Bardzo późny wpis

 

Ale jeszcze dzisiaj zdążę coś napisać.
Całkiem zwyczajnie przeniosłam się wraz z moim telewizorem do Rzymu i uczestniczyłam w mszy św pontyfikalnej,
Bardzo wzruszył mnie moment przejazdu naszego Ojca Franciszka przez cały plac witając wszystkich, aż nagle zatrzymał swój pojazd i zszedł z niego i podszedł do chorego, którego koledzy trzymali na rękach. Pozdrowił go i pocałował w czoło, jakże to bardzo wymowny był gest Ojca św, prawdziwie jakby sam Chrystus przechodził pośród ludu. Wzruszający był też moment przyjmowanie insygniów papieskich : paliusza i pierścienia Rybaka, który nie jest jak zawsze do tej pory złoty, ale srebrny, tylko lekko pozłacany, świadczy to o niezwykłej skromności naszego papieża,
Również i podczas mszy św obyło się bez  pochodu z darami, które zazwyczaj są papieżowi podczas mszy św ofiarowywane, widać Ojciec św Franciszek uznał to za gest zbyteczny, nie litujący z ubóstwem, które głosi.
Wszystko te papieskie gesty zdominowały serca wiernych ( moje też), widać, że powołaniem Kościoła jest służenie, a nie dbanie o doczesne dobra, tylko obawiam się bardzo, że biskupi, którzy do tej pory nie byli do takiego stylu przyzwyczajeni mogą się bardzo tym niepokoić i wręcz może to zagrażać zdrowiu lub życiu Franciszka.
Obawiam, że podobne gesty nie spodobają się i naszym kapłanom, nie wspominając już o anty papieskim wzorze w osobie Ojca Rydzyka, skończywszy na arcybp Głodziu, którego niecne uczynki dopiero co dostają się do prasy ( alkoholizm, bogate życie towarzyskie zamiast modlitwy), gdyby byłoby to rzeczywiście prawdą, woła o pomstę do nieba.
Chciałoby się zawołać : Boże widzisz, a nie grzmisz.
Ale nie nam ludziom dane jest innych krytyce poddawać.
I to by było na tyle na dzisiaj

Ewa chce spać

 

Pamiętam, że był kiedyś film pod tym tytułem z Barbarą Kwiatkowską, stara i bardzo dobra polska komedia.
Ale dzisiejsza Ewa też chce spać, a czemu?
Już wiem, dlaczego tak lubię spać, długo spać.
Bo świat w śnie jest dla mnie o wiele przyjemniejszy, przynajmniej tam nic nie boli.
Mogę się poruszać bez bólu, chodzić na spacery, nawet flirtować, całkowicie bezboleśnie. A potem się budzę i… znów mnie boli kręgosłup, kolano, barki….. straszne. Jak to dobrze, że jest ten wspaniały mój Nimesil, ale jak już pisałam rzadko go można używać.
Dzisiaj niestety ból pokonał mnie w całej rozciągłości, więc tą wspaniałą oranżadkę musiałam sobie rozpuścić i wypić. Znów na 2-3 dni musi wystarczyć, szczególnie teraz, mam nadzieję, że gdy prawdziwa wiosna przyjdzie i słoneczko mocno zaświeci bóle odejdą jak ręką odjął na dłuższy czas,.
A a propos bólu, przeczytałam gdzieś, że na wszelakie reumatyczne bóle pomaga gorczyca. Nawet przeglądałam sobie strony w internecie i znalazłam i poduszki i materace wypełnione gorczycą i kto wie, czy sobie nie zafunduję takiej poduszeczki, a jeszcze lepiej opaskę na bolący bark. Koniecznie muszę to wypróbować, bo ceny nie są aż tal bardzo przerażające, można zaryzykować.
Zaczynamy nowy tydzień, podobno już wyraźnie cieplejszy, chociaż nie całkiem taki wiosenny,  czego byśmy oczekiwali. Ale nic straconego, wiosna wybuchnie nam na święta, na pewno tak będzie.
Dla poprawienia humoru oglądnęłam sobie dzisiaj rano  komedię Deszczowa piosenka, to jest ten film, który można wielokrotnie z przyjemnością oglądać, a scena z tańczącym w deszczu Gene Kelly przeszła już do historii filmoteki.
Zresztą znam ( bardzo dobrze znam) jeszcze jednego wielbiciela tej wspaniałej komedii, który też chętnie ją przy każdej możliwości ogląda

