Jak nie urok, to……. Wiadomo, jakiś skutek tego silnego antybiotyku musi być. A że jelita są słabszą częścią mojego organizmu, nieco się postawiły.
No, nie szkodzi, to wcale nie boli, jest tylko bardzo niepokojące i częściej niż zazwyczaj przez przedpokój muszę biegać……
Okropnie stara baba ze mnie się zrobiła, nic, tylko narzekam i narzekam. Wiadomo, już za 4 dni mój kalendarz znów przewróci jedną kartkę do przodu
A za oknem przepiękna wiosna, temperatury iście letnie około 20 stopni. Nic nie może być normalnie, nawet pogoda hopsztosy wtrąca, tydzień temu był omalże mróz, teraz mamy lato. No i znów narzekam, nie, niech już te 20 stopni pozostanie, ale nie więcej i nie mniej, to jest akuratna ilość stopni.
No i niech burze z daleka nas omijają, bo potrafią tylko szkody przynieść, wciąż pamiętam, jak piorun spalił mi kiedyś telewizor
Tymczasem w Przygodzicach dziwne sprawy się dzieją: było sobie jajko, potem zostało ono wyrzucone z gniazda (podobno bocianki zorientowały się, że jest ono niezapłodnione), potem pokazało się drugie pierwsze jajko, ale ostatnio podejrzanie Dziedzic spędza noce poza gniazdem, nigdy tak dotąd nie bywało.
Czyżby ta dziwna wiosna wpływa na psychikę ptaków?
Dzisiaj niestety dostęp do gniazda jest utrudniony, przekaz strumieniowy jest wyłączony, poczekam do popołudnia, muszę przecież sama sprawdzić, co tam się złego w tym gnieździe dzieje.
Życzę miłego czwartku
