żółty tulipan

 

Oj miło Hanulko dostawać kwiatki na Dzień Kobiet, miło. Dostałam wczoraj od naszego kolegi, z którym współpracuję ślicznego żółtego tulipana i od razu wiosennie się w moim pokoju zrobiło, tak nie wiele a cieszy!
Prócz maila od mojego Vipa dostałam jeszcze śliczne piosenki na skype ( nie widzieliśmy się wczoraj, bo pracowałam, wiec kwiatka dostać nie mogłam, ale ważne, że pamiętał), dostałam też dwa miłe smsy od Jacka, męża Magdy i od mojego Mężczyzny życia, czyli od Jasia ( syna Magdy i Jacka), też o Cioci w Dniu Kobiet pamiętali !!!!! Jakie to miłe…… jednak niektórzy nie zapominają !!!!!

No a dzisiaj już sobotni i dosyć brzydki dzień mamy za oknem, chociaż dzisiaj rano Magda powiadomiła mnie, że u niej w ogródku już pojawiły się pierwsze żółte kwiatuszki. Ucieszyłam się najpierw, bo to  pierwsze oznaki wiosny, ale i zarazem zmartwiłam, bo  niebawem przecież ma spaść dość obficie śnieg i kwiatuszki zamarzną.
Ale taka niestety jest pogoda, czasami przyroda po prostu  za wcześnie budzi się do życia. Może jednak jakoś pod tą puchową śnieżną kołderką uda im się przetrwać?

A do kalendarzowej wiosny mamy ponad 10 dni……

W Watykanie trwają przygotowania do konklawe, już we wtorek odbędzie się pierwsze głosowanie, chociaż na pewno jeszcze nie przyniesie nam rozwiązania, na to  jeszcze około tygodnia poczekać jeszcze musimy, a może i nawet dłużej?
A co w naszym kochanym kraju? Już pomału zanika sprawa tabletowa, generalnie dość wyśmiana przez większość i polityków i przez normalne media, bo te prawicowe oczywiście pieją nad osiągnięciami technicznymi Jarosława, nawet Hofman stwierdził ( omalże nie spadłam wtedy ze śmiechu z fotela), że Pis pokazało nowoczesność, a Po jest partią zacofaną. Sorry, ale jeżeli Kaczynski trzymał w rękach iPod, któremu notabene co chwilę opadała klapa futerału, co wyglądało co najmniej komicznie, to nie oznacza wcale , że nagle stał się on  światowcem, wszyscy doskonale sobie zdają sprawę z tego, że wszystko mu przygotowali , a Jarosław nadal nie ma pojęcia w jaki sposób go obsługiwać. Oczywiście forumowicze również sobie kpią w żywe oczy z naszego super nowoczesnego mena, tak więc chyba nie opłacała im się skórka za wyprawę,  po prostu pis kolejny raz się ośmieszył, nie da się tego ukryć , podobno nawet w zagranicznych mediach pokazywały się kpiny dotyczące tego wielkopomnego. wydarzenia !!!
Za to inne bardzo smutne w sumie wydarzenie przykryło polską opinią, mianowicie dowiedzieliśmy się, że jedna z wielkich polskich przetwórni mięsnych robiła wielkie przekręty, przetwarzając powtórnie mięso i wędliny, które nadawały się tylko do utylizacji. Afera nie wykryta trwała już od wielu lat, sprytnie maskowana, ale nareszcie sprawa wyszła na jaw i zajęły się nią odpowiednie instytucje, przecież ta wytwórnia ściągała wielkie niebezpieczeństwo i zagrożenie życia dla osób, które tak powtórnie przerobione mięso spożywali.
 Bardzo smutne wieści nadeszły do nas również z Broad Peak, niestety wyprawa na ten szczyt oficjalnie została uznana za zakończoną, a dwóch alpinistów, pan Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski zostali uznani za zmarłych. I nic nie wskazuje na to, że to się jeszcze zmieni, tym bardziej, że nadeszło w te okolice zapowiadane załamanie pogody, śnieżne burze i nawet jeżeli do tej pory osoby te były jeszcze żywe, co jest mało prawdopodobne, teraz nie mają  już żadnych szans. Niestety takie są góry, zawsze niedostępne i strzegące swoich tajemnic, a jeżeli komuś udało się te tajemnice w pewnym sensie złamać i tak musi zapłacić za to wysoką, czasami nawet najwyższą cenę.