No to życzę wszystkim  miłego tego tygodnia i miłego jego początku w oczekiwaniu na lepsze dni.

dojechali

No, kamień z serca, całkiem o  przyzwoitej porze dojechali do tych Włoch, jechali gdzieś około 14 godzin, trochę sporo, ale…
O 20. OO przyszedł od nich  SMS, na szczęście miałam już sprawną komórkę, zatelefonowałam do Orange i po przepytaniu kilku danych podali mi mój numer puku, musiałam tylko zmienić pin ( na bardziej „pamiętliwy) i dzięki temu nie musiałam się już więcej denerwować.
Nie wiem, po co tak wczoraj spanikowałam?
Dzisiaj rano świeciło u nas słonko, chociaż rano było nawet – 10 stopni, oj ta zima uparta. łatwo odpuścić nie chce.
Dzisiaj niedziela, więc napawam się błogą ciszą, mogę spokojnie sobie po odpoczywać, pospać nawet do woli, nikt przeszkadzać nie będzie…….
Ja naprawdę w poprzednim wcieleniu byłam misiem, lubię przespać tą zimę.
No to zamykam drzwi, okna i telefony i leniuchuję, mam nadzieję, że nikt mi w tym nie przeszkodzi. Tak mało mam okazji na taką błogą ciszę
 i Wam wszystkim miłego odpoczynku niedzielnego wszystkim życzę.

Zła

 

Jestem zła bardzo zła zaraz wam pokaże kła ….. 🙂

Od rana nic mi się nie udaje, może dlatego, że zostałam obudzona przed szóstą rano, rodzinka i pies bowiem pojechała na narty we włoskie Alpy.
Na szczęście pogoda się poprawiła na tyle, że nie ma już tych śnieżnych korków na drodze i całe szczęście, dojadą szczęśliwie.
Mają mi przysłać SMS a, ale cóż z tego, skoro zablokowałam sobie komórkę?
Chciałam się wyspać, wiec komórkę wyłączyłam, a potem trzy raz z uporem maniaka wprowadzałam zły pin. Teraz każą wprowadzić PUK, którego nie mam, bo skąd po tylu latach niby miałabym ten Puk posiadać? Zresztą zawsze do tej pory dobry pin włączałam i nie miałam z tym kłopotów, a dzisiaj coś na głowie mi chyba usiadło i…. A może to początek Alzheimera , ale raczej nie, bo w końcu  numer dobrego pinu sobie przypomniałam, ale to już jest niestety musztarda po obiedzie.
Z jednej strony dobrze, bo nie będą mi głowy np jakieś banki ciągle zawracać, a z drugiej strony urwał mi się kontakt ze światem. No i nie mam pojęcia gdzie ja mam tego Puku szukać ? pewnie będę musiała w poniedziałek iść z  komórką do punktu Orange, albo….wrzucić telefon pod tramwaj, tylko co to da? – nowy telefon też będzie miał ten sam, przypisany do mojej karty SIM i pin i  Puk.

Puk, Puk, kto tam??/ głupota……. można by powiedzieć.
Więc idę sobie do kącika trochę nad nią popłakać.

Wsypa?

