Ale jeszcze dzisiaj zdążę coś napisać.
Całkiem zwyczajnie przeniosłam się wraz z moim telewizorem do Rzymu i uczestniczyłam w mszy św pontyfikalnej,
Bardzo wzruszył mnie moment przejazdu naszego Ojca Franciszka przez cały plac witając wszystkich, aż nagle zatrzymał swój pojazd i zszedł z niego i podszedł do chorego, którego koledzy trzymali na rękach. Pozdrowił go i pocałował w czoło, jakże to bardzo wymowny był gest Ojca św, prawdziwie jakby sam Chrystus przechodził pośród ludu. Wzruszający był też moment przyjmowanie insygniów papieskich : paliusza i pierścienia Rybaka, który nie jest jak zawsze do tej pory złoty, ale srebrny, tylko lekko pozłacany, świadczy to o niezwykłej skromności naszego papieża,
Również i podczas mszy św obyło się bez pochodu z darami, które zazwyczaj są papieżowi podczas mszy św ofiarowywane, widać Ojciec św Franciszek uznał to za gest zbyteczny, nie litujący z ubóstwem, które głosi.
Wszystko te papieskie gesty zdominowały serca wiernych ( moje też), widać, że powołaniem Kościoła jest służenie, a nie dbanie o doczesne dobra, tylko obawiam się bardzo, że biskupi, którzy do tej pory nie byli do takiego stylu przyzwyczajeni mogą się bardzo tym niepokoić i wręcz może to zagrażać zdrowiu lub życiu Franciszka.
Obawiam, że podobne gesty nie spodobają się i naszym kapłanom, nie wspominając już o anty papieskim wzorze w osobie Ojca Rydzyka, skończywszy na arcybp Głodziu, którego niecne uczynki dopiero co dostają się do prasy ( alkoholizm, bogate życie towarzyskie zamiast modlitwy), gdyby byłoby to rzeczywiście prawdą, woła o pomstę do nieba.
Chciałoby się zawołać : Boże widzisz, a nie grzmisz.
Ale nie nam ludziom dane jest innych krytyce poddawać.
I to by było na tyle na dzisiaj
