Wczoraj wieczorem, po piątym z kolei głosowaniu, najpierw ukazał się biały dym z komina , a następnie watykańskie dzwony obwieściły całemu światu radosną wiadomość, że argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio został naszym nowym papieżem i przybrał imię Franciszek.
I od razu wróciły wspomnienia z 1978 roku, gdy nasz kardynał Karol Wojtyła został papieżem Janem Pawłem II. Ale wtedy były emocje.
Wielka radość zapanowała w całej Polsce, a szczególnie w Krakowie, wszyscy biegiem lecieli pod Kurię, w której jeszcze kilka dni wcześniej mieszkał.
Śpiewom, modlitwom, okrzykom radości nie było końca. Wszystkie włączone klaksony aut ogłaszały Polakom tą radość, że ich rodak został wybrany Namiestnikiem Bożym, następcą św. Piotra. Mało kto wtedy w nocy spał z radości, ciągle ta radość mieszała się z niedowierzaniem, było to naprawdę wielkie wyróżnienie dla Polski, która była, jak pamiętamy, w bardo trudnej sytuacji politycznej. I gdy w niedługi czas potem Jan Paweł II stanął na polskiej ziemi i wygłosił sławetne słowa : „niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię, tą ziemię” wszyscy wiedzieliśmy, że oto następuje historyczny przełom, który zmieni bieg historii.
Mam uczucie, że dzisiaj w Argentynie, a szczególnie w Buenos Aires panuje posobnie jak przed laty u nas w Polsce wielka radość, gdy świat obiegła wiadomość, że ich rodak został wybrany nowym papieżem.
Wybór imienia Franciszek świadczy o tym, że pragnie aby księża nie żyli w dobrobycie jak Pączki w maśle ( ciekawe, czy spodoba się to Ojcu R.????), aby skierowali się do ludzi i dla nich prowadzili Kościół jako służba ubogim i cierpiącym, tak jak żył w skromności i modlitwie jego patron, św. Franciszek.
Po raz pierwszy w dziejach Kościoła papieżem nie został Europejczyk, Kościół poszedł dalej, aby przybliżyć do siebie i zjednoczyć Kościół na całym świecie.
I mam nadzieję, że nowa ewangelizacja przyniesie światu odrodzenie, bo zbyt wiele ludzi odchodzi od Kościoła, zwłaszcza w ostatnich czasach, gdy rządziły tam korupcje i pedofilskie afery, gdy chrześcijańskie wartości zostały całkowicie przewartościowane.
Szkoda tylko, że nowy papież nie będzie przemawiał w polskim języku, a może jednak…….???
Mamy całkowity nawrót zimy, co coraz mniej mnie cieszy, aczkolwiek Kraków nie powinien narzekać, u nas prawie, że ciepło, tylko minus cztery stopni, co to jest w porównaniu z zaprzyjaźnionym mi Poznaniem, gdzie temperatura rano osiągała minus kilkanaście stopni?
Ale cierpliwości, jeszcze tylko kilka dni i….mamy wiosnę.
W oczekiwaniu na wiosenne podmuchy ślę wszystkim serdeczne pozdrowienia z białego Krakowa.
A to, że nie piszę ostatnio o moim cukrze wcale nie znaczy, że znów mi znacznie urósł, co to to nie, bardzo się pilnuję, dietę trzymam, bo gdy coś zjem nie tak, zaraz mi cyferki w glukometrze podskakują i okropnie się wtedy denerwuję, ale powrotu do tych maksymalnych wartości już nigdy więcej nie będzie!!!
Dieta i pilnie zażywane tabletki bardzo mi pomagają w opanowaniu tej choroby I tak trzymać !!!!!