 

Na to wyglądało, ale wcale tak nie było. Chodzi o dokarmianie Peppy. Ponieważ kilka razy oberwało mi się, że po cichu daję jej dobre kąski, więc  zaprzestałam tej procedury. .
Ale widać Peppa wie, że jestem jedną jedyną litościwą duszą w tym domu i jeszcze tylko na mnie polegać można w tej kwestii, więc wczoraj w kuchni dała popis służeniu przede mną  przez bardzo długi moment stojąc na dwóch łapkach, myśląc, że mam jakiś smakołyk w ręce, a to była tylko saszetka herbaty. Niestety widziała to Monika i razem z Tomkiem uznali, że jest to dowód na moje łamanie zasad i dawanie Peppie coś pysznego.No i jak miałam wytłumaczyć, że tak wcale nie jest.
Powiedziałam potem Peppie, co o niej myślę, ale cóż, oni i pies wiedzą swoje lepiej niż ja. No i właśnie dlatego wyjeżdżając jutro nie zostawiają  mi psa, bo pewnie  po ich powrocie pies toczyłby się już po podłodze z  nadmiaru tuszy. Z jednej strony szkoda, bo będę za tym czarnuchem tęskniła, ale i z drugiej strony  dobrze, bo nie będzie musiała sunia wyprowadzać mnie na spacerek.  Szczególnie w tej zimowej porze nie jest to przyjemne i dla mnie bezpieczne, bo czasami naprawdę jest ślisko. A poza tym pewnie jeszcze nauczyłabym ją spać ze mną w łóżku?? – zgroza!!!
Od razu przypomniało mi się, gdy młoda Magda zostawiała przez pół dnia Kamilkę pod moja opieką, a potem dziwili się, że dziecko jakoś podejrzanie jest grubiutkie. Ale co miałam zrobić, gdy po jednej butelce dziecko było głodne? Dawałam jej drugą butelkę i to nie wody w której rozpuszczali odżywkę dla dziecka, ale porządnie dokładałam odpowiednią ilość tej kaszki, aby gęstość posiłku była w sam raz, aby to była kasza, a nie woda spod kaszki.
Zawsze uważałam, że dziecko musi sobie porządnie pojeść i nie być głodne.
A co Peppą???,   wcale jej nie dokarmiam, ona czasami tylko znajduje na podłodze  mojego pokoju coś, co ” niechcący” spada mi z kanapki, na przykład kawałek łososia, czy kawałeczek polędwiczki, ale to jest naprawdę bardzo rzadko, bo czasami jej „błagające” oczy wyprowadzają mnie z nerwów i wtedy ręce jakoś tak dziwnie zaczynają mi się trząść?

A co poza tym? Ano znów mamy kolejny piątek, weekend mi popołudniu się zaczyna, do Świąt Wielkanocnych już tuż tuż, jak tu się nie radować?
A z drugiej strony sporo śniegu napadało i nawet nadal pada, jest i ślisko i zimno, temp około minus 6 stopni, więc to jeszcze nie  siarczysty mróz, jak ongiś bywało, ale raczej  bardzo , bardzo zimno – więc nieco moja radość życia została przymrożona, szczególnie gdy każda kostka ciała boli z osobna, mimo wypitego wczoraj wieczorem Nimesilu. I znów miałam przez te bóle przymusowe budzenie przed szóstą rano. Widać moje kości też zimy nie lubią!
No cóż, starość nie radość, ale też, jak zawsze dodaje moja koleżanka Jadzia,  młodość nie wieczność. To prawda, człowiek młody nie zdaje sobie nawet z tego sprawy, że i dla niego  szybko czas mija i zacznie się ten mniej przyjemny okres życia. Każda pora życia ma swoje plusy i minusy, może i te starsze lata nie są takie złe, bo i mądrzejsze  spojrzenie na różne aspekty życia człowiek posiada, tylko dlaczego tak często starość boli???? I to boli fizycznie, a czasami bywa, że boli też  i psychicznie.

No to powodzenia na ten weekend, szczególnie tym, którzy sobie odpoczynek w górach zaplanowali, bo czas ku temu odpowiedni, zanim zimę na dobre pożegnamy.

HABEMUS PAPA!!!!

