Strajk Generalny

Dzisiaj Śląsk postanowił sobie postrajkować trochę. Przecież Duda musi udowodnić, że jest związkowcem, a to, ze rząd z związkami jednak  rozmawiał to nie ważne, będzie strajk, bo on Duda tak chce i koniec.
Okazuje się, że wielu strajkujących nie zna nawet postulatów tego strajku ( kuriozum!!!), ale słyszałam  w TV dzisiaj jednego ” butnego'”: jak nie spełnicie naszych postulatów ( no właśnie, jakie one są??),  to my  odbierzemy wam to , co lubicie, czyli rządzenie. No dobra, odbiorą rządy Tuskowi i co dalej? Dadzą rządzić nieudacznikowi Kaczyńskiemu? Dopiero wtedy rzeczywiście będą mieli powody do strajkowania, chociaż nie koniecznie, bo  wszystkich Pis za mordy weźmie, a Duda tak zobaczy tekę ministra jak świnia zobaczy niebo. Naiwny  i tyle. Na szczęście ten strajk tylko  potrwa do 10 rano, potem niech szanowni związkowcy za pracę się biorą, bo jak by powiedział Kiepski: strajkować to każdy chce, a tylko robić nie ma nikomu.
Dzisiaj słuchałam wypowiedź wicepremiera  Janusza Piechocińskiego, nigdy nie byłam zwolennikiem PSL -u, ale ten człowiek coraz bardziej mi się podoba i pewnie nie wyrażałabym swojej dezaprobaty, gdyby został następnym premierem.
Z dzisiejszego strajku najpewniej najbardziej cieszą się dzieci, albowiem strajk również i do szkół dotarł i nie jedna klasówka przez to dzisiaj się nie obędzie Ale frajda, powinni sobie z tej radości nad łóżkami powiesić zdjęcia nowego ich lidera : pana Dudy.

Wczoraj miałam iście ciekawy  maraton telewizyjny. Co prawda zapowiadało się, że wieczór odbędzie bez telewizyjnego oglądania, albowiem popołudniu nawiedził mnie całkiem miły gość, ale na szczęście tuż przed 20  gość opuścił moje mieszkanie i mogłam sobie ” urzędować” do woli.A miałam ciekawe wybory: teatr: „Moralność Pani Dulskiej””Podwójne życie Piotra S”.
Bardzo to był ciekawy dokument, pokazał życie od kuchni młodego chłopaka chorego na chorobę Downa, a przecież jednak aktora, który całkiem dobrze sobie ze swoją karierą i z życiem na co dzień daje radę, oczywiście przy pomocy rodziny, która pilnuje jego posunięcia.
Na koniec maratonu włączyłam sobie jeszcze na tvn player mój ulubiony serial Lekarze, ale…… poległam, byłam zbyt śpiąca, aby go do końca oglądać, pewnie oglądnę go  spokojnie dzisiaj.
Dzisiaj też mamy ciekawy dzień : dzisiaj mecz piłkarski z reprezentacją San Marino, której jeszcze nigdy nie udało się z nikim wygrać, mają taką okazję właśnie dzisiaj, bo nasza piłka jest tak beznadziejna, że nawet San Marino nas na łeb i szyję bije. Oczywiście  tradycyjnie nie będę oglądała tej transmisji, szkoda moich nerwów.

A pogoda? Szkoda nawet pisać,  jest tak samo beznadziejna jak nasza polityka. Co chwilę prognozują coś innego, już słyszałam o białej Wielkanocy, teraz znów mówią, że będzie ona ciepła, ale deszczowa, ano pożyjemy, zobaczymy, to już przecież nie długo.

No to tradycyjnie życzę miłego dzionka, jeszcze nadal prawie białego, ale…..