kobiet, jak i dla mężczyzn, a ceny w porównaniu z ” normalnymi” sklepami są  nawet dosyć  przystępne.
Najwyższa pora już o wiosennym obuwiu pomyśleć, więc kończę wpis i do obuwniczej lektury przystępuję, życząc wszystkim bardzo miłej soboty
Chcę na koniec jeszcze wspomnieć o dzielnym piesku, który przez całą noc  ogrzewał swoim ciałkiem małą, trzyletnią dziewczynkę, która przez nieuwag oddaliła się z domu i nie potrafiła tam potem wrócić.
Wierny pies jej towarzyszył ( dziwne, że on nie znalazł drogi do domu, pewnie chciał ją pilnować, więc się nie oddalał) i dzięki temu mała Julka przetrwała całą zimną noc w niedaleko oddalonym od domu lasku, a rano odnaleźli ją dzielni strażacy i odprowadzili do domu.
Czy to była wina rodziców?, w pewnym sensie tak, bo ta małego dziecka nie można spuszczać z oka, a swoja drogą dziecko zawsze jest bardzo ruchliwe i nieprzewidywalne. Ale na pewno można wysnuć z tej opowiastki jeden morał : pies to przyjaciel człowieka, a zwłaszcza jest  wielkim przyjacielem  dziecka.
Oczywiście mówię o dziecku w rodzinie, bo wobec innych dzieci psy na ogół bywają nieufne i dlatego mogą ( ale nie muszą) zaatakować.
Dlatego niepotrzebnie wielu rodziców się zamartwia, że dziecko od psa może nabyć wiele chorób, jest to chyba tylko wymówka, żeby wykręcić się od obowiązków związanych z psem, przede wszystkim ze spacerów, bo te z czasem i tak na rodziców są scedowane, taka jest prawda. U nas na początku też dziewczynki prawie biły się, żeby wyjść z psem, a teraz jedna patrzy na drugą, której teraz kolejka. Ale trzeba przyznać, że w tygodniu Zojka, która wstaje najwcześniej z dziewczynek, przed wyjściem do szkoły na chwilkę z Peppą wychodzi na spacery, na ogół po szkole też głównie ona wyprowadza psa na spacer, gorzej wieczorami, ale od czego są  rodzice, którzy w końcu na zakup psa się zdecydowali?
Gorzej jest z sobotą i niedzielą, gdy Zojka śpi dłużej, dzisiaj akurat Tomek z Peppą przed chwilką na spacerek wyszedł, dobrze mu to zresztą zrobi.
Aha,  muszę znów „polować” na reklamę TV Vectra, bo w niej występuje nasza Mia, jeszcze dotąd nie udało mi się tej reklamy  zobaczyć, może dzisiaj?

Raz jeszcze miłego dnia.