                 

 

 

Wczoraj wieczorem,  po  piątym   z   kolei  głosowaniu, najpierw ukazał się  biały dym  z  komina , a następnie watykańskie dzwony obwieściły całemu światu radosną wiadomość, że argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio został  naszym nowym papieżem i przybrał  imię Franciszek.
I od razu wróciły wspomnienia z  1978 roku, gdy nasz kardynał  Karol  Wojtyła został papieżem Janem Pawłem II. Ale wtedy były emocje.
Wielka radość zapanowała w całej Polsce, a szczególnie w Krakowie, wszyscy biegiem lecieli pod Kurię, w której jeszcze  kilka  dni  wcześniej mieszkał.
Śpiewom, modlitwom, okrzykom radości nie było końca. Wszystkie  włączone klaksony aut ogłaszały Polakom tą radość, że ich rodak został wybrany Namiestnikiem Bożym, następcą św. Piotra. Mało kto wtedy w nocy spał z radości, ciągle ta radość mieszała się z niedowierzaniem, było to naprawdę wielkie wyróżnienie dla Polski, która była,  jak pamiętamy, w bardo trudnej sytuacji politycznej. I gdy w niedługi czas potem Jan Paweł II stanął na polskiej ziemi i wygłosił sławetne słowa : „niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię, tą ziemię” wszyscy wiedzieliśmy, że oto następuje historyczny przełom, który zmieni bieg historii.
Mam uczucie, że dzisiaj w Argentynie, a szczególnie w Buenos Aires panuje posobnie jak przed laty u nas w Polsce  wielka radość, gdy świat obiegła wiadomość, że ich rodak został wybrany nowym  papieżem.
Wybór imienia Franciszek świadczy o tym, że pragnie aby księża nie żyli w dobrobycie jak Pączki w maśle ( ciekawe, czy spodoba się to Ojcu R.????), aby skierowali się do ludzi i dla nich prowadzili Kościół jako służba ubogim i cierpiącym, tak jak żył  w skromności i modlitwie jego patron, św. Franciszek.
Po raz pierwszy w dziejach Kościoła papieżem nie został  Europejczyk, Kościół poszedł dalej, aby przybliżyć do siebie i zjednoczyć Kościół na całym świecie.
I mam nadzieję, że nowa ewangelizacja przyniesie światu odrodzenie, bo zbyt wiele ludzi odchodzi od Kościoła, zwłaszcza w ostatnich czasach, gdy rządziły tam korupcje i pedofilskie afery, gdy chrześcijańskie wartości zostały  całkowicie przewartościowane.
Szkoda tylko, że nowy papież nie będzie przemawiał w polskim języku, a może jednak…….???

Mamy całkowity nawrót zimy, co coraz mniej mnie cieszy, aczkolwiek Kraków nie powinien narzekać, u nas prawie, że ciepło, tylko minus cztery stopni, co to jest w porównaniu z zaprzyjaźnionym mi Poznaniem, gdzie temperatura rano  osiągała minus kilkanaście stopni?
Ale cierpliwości, jeszcze tylko kilka dni i….mamy wiosnę.
W oczekiwaniu na wiosenne podmuchy ślę wszystkim serdeczne pozdrowienia z białego Krakowa.

A to, że nie piszę ostatnio o moim cukrze wcale nie znaczy, że znów mi znacznie urósł, co to to nie, bardzo się pilnuję, dietę trzymam, bo gdy coś zjem nie tak, zaraz mi cyferki w glukometrze podskakują i okropnie się wtedy denerwuję, ale powrotu do tych maksymalnych wartości już nigdy  więcej nie będzie!!!
Dieta i pilnie zażywane  tabletki bardzo mi pomagają w opanowaniu tej choroby I tak trzymać !!!!!

