Ale cisza

 

Nareszcie Dzień świra już minął, następny dopiero za miesiąc. Rano spychacze pewnie już zrobiły porządek z wypalonymi lampkami, przecież  porządek na ulicach i placach  musi być.
A babcie i dziadki mohery obolałe nogi w mydlinach moczą i odciski sobie wycinają, to wszystko jest pozostałością po wczorajszych marszach.
I dobrze im tak, bo zamiast siedzieć w domu i dziergać na drutach kaftaniki dla wnucząt, spacerów po Krakowskim Przedmieściu im się zachciało. Teraz powinny leżeć krzyżem przed ołtarzem i błagać Boga, że wczoraj bluźnili przeciw bliźniemu swemu.
Oczywiście kto rozumny, to wie co mam na myśli, bo nie rozumiem jak można rozróby polityczne uważać za godne uczczenie pamięci zmarłych w katastrofie.
Ten kto się wczoraj pomodlił w kościele, czy złożył kwiaty na grobie ofiar katastrofy samolotowej to rozumiem, że rzeczywiście godnie uczcił kolejną rocznicę ich śmierci, należy Im się chwila zadumy, ale reszta ?……. to woła o pomstę do nieba.

A za oknem ciepło, wczoraj było nawet 10 stopni ciepła. Żal mi tylko bociana, który przedostatnią noc samotnie w gnieździe spędził , a rano gdzieś  poleciał i tyle go widzieli. Chyba nadal szuka swojej żonki. Oj coś mi się widzi, że  nie będzie młodych bocianków w tym roku w Przygodzicach. A może bociany znielubiły Big Brothera i przeniosły się tam, gdzie ich nikt już podglądać nie będzie i spokojnie, bez ludzkiej ingerencji  swoje potomstwo wychowywać będą mogli?

Ale za to gdzieniegdzie krokusy się już pokazały, śliczne, kolorowe, o wiośnie gaworzące……

A mnie na wiosnę wzięło przeziębienie; kaszlę, mam katar, kicham, głowa mnie boli i czuje się ogólnie taka rozbita.
A do weekendu jeszcze cale 2 dni……. Będę się  wtedy skuteczniej leczyła.
Ale póki co idę dzisiaj do pracy, mam nadzieję, że nie pozarażam tych swoich biednych pacjentów katarem, bo głupio by wyglądało, że przychodzą  do przychodni szukając  pomocy w zwalczaniu jednej choroby, a w drugą  dzięki choremu personelowi wpadają.
Ale katar to nie choroba, to tylko chwilowa przypadłość, nie mniej drogą  kropelkową się przenosząca. Czyżbym miała dzisiaj w maseczce na ustach urzędować?
A Psik , A Psik, że też akurat teraz musiało mi się to przyplątać?

Życzę samych radości z powodu nadeszłej wreszcie wiosny. Uwielbiam obserwować, gdy małe listeczki pokazują się już na drzewach.
Wszystkiego dobrego!!!