Życzę miłej soboty w ciągłym jeszcze oczekiwaniu na ten następny być może już wiosenny weekend

Nowe buty na Dzień Kobiet.

 

Sprawiłam sobie fajny prezent na Dzień Kobiet 🙂

No, wygląda na to, że wreszcie mam wygodne buty, w których będę mogła sobie spacerować.

Nie jestem pewna, czy nie są nieco za duże, ale mierzyłam je na gołą nogę, a przecież zawsze jeszcze jakąś skarpetka czy rajtki będę wkładała. Na razie ubrałam te buty i poczułam…… że mam na nogach pantofle, dosłownie, mięciutkie, wygodne, ze sprężysta podeszwą, BOMBA !!!

Teraz wynalazłam tam już sandałki na lato i też będę musiała je sobie kupić. Bo najważniejsze jest wygodne obuwie.
Tu słowo do koleżanki, która w komentarzu ucieszyła się podanym przeze mnie linkiem do tej pracowni: tam są zwyczajne buty też, ale najlepiej wybrać tą opcję dr.Orto, tam są te buty najwygodniejsze z najwygodniejszych i całkiem nawet przyzwoite, wcale na obuwie ortopedyczne nie wyglądają.
Jedyna ich wada to to, ze są wykonane nie ze skóry, a z weluru, ale mają dość wysoką podeszwę, tak, że nie powinny przemakać, no chyba, że będę w nich chodziła podczas ulewy i zahaczała o każda kałużę.

Do naszego sejmu wkroczyła nowoczesność, nawet pan prezes, który dotąd nie współpracował z internetem, bo go nie potrafił obsługiwać, wczoraj posługiwał się Ipadem.
Wyglądało to trochę śmiesznie, bo widać na odległość było, że ten tablet ktoś po prostu mu otworzył ( nawet wiadomo, że to był jego podnóżek Hofman, który kazał nawet przybliżyć tablet do mikrofonu, żeby lepiej wszyscy słyszeli przemówienie ) i podał gotowy, ale mina, z jaką posługiwał się tym tabletem była warta wszystkiego Wyglądał tak jak małe dziecko, które z dumą wszystkim pokazuje: patrzcie jakie mam cacko i jestem taki mądry, że umiem tym się  nawet posługiwać!!! No cóż, nie pierwszy raz Sejm jest świadkiem używania przeróżnych gadżetów, w tym także i tabletów, ale ten w ręku Kaczyńskiego wyglądał  na prawdę zabawnie, bardzp zabawnie. Jak szopka z wotum zaufania to szopka na całego.
Nawet któryś z posłów ( chyba Miler) kąśliwie zauważył: mieliśmy człowieka z marmuru, człowieka z żelaza, a teraz mamy człowieka z tabletu.
Po  wysłuchaniu  tabletowego prawie, że expose technicznego premiera przemówił sam prezes, który przez 2 godziny wyłuszczał wszystkie błędy pana premiera, który potem bardzo zgrabnie zripostował to w kilku słowach dość celnie, tak, że chyba  pan prezes wyraźnie stracił swój dobry humor i opuścił ( wraz z premierem technicznym) salę.
Potem odbyła się dyskusja na temat ewentualnego odwołania  tego rządu, przy czym wszystkie kluby mimo krytyki obecnego rządu ( no oczywiście z wyjątkiem PO, które nikogo, prócz Pisu nie krytykował) przyznały, że jutro głosować za votum nie będą, wiec już wiadomo,(zresztą od dawna), że rząd nadal pozostanie, aż do wyborów, musi więc Kaczyński nieco na swoje zwycięstwo poczekać, i  oby było to następne jego Waterloo.