 

 

 

….a tu biało

 Budzę się rano, patrzę, a tu biało ! A dopiero co późnym wieczorem rozmawiałam z VIP-em przez telefon i chwaliłam, że zima jakoś nasz kochany Kraków omija.
No tak, nie chwal dnia przed wieczorem, ale po zapadnięciu zmroku też dnia nie chwal, bo może się to rozczarowaniem skończyć.
A tak się już cieszyłam na to ciepełko i słonko, na te żółte małe kwiatuszki, które w ogródku Magdy się pokazały, a teraz śpią pod zimową pierzynką, oby im ten sen na marność nie wyszedł, no i oczywiście cieszyłam się, że już niedługo włożę te swoje nowe buciki, Chyba jednak będę w nich po mieszkaniu chodziła, a z botkami i czarnym, ciepłym kapelusikiem znów przeprosić się muszę.
Ale nie narzekaj Ewusiu, bo dzisiaj mamy…. oczywiście, dzisiaj znów  jest dzień mojego  duchowego połączenia z Ulką, czyli oznacza to, że jest kolejna już środa.
Hallo Uleńko! Pozdrawiam Cię serdecznie z Krakowa, ubranego dzisiaj  w zimową szatę, na szczęście temperatura jest ” przyzwoita”, tylko około minus 4 stopnie, da się  jakoś wytrzymać, chociaż wolałabym już na przykład plus 15. Ale nie zawsze człowiek ma to co lubi, więc musi udawać przynajmniej, że lubi to, co ma.

Zgodnie z przewidywaniem, wczoraj nad Rzymem uniósł się czarny dym, oznaka, że biskupi nie zdecydowali się jeszcze na wybranie pryncypała.
Przed nami dwa dzisiejsze głosowania, rano i wieczorem i podejrzewam, że też czarny dym znów dwukrotnie  się ukaże. Może jutro sprawa się rozjaśni?
Wynika to z tego, że mocno ścierają się dwa stronnictwa, jedne modernistyczne, dążące do zmian w Kościele, drugie skostniałe, któremu obecna sytuacja całkowicie wystarcza. No bo kto to widział, żeby biskupem mogła zostać na przykład kobieta, albo, żeby była zgoda na zniesienie celibatu?
To drugie bardzo by się pewnie przydało, mniej byłoby perwersji i zboczeń w tej instytucji. Ksiądz to też człowiek i płciowe popędy też posiada. Zresztą celibat nie jest ustanowiony przez Boga, ale właśnie przez Kościół, który strzegł swojego majątku, a wiadomo, że dawniej każdy młodzieniec wstępujący do klasztoru musiał wnieść swoje wiano, stąd kościelny majątek się pomnażał i aby go nie tracić, zabronili mężczyznom wstępującym do Kościoła zawierać związek małżeński , aby nie trzeba było potem dzielić się z ich rodzinami. Ot cała tajemnica celibatu.
Był kiedyś w TVP bardzo sympatyczny serial „Siódme niebo”, który przedstawiał nam życie pastora i jego rodziny. Ten pastor o wiele mocniej rozumiał sprawy swoich  wiernych, bo sam na co dzień borykał  się z rodzinnymi kłopotami, wynikającymi z wychowywania swoich dzieci.  Myślę, że i katolicki  ksiądz, który posiadałby swoją własną rodzinę bardziej rozumiałby naszą codzienność, bardziej byłby  w tych codziennych problemach zanurzony. Sądzę, że zniesienie celibatu jest kwestią czasu. A co do nadawania kobietom tytułu biskupa? Tu jestem bardziej wstrzemięźliwa, jakoś trudno mi sobie wyobrazić kobiety przy ołtarzu, a co dopiero kobiety z wyższymi kościelnymi godnościami. Ale świat idzie naprzód, więc i Kościół będzie musiał pewnym nowoczesnym zmianom ulegać?
Ale póki co i na nowego papieża i na te proponowane zmiany musimy jeszcze poczekać.

Dzisiaj imieniny Krystyny i Bożeny. Wszystkim solenizantkom, które zabłądzą na mój blog życzę wiele pomyślności i zdrowia.
Osobiście znam bardzo sympatyczną  Krystynę, z którą ongiś w Szpitalu Kolejowym pracowałam, ach co za ucztę zawsze w dniu swojego Święta robiła, schodziły się do niej na te imieniny wszystkie szpitalne Vipy ( i nie tylko), a daniem popisowym był wspaniały śledzik w śmietanie, palce lizać. Na tego śledzika warto było cały rok poczekać. A drugiej Krystynie, pani Lubicz, będziemy pewno składać imieninowe życzenia w dzisiejszym odcinku Klanu.

