No nie, wiosna w pełni, a ja zasmarkana po uszy. Dzisiaj katar i kaszel obudził mnie już o 4 rano, pewnie sobie jeszcze potem troszkę dośpię.
Ale nie ma mowy o moim udziale w pomnażaniu dóbr materialnych mojej przychodni, jestem zmuszona wziąć dzisiaj dzień wolny- zdrowotny.
Bo zawsze lepiej, gdy nie ma jednej smarkatej w pracy, niż za kilka dni całego zasmarkanego personelu.,
Chyba mam jakąś niską odporność w tym roku, bo już dwukrotnie jestem tak przeziębiona, a dopiero mamy kwiecień przecież.
A wczoraj było tak pięknie na polu ( na dworze), przede wszystkim cieplutko ( w Krakowie około 10 stopni ciepła) i słonecznie, aż żyć się chce.
Martwiłam się o gniazdo bocianie w Przygodzicach, a jednak bocian do niego powrócił i znów spędził w nim całe popołudnie i noc.
Na razie samotnie, może dzisiaj doleci jego bociania połówka? Już nie lata po rogatkach wypatrując partnerki, tylko siedzi w gnieździe i nieco go reperuje po swojemu, musi też pilnować, by jakiś intruz mu mieszkanka nie zajął, a tak często wśród bocianów się dzieje, potem normalnie walą się po dziobach, czasami nawet do krwi ostatniej, ten kto silniejszy zwycięża, pokonany, jeśli oczywiście przeżyje, co jednak bywa najczęściej, musi opuścić pole walki, chociaż zdarza się, że po regeneracji sił znów powraca, ale tym razem już na krótko i definitywnie uznaje się za pokonanego. A zwycięzca może spokojnie zakładać bocianią rodzinę.
Zazwyczaj o tej porze wiosny są już wszystkie, albo prawie wszystkie jajeczka, które pieczołowicie bociania mama wysiaduje, a gdy pani bocianowa odlatuje do ptasiej stołówki zastępuje ją w opiece nad jajeczkami, a potem pisklakami, ojciec,
Niestety w tym roku z powodu fochów pani zimy , która nie chciała odejść i bieliła i mroziła wszystko wokoło, cały rozwój bocianiej rodziny jest zachwiany, a przecież do 15 sierpnia, bo wtedy na ogół bociany odlatują z powrotem do ciepłych krajów, muszą wychować swoje maluchy na tyle, by umiały same już w takiej długiej i uciążliwej podróży brać udział. A bocianie przedszkole nie odlatuje z rodzicami, tylko kilka dni wcześniej z bocianią nianią, która ” zbiera” z okolicy wszystkie maluchy pod swoje opiekuńcze skrzydła i całą podróż ma nad nimi pieczę. Dlatego małe bocianki odlatują kilka dni wcześniej niż rodzice, często zdarza się, że nie wszystkie bociany są na tyle silne, aby przetrwać tą podróż i giną, ale jeżeli już dolecą na miejsce, pozostają tam co najmniej 2-3 lata, dopiero potem jako dorosłe już bociany wracają do Polsk8i by też założyć swoje nowe rodziny.
Ot takie to są bocianie zwyczaje. Aha i jeszcze jedno, wszyscy,( nawet dzieci) słyszeli, że bociany jedzą żaby, a to nie jest do końca prawda, żaba nie jest wcale najsmaczniejszym daniem boćka, woli on małe, drobne owady i inne małe żyjątka, ale jeżeli akurat nie ma ich pod dziobem, musi posilać się nawet małą żabką
Nawet był kiedyś taki kawał : dlaczego bocian podnosi tylko jedną nogę? – bo gdyby podniósł obie, to by się wywalił, a dlaczego bocian ma takie długie nogi? – żeby mu żaby do tyłka nie nakopały 🙂
I na tym kończę dzisiejszy mój nocno – poranny wpis, czekam, aż nadejdzie świt, żeby zaglądnąć do bocianiego gniazda,czy jest w nim już tez i gospodyni.
Pewnie, że i teraz można tam zaglądać, bo gniazdo jest podświetlone, ale w nocy boćki śpią, co prawda na stojąco, nie wiem jak można w takiej pozycji się wyspać i nic ciekawego w gnieździe wtedy się nie dzieje.
Miłego piątku