Dzisiaj 8 Marca – Dzień Kobiet, coraz mniej zresztą obchodzone, nie rozumiem dlaczego, czyżby my kobiety nie zasługujemy na specjalne wyróżnienie tego dnia?.
Dawniej każda pracująca kobieta dostawała jednego goździka i  rajstopy, których odbiór musiała pokwitować na specjalnej liście.
W sumie śmiesznie to wyglądało, jedna ręką dyrektor, albo przewodniczący związków zawodowych wręczał prezenty, a drugą podawał listę do podpisania.
A gdyby ktoś tej listy nie podpisał to co? – odebrali by jej te prezenty?
Pierwsze życzenia  dla mnie przyszły o 2.02 w nocy, co prawda przeczytałam je rano, ale bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że podczas gdy ja jeszcze smacznie spałam  ten KTOŚ o mnie pamiętał.

No to Kochane Kobietki wszystkiego naj naj w tym cudownym i szczególnym dla nas dniu i zaśpiewajcie wraz ze mną: Być kobietą, być kobietą…..

no to nowy wpis


Już  wpis czwartkowy, czyli prawie, że przed weekendowy.
I nic pocieszającego napisać nie mogę, a wszystkiemu winien jest Wolfgang, niż nadciągający do nas z Rosji  i przeganiający nam dopiero co rodzącą się wiosnę.
Idzie chłód, gdzieniegdzie nawet mróz i bardzo obfite śnieżne opady. Byleby nie na długo !
A my ciągle czekamy na wieści z pogranicza Chin i Pakistanu, gdzie po zdobyciu himalajskiego szczytu  Broad Peak dwóch himalaistów nie zeszło do bazy i zostali uznani za zaginionych. Jednym z nich był mój krajan z Krakowa, Straszna wiadomość, mam nadzieję,  że jeszcze jest szansa na odnalezienie zaginionych, ale bardzo niskie panujące tam  temperatury i na dramatyczne wieści pogodowe ( zbliżająca się burza  śniegowa) brzmią coraz mniej optymistycznie , tym bardziej, że jeden z himalaistów miał bardzo poważne kłopoty zdrowotne, miał olbrzymie trudności z oddychaniem. Trzymamy wszyscy kciuki dla tych wielkich bohaterów, bo takie zimowe zdobywanie szczytu jest naprawdę wielkim heroizmem, który zawsze niestety zahacza o granicę życia i śmierci. Ale jak można komuś zabronić spełniania swoich pasji, nawet gdy są tak bardzo niebezpieczne?

Dzisiaj krótki wpis, albowiem idę na poranną zmianę i niewiele mam czasu na długie pisanie.
A jednak dzisiaj  Sejmie odbędzie się głosowanie nad votum nieufności. Jestem nieco przerażona, bo wszyscy myślący wiedzą, że dojście do władzy  technicznego premiera jest tylko chwilowe i oznacza to przyspieszone wybory, aby wymarzony premierowski stolec objął Największy z Największych Zbawiciel Polski i wtedy…strach pomyśleć, co nas czeka. Gdy pomyślę, że teki ministrów obejmą w objęcia takie osoby jak Macierewicz czy  Fotyga dreszcze z potem po plecach mi przelatują. Czy naprawdę w Polsce nie może być normalnie? Na razie według ostatnich sondaży Pis jest tylko jeden punkt za PO, reszta dosyć ma do nich daleko, więc na jakieś inne zmiany niż Pis za PO nie ma co liczyć.
Przyjdzie, oj przyjdzie ciemna noc i wszyscy obudzimy się z rękami w nocniku.
Oby nie!
A jednak mimo wszystko miłego dnia życzę.

jeszcze nie wiosna, ale……

Prawda jaki słoneczny kwiatek? Miało być podobno dzisiaj słonko na niebie, na razie go nie widzę, ale….
Uleńko, dzisiaj kolejna  magiczna nasza środa.
Zamiast uśmiechów przesyłam Tobie piękne wiosenne zdjęcia, robione przez moją koleżankę Elusię

popatrz, jaka piękna na nich tak wyczekiwana przez nas wiosna!.