No to teraz czarny kapelusik na głowę, ciepły szalik pod szyję, rękawiczki i oczywiście botki ubieram  i do pracy śmigam. Nie dam się zimie!!!!! Co to, to nie!!!!

Miłej środy wszystkim życzę.

Biały, czy czarny???

 

Eeee, raczej czarny. Chodzi oczywiście o dym, który dzisiaj pokaże się  na rzymskim niebie. Jeszcze chyba tak nie było, żeby podczas pierwszego głosowania wybrano nowego papieża !!! Ale oczywiście jest to teraz numer jeden nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, wszyscy wypatrują nowego Ojca św. Jaki on będzie?
Wątpię za to, żeby wykazał tyle empatii dla naszego kraju jak jego poprzednik i żeby przemawiał w naszym ojczystym języku, no, chyba, żeby to był Polak, ale na to całkiem się nie zanosi. No, ale jeszcze nigdy tak nie było, żeby nowego papieża wybrali podczas pierwszego głosowania, przeważnie trwa to co najmniej dwa, trzy dni, więc jeszcze cierpliwie na nowego Ojca św sobie poczekamy. Na razie czekamy do godz 19 stej, gdy po raz pierwszy dym z papieskiego komina się nam pokaże.
Ale jak to  dobrze, że chwilowo  mamy pewną odskocznię od naszej coraz bardziej brudnej i napastliwej polityki, naszym politykom najbardziej zależy nie na przeprowadzeniu jakichkolwiek zmian na lepsze dla dobra kraju i Polaków, ale na dobrym dołożeniu przeciwnikowi i na sprawdzaniu, jak to przekłada się na słupki poparcia dla nich i dla przeciwników. Robi to wrażenie otwarcia specyficznego konkursu. który zatytułować można „zniszczyć przeciwnika” i co najlepsze w tym konkursie nie tylko  już dwie czołowe partie biorą udział, ale i te mniejsze też zauważyły, że tą drogą można upiec swoją własną partyjną pieczeń.
Bardzo to wszystko jest niepokojące i co gorsze nie widać końca takich nieczystych partyjnych zagrań. Bo owszem mogą i nawet powinni się  merytorycznie spierać, ale na tematy ogólnospołeczne , dotyczące państwa, a nie  prowadzić prywatne mniejsze lub większe wojenki dla swoich partykularnych interesów, na tym nigdzie niestety nie dojedziemy. A już na pewno Europy w taki sposób nigdy nie dogonimy.

Wczoraj rozdawano Telekamery rozdane po głosowaniu  przez telewidzów i przez  czytelników Tele Tygodnia.

Bardzo się cieszę, że moja ulubiona stacja TVN-24 dostała kolejną  telekamerę jako najlepszy kanał informacyjno – biznesowy, oraz złota kamerę za całokształt  swojej działalności, albowiem ostatnia odebrana kamera była już z kolei piątą ich kamerą . Również i Agnieszka Cegielska z TVN -24 dostała telekamerę  jako najlepsza pogodynka.
A tak pewnemu panu politykowi stacja TVN-24 się nie podobała, że  kiedyś postanowił ją zniszczyć, na razie  na szczęście mu się to nie udało i daj Panie Boże  nigdy nie uda.
Agnieszka jest naprawdę bardzo sympatyczna pogodynkę, chociaż dzisiaj rano  nieco mi się naraziła, podając, że na ciepełko jeszcze musimy ponad dziesięć dni poczekać.
Ale co tam, za to już wiadomo, że Święta Wielkanocne będą ciepłe i bardzo wiosenne.
A więc w oczekiwaniu na nowego papieża, na wiosnę i na  święta  życzę wszystkim miłego dnia

Gdzie ta wiosna???

