Jak to dobrze, że mi Ulu przypomniałaś. Ale w pewnym wieku skleroza to chyba już chyba raczej normalna przypadłość, a nie wstyd????
Ale kiedy to było, ho ho, a może jeszcze dawniej????
Pamiętam te nasze czaty . To były bardzo dobre, niezapomniane czasy, spędzane na miłych spotkaniach w pokoju 50+ na Polchacie. Tyle fajnych osób wtedy przychodziło do naszego pokoju ; marzeniee ( niestety już nie ma jej pośród nas), słonko, Hnova, Jarzębinka, Typek ( niestety też już nie żyje), Ela_mc, Muchomorek , Ulka, Usia, Agrafka, MKafe, Astor, Koja, Wierka, Maxio, Repcio i oczywiście Ewelinka_x_ray i jeszcze sporo, sporo samych miłych osób, wtedy rozmowy nasze były i ciekawe i bardzo wesołe, trwały wiele godzin, nieraz na różnych słownych, ale dowcipnych i nie złośliwych potyczkach północ nas spotykała. Wydawało mi się wtedy, że tak będzie zawsze, ale niestety z czasem towarzystwo się wykruszało, a Ci co przyszli później już nie potrafili stworzyć tej samej atmosfery.
Ach, to było tak niedawno i tak dawno zarazem, jakbym chciała, aby te czasy się wróciły…….
Tak przy okazji na wspomnienia mnie wzięło ( akurat gdzieś za miesiąc będzie kolejna rocznica śmierci i Jolki – marzeniee i Marka – Typka), to jeszcze muszę wspomnieć nestora pokoju pięćdziesięciolatków – Stana, niestety też nie wygrał ze straszna chorobą, chociaż był przecież jeszcze ciągle młody duchem. Stan był ostoją tego pokoju, zawsze czuwał, by rozmowy były na poziomie, nie znosił wygłupów i ostro nie raz potrafił nas złajać, może czasami i słusznie, bo czasami za bardzo ” figlowaliśmy” , ale też trzeba przyznać, że gdy wychodził z pokoju od razu towarzystwo się rozweselało, tylko nigdy nie wiadomo było, kiedy znów się pokaże, bo czasami potrafił wchodzić pod całkiem innym nikiem, wcale się nie odzywał, tylko nas obserwował i potem wyciągał swoje wnioski, kogo ma lubić, a kogo nie. Ja niestety najczęściej mu podpadałam i niestety nie należałam do jego ulubieńców. I nieraz na niego się zżymałam, chociaż generalnie można powiedzieć, że go lubiłam i jego śmierć boleśnie odczułam.
Ulka, pozdrów proszę Magdę serdecznie ode mnie , pewnie mnie jeszcze pamięta, chociaż pewno zajęta swoimi pociechami nie ma już czasu na czatowanie.
Ostatnio odnoszę wrażenie, że prezenterzy prognozy pogody wręcz odczuwają satysfakcję, że pogoda jest raczej zimowa, a nie wiosenna, jak być powinna.
Co chwilę przedłużają czas nadejścia wiosny, pewnie, że to od nich nie zależy, ale nie widzę żadnego smutku w ich ogłaszaniu, raczej widzę radość, że mogą zrobić ludziom na złość? E, chyba przesadzam. Ale co dziennie słyszę, że zima potrwa jeszcze dwa tygodnie, wszystko w porządku, tylko ja ten sam tekst słyszę co najmniej od dwóch tygodni, więc widać że profesjonalizm ” zaklinaczy pogody” jest równy ZERO!!!
Dzisiaj jest Wielki Czwartek ( czego wcale nie odczuwam), więc oznacza to, że już jutro jadę do Zakopanego, ale ten czas oczekiwania szybciutko zleciał.
Martwię się tylko, czy popularna „zakopianka” będzie łatwo przejezdna, bo przy tak kapryśnej pogodzie nigdy nic nie wiadomo.
Ale dzisiaj jest jeszcze normalny dzień pracy, wiec życzę wszystkim, by szybciutko i miło wszystkim przeleciał, a tym, którzy już dzisiaj w podróż się wybierają życzę szerokiej drogi.