Trzeba będzie chyba „odkurzyć” własny aparat i też trochę wiosennych zdjęć porobić, ale jeszcze musimy poczekać, jeszcze zima ostatniego słowa nam nie powiedziała, w przyszłym tygodniu sypnie śniegiem, mam nadzieję, że nie tak obficie jak na przykład sypnęła i nadal sypie w Chicago.
Kiedyś Zuza ( ta, która niedawno wyjechała z Polski) pisała mi na face booku : a u nas nie ma zimy, no to ją już teraz ma, niech poczuje się troszkę jakby w Polsce ciągle była.

Dzisiaj będą wyrzucali z SLD mojego kochanego Rysia K., szkoda, nie wiem, czy ta partia sama sobie tym na złość nie zrobi.
Nie sądzę,  żeby Miller miał aż tak wielkie przebicie, aby  jego partia  dobrze  wypadła najpierw w  Euro a potem w parlamentarnych wyborach, a jeszcze również pewnie będą chcieli wystawić swojego kandydata na prezydenta. Aby nie skończyło się to dla nich tak, jak skończyło się z ta partią pod wodzą ślicznego Grzesia N.
Ale to przecież nie jest moja bajka, niech tym martwią się zwolennicy lewicowców, chociaż nie kryję mojej wielkiej sympatii dla Kalisza.
Może dlatego, że grubas zawsze grubasa zrozumie? Oczywiście żartowałam, ale  Rysio jest zawsze uśmiechnięty i wesoły, nawet, gdy o coś na kogoś się wścieka, jednak nigdy na długo  nie zaparza się w swoim gniewie.

W tym tygodniu ma się też odbyć rozpatrzenie i głosowanie nad votum nieufności dla rządów premiera Tuska, prawdopodobnie jest to zaplanowane na dzień  jutrzejszy.
W ogóle politycznie ciekawy jest ten tydzień, w poniedziałek rozpatrywali usunięcie ministra Gowina z rządu, sprawa upadła, dzisiaj odbędzie się „grillowanie” Kalisza z nie wiadomo jeszcze  jakim skutkiem, jutro to votum, chociaż coś jak na jeden dzień przed jest cicho na ten temat, czyżby Pis się rozmyślił?
Tym bardziej, że prawica ostatnio zajęta jest raczej sama sobą, a to rozgrywki pomiędzy Pis i SP, a to teraz znów ONR i reszta prawicy koniecznie chce dojsć do głosu, pewnie Kaczynski czuje się teraz naprawdę zagrożony? Bo co tam Tusk, prawicowa  młodzież dla niego jest bardziej groźna, przynajmniej na to się zanosi. Dla Polski te wszelkie ruchy prawicowe też niezbyt dobrze wróżą……
Oj źle widzę przyszłość naszej Polski, gdy ci  prawicowi wichrzyciele do władzy się dobiorą.!!

No, mam nadzieję, ze VIP będzie dzisiaj zadowolony, że wstawiłam  dzisiaj do mojego blogu polityczne wrzutki, wyraźnie za nimi tęsknił i wręcz się ich domagał, no to teraz ma za swoje  🙂

Dzisiaj idę na popołudniu, więc poczekam, aż temperatura z porannych minusowych stopni wzrośnie do zapowiadanych na dzisiaj dla Krakowa  plus 10..

Miłej środy

P.S. dzisiaj po raz pierwszy widziałam reklamę z Mią na TVN – 24!

Mamy w domu małą aktorkę

Muszę się nią pochwalić, po prostu muszę. Mia występuje w reklamie TV Vectra, co prawda ani razu nie udało mi się tej reklamy zobaczyć w TV, widocznie Vectra jest tak silną konkurencją do tych stacji, które ja oglądam, że jej boją się  i na wszelki wypadek nie pokazują, ale znalazłam w internecie odpowiedni  link ( czego to człowiek w internecie nie znajdzie) i kilkakrotnie mogłam podziwiać naszą Mię, naprawdę jest świetna.
Jeżeli jest ktoś zainteresowany polecam link : http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dziecieca-kampania-reklamuje-wiecej-hd-w-vectrze-wideo.
Widać, że dziewczynka ma artystyczne zacięcie!!! Ja, jako jej ciocia – babcia jestem z niej bardzo dumna, dlatego ten link koniecznie sobie oglądnijcie, pewnie gdzieś w którejś ze stacji będzie też można ją ( czyli i Mię i reklamę) zobaczyć.