No właśnie gdzie? Kilka cieplejszych dni pozwoliło nam się rozmarzyć i uwierzyć, że to już  koniec zimy. A tu guzik. zonk, zima jeszcze nie powiedziała swojego ostatniego zdania. I to na dłużej, niż przypuszczaliśmy , bo na początku zapowiadano kilka zimowych dni, a tu  masz, mają się one nieco przedłużyć i to ” nieco” wcale nie znaczy, że tylko ten zapowiadany tydzień? Byleby ta zima się nie „rozpasała” za bardzo, bo do Świąt Wielkanocnych, a więc do mojego wyjazdu do Zakopanego coraz bliżej. Na jutrzejszy dzień miałam zaplanowanego fryzjera, ale raczej będę musiała odłożyć strzyżenie jeszcze o ten tydzień właśnie, bo kto widział skracać fryzurę w trakcie zimy? No i ze swoim czarnym kapelusikiem znów muszę się przeprosić….. no gdzie do cholery ta wiosna?, ja się tak nie bawię….

Od zeszłego tygodnia nic specjalnego właściwie się ( politycznie) nie dzieje, widocznie pis szykuje po cichu następną swoją maskaradę, aż strach pomyśleć, jaki królik znów z ich kapelusza wyskoczy.
Ten tydzień będzie raczej skierowany ku Rzymowi, gdzie od jutra zaczynają wybierać nowego papieża. Już wiadomo, że nie ma jednomyślności, jak i w innych krajach tam też dochodzi do starć  konserwatystów z modernistami, którzy chcą, aby Kościół zmienił nieco swoje oblicze, a po ostatniej  papieskiej kadencji wiele spraw zostało nierozwiązanych , okazało się, że to jednak nie papież był osobą, która decydowała o wielu ważnych  dla kościoła sprawach. Dlatego obecne konklawe może nieco się przedłużyć, ale mam nadzieję, że w następną niedzielę nowy papież powita nas o godz 12.00 na Anioł Pański.

A dzisiaj obudził mnie niestety ból i to i kręgosłupa i obu barków, tak, że musiałam już o godzinie szóstej wstać, mimo, że dopiero idę na popołudnie i mogłabym sobie jeszcze nieco smacznie pospać. Ale ból to siła wyższa, już wypiłam jednak sobie Nimesil, ten wspaniały przeciwbólowy lek i ….. oczekuję poprawy.

Ciekawostka : dzisiaj w TVN 24 pokazywali auto bez kierowcy, wymyślone przez  ludzi Dolnego Śląska – i mnie by się takie auto na dojazd do i z pracy przydał, tylko ciekawe, jakby to auto po tym okropnie  ruchliwym i zapchanym autami Krakowie się poruszał?
Fajnie: wsiadam do samochodu, włączam GPS i wydaję mu polecenie : a teraz jedziemy na Żabiniec i……….. tak tylko w moim śnie mogłoby być, chociaż kto wie, czy nasze wnuki, czy prawnuki, albo jeszcze lepiej praprawnuki czegoś podobnego  i znacznie ulepszonego na stale nie wymyślą?
Bo kto jeszcze kilka lat temu myślał, że będzie można mieć telewizor, przed którym pomachasz łapkami i sam się włączy  i będzie przełączał na rożne możliwe kanały a nawet na  internet ( wciąż o tym telewizorze marzę), a kiedyś wprowadzenie pilota do telewizora było wielkiej klasy  wynalazkiem.
A tam, pamiętam czasy, gdy w Polsce pokazały się pierwsze telewizory, to dopiero była sensacja.
Pierwszy telewizor u nas w kamienicy miał mój wujek Bolek i pamiętam, jak bardzo na mnie się gniewał, gdy się okazało, że  się o tym wygadałam którejś z moich koleżanek, nie wiem, czy się nie bał, żeby wszyscy znajomi nie zaczęli go odwiedzać, aby oglądnąć sobie program telewizyjny?