Dzisiaj mamy bardzo chłodny dzień, rano temperatura spadła nawet poniżej zera stopni, ale dwa następne dni mają być niemalże gorące, przynajmniej jak na tą porę roku.
Dlatego ze zdziwieniem dzisiaj usłyszałam, że w przyszłym tygodniu ma powrócić zima, mają być bardzo obfite opady śniegu i kilkustopniowy mróz, ale tak ma być kilka tylko dni, a potem powróci do nas ta prawdziwa już wiosna. I bardzo dobrze, bo wiosenne buty już do mnie w paczce jadą, trzeba będzie je wreszcie wypróbować 🙂

Oglądałam wczoraj ( oczywiście na komputerze na tvnplayer, bo wyprzedza  transmisje odcinka o kilka dni na stacji tvn) Lekarze. Zastanawiałam się, który z tych seriali jest lepszy: Na dobre czy na złe, do którego już od lat człowiek się przyzwyczaił, chociaż jest straszna fluktuacja aktorów w tym serialu, już teraz są całkiem nowi, ale też bardzo wyraziści), czy właśnie nowy, bo trwający dopiero drugi sezon serial Lekarze. W każdym bądź razie każdy z nich pokazuje mało realny świat służby zdrowia, możemy sobie tylko życzyć, żeby szpitale tak funkcjonowały, jak  te na obu filmach.
Zastanawia mnie też coraz większa aktorska aktywność Daniela Olbrychskiego, do tej pory w serialach nie występujący, a tu widzimy go i w Komisarzu Alexie, i w Klanie, a ostatnio właśnie wystąpił z raczej niezbyt chlubną rolą w Lekarzach, jako ojciec Maksa. Nie będe opowiadała, na czym ta niezbyt pozytywna rola pana Daniela polega, żeby komuś nie zepsuć oglądania tego odcinka serialu. Ale ogólnie trzeba powiedzieć, że mimo wieku Pan Olbrychski nadal jest świetnym i bardzo wyrazistym aktorem. Bo młodzież pewnie nie pamięta jego roli Rafała  w Popiołach, a kto pamięta Olbrychskiego jako niebezpiecznego  Azję Tuhajbejowicza w pierwszej wersji Potopu???
No to życzę miłej wiosny w oczekiwaniu na ( mam nadzieję) krótką zimę.

zupa pomidorowa

 

Dla mnie ta zupa ma akurat dosyć wymowne i pamiątkowe znaczenie.
Gdy leciałam do USA do mojego  stryjka Jurka, a było to bardzo, bardzo dawno, bo 28 lat temu ( ale jeszcze pamiętam!!) dzwoniłam ze śródlądowania z Nowego Jorku do niego, aby powiadomić, że są pewne opóźnienia i wtedy Stryjek spytał: jesteś głodna?? ( przecież karmili mnie w samolocie, o czym on świetnie wiedział), bo tu na Ciebie czeka….zupa pomidorowa. Ba, przelecieć cały Ocean dla talerza zupy pomidorowej, to jest to. Zupa oczywiście czekała na mnie, musiałam jej spróbować, chociaż mój żołądek wypełniony był najpierw pysznościami przygotowanymi na pokładzie samolotu, a potem strachem przed lądowaniem.
 W ogóle całego lotu się bałam, pewnie dlatego, że kochana moja rodzinka straszyła mnie, że w drodze spotka mnie przesiadka i to w dodatku w powietrzu.
Oczywiście w takie bzdury nie wierzyłam, ale strach jakiś tam pozostał i do dzisiaj trwa, co wcale nie znaczy, że jakaś krzywda może mi się stać stąpając po naszej ziemi,  ale nie pora teraz się stresować, wszak mamy niedzielę.

No ale wracając do tej zupy pomidorowej. Ostatnio z powodu zmiany mojego menu stała się ona dosyć dominującą potrawą w mojej diecie.
A robi się ją ( to znaczy tą moją odmianę) bardzo prosto : do garnka wrzucam troszkę mrożonej włoszczyzny, paczuszkę ryżu jeden bulion i puszkę pomorów, ostatnio kupuję takie fajne, pokrojone w kostkę, więc nie trzeba nawet potem zupy miksować. Po 20-30 minutach zupa gotowa do konsumpcji, oczywiście jej niczym nie zabielam, bo po co dodawać niepotrzebnych kalorii, a tak jeszcze czuję prawdziwy smak zupy. Pewnie, wiem, każdy powie, że prawdziwa taka zupa powstaje na świeżych jarzynkach i świeżych pomidorach, poczekam do wiosny, już nie długo. Dosmaczyć zupę można ewentualnie maggi w płynie.
Ponieważ ta zupa jest troszkę gęstsza, wystarcza mi za cały obiad, ostatnio przyznam, jakoś mięsko mi nie za bardzo smakuje, a może już nie potrafię dobrze go przyprawić? Za wędlinkami też nie bardzo przepadam, ostatnio przerzuciłam się na serki wiejskie, są pyszne. Dzisiaj na śniadanie zjadłam właśnie taki serek, w który wkroiłam 4 rzodkiewki i 3 małe korniszonki, dodałam tylko szczyptę soli ( za dużo też nie wolno!!!) – wspaniałe śniadanko, naprawdę.
A ponieważ tą dietę przestrzegam, mój cukier oscyluje między 4.6 a 5.6 czyli około 100 (wg starej miary) – to jest norma, oczywiście przy zażywaniu odpowiednich dozach lekarstwa. Może ( przynajmniej na jakiś czas) widmo insuliny zostanie ode mnie odsunięte?
No i przy okazji może też paru kilogramów się pozbędę????
Mam nadzieję, że ta zupa także i VIP- owi dzisiaj zasmakuje, jako, że to będzie jedyne danie obiadowe, trudno, najwyżej usmażę mu jeszcze jajecznicę 🙂
To powiedzenie o jajecznicy też ma swoją historię – dykteryjkę, kiedyś moja przyjaciółka Maja zaprosiła mnie i naszego kolegę Mariusza na obiad, Obiad był oczywiście trój – daniowy i pyszny, ale Majka  zaraz po nim spytała z wielką troską Mariusza:  nie jesteś głodny? może usmażę ci jajecznicę?
Oczywiście skończyło się to wielkim naszym śmiechem, a powiedzenie pozostało do dzisiaj. Ostatnio nawet dosyć często o niej myślę, już minęło ponad dwa lata od jej śmierci……… a ciągle mi się wydaje, że ona wciąż żyje!.

Zresztą ostatnio coś podejrzanie często śni mi się moje rodzeństwo, czyżby mnie do siebie już wołali? Pomału zbliża się już  ten magiczny 65 – ty rok życia, gdy moje rodzeństwo przechodziło swoją granicę. A może ja złamię ten zły, rodzinny zwyczaj??

Dalej czekam na wiosnę, już w przyszłym tygodniu na pewno nastąpi, na szczęście buty zdążyłam   już zamówić !

Wiosna i znów niektóre seriale wracają na ekrany telewizorów : wczoraj z wielką przyjemnością oglądałam nowy odcinek Komisarza Alexa, wspaniały jak zwykle, trzymający w napięciu, chociaż od razu wiadomo było, że dobro zwycięży, nie może być inaczej.
Za to dzisiaj zaczynamy nowy sezon Ranczo, ciekawe, co nam przyniesie.