Tak, tak, czasy bardzo szybko i bardzo interesująco się zmienia, ale wiele jest jeszcze przed nami, byleby te wszystkie wynalazki służyły ludziom, a nie na przykład wojnom.

Życzę miłego tygodnia ( mimo, że w zimowej szacie), a przede wszystkim miłego i nie szewskiego poniedziałku

niedziela, nareszcie niedziela

 

Nie wiem czemu,ale wczoraj wydawało mi się, że nazajutrz będzie już poniedziałek. Co za ulga, obudziłam się jednak w niedzielę……

 Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że dzień lenistwa jeszcze przede mną. A jaki temat przepowiedni na dzień dzisiejszy? – właśnie tematu mi brak. Co prawda słucham akurat siódmego dnia tygodnia, gdzie pani Beata (Naiwna) Kempa rozkazuje obecnemu rządowi, aby wystąpił z propozycją  samorozwiązania. Jej nie doczekanie. Przecież nie jest taka naiwna, że nagle wyskoczy jak diabeł z kapelusza jej wódz czyli Ziobro i obejmie rządy, przecież wg ostatnich sondaży RP była albo na granicy albo wręcz  poniżej obecności w Sejmie, więc cudów nie ma, Ziobro zawsze w ogonie politycznym pozostanie, chociażby skały grzmiały. No to do czego miały by prowadzić następne wybory? do premierostwa Jarusia i kompletnej ruiny Polski?, bo przecież prócz parcia na szkło innych priorytetów Jaruś nie wykazuje. Więc po co rozwiązywać teraz rząd? Niech sobie jeszcze trochę potrwa, aż do następnego urzędowego terminu, chociaż nie wiele przez ten czas się zmieni. Ale ręczę, że każdy następny rząd, jaki by nie powstał, też cudów nie zrobi, tylko ludzie nierozważni i marzyciele mogą sobie tylko tak myśleć. Jest jak jest, kryzys w Europie się pogłębia, dług rośnie, młodzież wyjeżdża z Polski, bo zawsze wyjeżdżała, nie tylko za Tuska, a teraz, gdy otwarli granicę i możliwości pracy w Unii , tym bardziej z tej okazji korzystają ( tak samo byłoby, gdyby premierem był Kaczyński – młodzież już to w sobie ma, że lubi zmiany).
Może wtedy, gdy rzeczywiście warunki ekonomiczno – polityczne się zmienią i powstanie jakaś naprawdę mądra i nie zniszczona  obecnym tokiem myślenia formacja,  naprawdę w Polsce dobrobyt powstanie, ale nie wiem ile jeszcze czasu na to trzeba, ciekawe, czy doczekam tych lepszych czasów, bo właściwie czekam na nie całe moje już całkiem długie życie i jakoś bardzo wydatnej poprawy nie widzę, zawsze każą pasa zaciskać.

Znalazłam fajny portal http://www.iptak.pl. gdzie można oglądnąć sobie naprawdę fajne filmy i polskie i zagraniczne, Ucieszyłam się, gdy zobaczyłan, że został tam umieszczony mój ulubiony film 12:01, niestety boleśnie się zawiodłam, ten film został  usunięty 😦  Gdyby ktoś miał dostęp do tego filmu ( treścią nieco podobny do Dnia Świstaka) proszę o umieszczenie go w iptaku, z góry serdecznie dziękuję, będę dozgonnie wdzięczna. Mam  co prawda  go gdzieś na jakiejś kasecie video, ale kto teraz kasety video ogląda? Nawet i  samego video nie mam teraz. A czasami człowiek ma takie filmy, do których z przyjemnością powraca
Oj coś dzisiaj bardo koślawo ten wpis mi się czyni, przemieściły mi się rzędy tekstu, który wpisałam, więc  sama nie wiedziałam, o co mi właściwie chodziło.
Chyba jakiś zły chochlik dzisiaj mi przeszkadza pisać ten blog, więc go na razie kończę, a chochlika odsyłam w……

A póki co na razie życzę  wszystkim miłej niedzieli