Miłej niedzieli

 

 

 

zdecydowana poprawa zdrowia

 

Jeszcze troszkę zatoki bolą, katar jeszcze w nosie  kręci i to na zmianę gorąco i zimno denerwuje, ale jest już lepiej, o wiele lepiej.
Zażywam rutinoscorbin, jest on naradę wspaniały.
Zawsze wtedy przypomina mi się at anegdotka – telefon od mojej koleżanki, która pytała czy jest u was rutinoscorbin ( niby skąd miałby być w przychodni?), a ja usłyszałam, że Lucyna Skorbin, więc powiedziałam, nie nie ma, a czemu nie ma? dociekała koleżanka, bo nie pracuje – odpowiedziałam grzecznie.
Kto nie pracuje? spytała koleżanka, a ja na to już nieco zdenerwowanym głosem : Lucyna Skorbin, no i tu dopiero usłyszałam jej śmiech i wyjaśnienie, że chodzi o lekarstwo, a nie o żadną Lucynę. Już to kiedyś chyba przytaczałam, ale co szkodzi raz jeszcze przypomnieć ( przynajmniej jest o czym pisać ha, ha).
Czy widzicie, że gdzieś tam pomału przychodzi do nas wiosna?
Wiosna i znów moje problemy z butami, jak co roku zresztą. Ale tym razem znalazłam świetny sklep prowadzące specjalistyczne obuwie ortopedyczne dla stóp zmęczonych i chorych ( w tym cukrzycowych).
Niestety nie ma tego sklepu u nas w Krakowie, mogę tylko polegać na metodzie wysyłkowej i pewnie z takowej skorzystam. Już sobie przeglądałam przeróżne rodzaje obuwia, od niewysokich botków, przez półbuty, po klapki i sandałki Ten sklep nazywa się E-sklep  Befado, jeżeli ktoś ma też takie kłopoty z nabyciem obuwia jak ja, podaję adres internetowy : http://www.drorto.pl , warto tam sobie wejść i chociażby  pooglądać, jeżeli ktoś nawet nie chce  ich kupować.
Są tam buty zarówno dla  kobiet, jak i dla mężczyzn, a ceny w porównaniu z ” normalnymi” sklepami są  nawet dosyć  przystępne.
Najwyższa pora już o wiosennym obuwiu pomyśleć, więc kończę wpis i do obuwniczej lektury przystępuję, życząc wszystkim bardzo miłej soboty
Chcę na koniec jeszcze wspomnieć o dzielnym piesku, który przez całą noc  ogrzewał swoim ciałkiem małą, trzyletnią dziewczynkę, która przez nieuwag oddaliła się z domu i nie potrafiła tam potem wrócić.
Wierny pies jej towarzyszył ( dziwne, że on nie znalazł drogi do domu, pewnie chciał ją pilnować, więc się nie oddalał) i dzięki temu mała Julka przetrwała całą zimną noc w niedaleko oddalonym od domu lasku, a rano odnaleźli ją dzielni strażacy i odprowadzili do domu.
Czy to była wina rodziców?, w pewnym sensie tak, bo ta małego dziecka nie można spuszczać z oka, a swoja drogą dziecko zawsze jest bardzo ruchliwe i nieprzewidywalne. Ale na pewno można wysnuć z tej opowiastki jeden morał : pies to przyjaciel człowieka, a zwłaszcza jest  wielkim przyjacielem  dziecka.
Oczywiście mówię o dziecku w rodzinie, bo wobec innych dzieci psy na ogół bywają nieufne i dlatego mogą ( ale nie muszą) zaatakować.
Dlatego niepotrzebnie wielu rodziców się zamartwia, że dziecko od psa może nabyć wiele chorób, jest to chyba tylko wymówka, żeby wykręcić się od obowiązków związanych z psem, przede wszystkim ze spacerów, bo te z czasem i tak na rodziców są scedowane, taka jest prawda. U nas na początku też dziewczynki prawie biły się, żeby wyjść z psem, a teraz jedna patrzy na drugą, której teraz kolejka. Ale trzeba przyznać, że w tygodniu Zojka, która wstaje najwcześniej z dziewczynek, przed wyjściem do szkoły na chwilkę z Peppą wychodzi na spacery, na ogół po szkole też głównie ona wyprowadza psa na spacer, gorzej wieczorami, ale od czego są  rodzice, którzy w końcu na zakup psa się zdecydowali?
Gorzej jest z sobotą i niedzielą, gdy Zojka śpi dłużej, dzisiaj akurat Tomek z Peppą przed chwilką na spacerek wyszedł, dobrze mu to zresztą zrobi.
Aha,  muszę znów „polować” na reklamę TV Vectra, bo w niej występuje nasza Mia, jeszcze dotąd nie udało mi się tej reklamy  zobaczyć, może dzisiaj?

Raz jeszcze miłego dnia.

a jednak obrazek

A jednak dzisiaj zamieściłam zdjęcie koleżanki Elusi, znak, ze zdrowieję 🙂
Tzn. jeszcze nie jest całkiem O.K., kicham, smarkam, ciągle mi jest gorąco ( a tak niedawno narzekałam na zimno w domu – pewnie mnie wtedy ta grypa rozbierała), tak więc jeszcze w domu pozostanę, a przede mną dodatkowo dwa dni weekendu, więc w poniedziałek zdrowiutka jak rybka pójdę do pracy.
A w ogóle to lubię rybkę, ostatnio kupuję sobie  wędzoną polędwicę z łososia, trochę droga, ale mniam, mniam. W końcu jeżeli mam dbać o tą dietę, muszę sobie czasami pozwalać na coś lepszego, ale nie obciążającego mojego  cukru, a ryby są akurat ok. Zresztą Peppie też łosoś bardzo smakuje, czasami jakiś okruszek spadnie mi na ziemię, niby niechcący, a piesek już czuwa na stanowisku. Zresztą, gdy tylko słyszy, że idę w stronę lodówki i czymś jeszcze szeleszczę piesek z najodleglejszego miejsca w mieszkaniu natychmiast się znajduje pod lodówką. Kochana psina!!!  Kiedyś niechcący dosyć spory kawałek  tego łososia wyleciał mi z lodówki, całkiem nie niechcący i piesek był szybszy niż ja, rzuciła się i pożarła go w momencie. Ale nie powiem, w innych, czyli towarzyskich intencjach też piesek do mnie przychodzi,  zwłaszcza, gdy wracam do domu piesek przylatuje do mojego pokoju i wylewnie  się wita. Miłe to, prawda?

Wczoraj miałam sporo wolnego, więc leżałam w łóżeczku przykładnie się kurując i oglądałam sobie TVN – 24. Oczywiście oglądałam wszystko, co tyczyło ostatniego dnia pontyfikatu Benedykta XVI, od pożegnania z biskupami, jego wylotu z Watykanu i następnie przywitania w Castel Gandolfo, aż po historyczną godzinę 20.00, gdy Benedykt XVI przestał być papieżem. Bardzo wzruszające były te te spotkania z wierzącymi, zwłaszcza na placu św Piotra i na placu w Castel Gandolfo, wiele osób płakało, ja też ze wzruszenia miałam łzy w oczach. Żyjemy w bardzo ciekawych historycznie czasach, tyle się dzieje i na świecie i w naszej Polsce!. A godzina 20sta dnia 28 lutego 2013roku, gdy zamknęły się drzwi bramy za Ojcem Świętym i od tego momentu zaczyna się dzień bez trony przejdzie jako historyczny  moment nowej ery kościelnej, od 700 lat Benedykt XVI był pierwszym papieżem, który będzie nosił imię emerytowanego papieża.
To zamknięcie bramy było symbolem zamknięcia pewnej epoki, która już nie wróci, było to też bardzo wzruszające, a równocześnie  w pewnym sensie przerażające, za każdym kiedyś taka brama zostanie przecież zamknięta. I chociaż Benedykt XVI nie umarł, ale dla nas ludzi staje się osobą niedostępną, będzie, jak sam mówił, pielgrzymował w samotności w swoim ostatnim etapie życia, a nasza modlitwa, nasze wspomnienia, nasze serca mają  mu w tym pomóc.

Czekam z niecierpliwością na przyszły, już wiosenny tydzień, gdy słonko zawita na nieboskłonie, na razie jest szaro – buro i tak pewnie przez cały ten weekend pozostanie.
I tak wkroczyliśmy w trzeci miesiąc tego roku, marzec to fajny miesiąc, bo przynosi nam upragnioną wiosnę !!!

Miłego piątku