STEWIA

 

 

Nie ma kalorii, jest słodsza od cukru i na dodatek obniża ciśnienie. Stewia to słodzikowy hit – jest naturalna i zdrowa. Można ją bezpiecznie stosować w codziennej diecie, w odróżnieniu od sacharozy nie przyczynia się do otyłości, cukrzycy czy próchnicy zębów. 

Już kiedyś o tej roślince słyszałam, dwa dni temu jeszcze raz zaglądnęłam sobie do netu i postanowiłam wypróbować. Zrobiłam w Almie odpowiednie zakupy i teraz już ją mam w domu. Zastanawiałam się tylko, w jakiej postaci ją kupić, w proszku, czy w tabletkach. Tym razem wybrałam proszek, może jeszcze dodatkowo dokupię i tabletki, bo zawsze mogę je przy sobie w torebce nosić i gdy jestem gdzieś w gościach, czy w pracy, będę mogła swój własny słodzik używać.
Jest jednak raczej bardzo drogi, bo po moich obliczeniach jeden kilogram stewi kosztuje około 99 zł, ale równocześnie jest bardzo wydajny, jedna łyżeczka tego proszku odpowiada 3 łyżeczkom cukru. Można co prawda w domu zasiać sobie jej nasionka w doniczce i hodować tak jak np bazylię, czy natkę pietruszki, ale co potem? mam takie listki wrzucać do herbaty, czy do kawy? Czy może w jakiś sposób próbowac ją sproszkować? Tego nie wiem, więc na wszelki wypadek kupiłam sobie na próbę jedno opakowanie, już gotowe do używania.
Dzisiaj po raz pierwszy zrobiłam sobie kawę z tym słodzikiem i eksperymentalnie do kubka dodałam jedną trzecią łyżeczki tego proszku, kawa była całkiem słodka. Ciekawe, ile w tym proszku jest dodatkowej chemii, ale skoro zapewniają o braku szkodliwości???  Na pewno jest dobra dla cukrzyków, bo nie podnosi poziomu cukru i ma w dodatku zero kalorii. A skoro tak, pomyślałam sobie, że może sobie taki serniczek na poniedziałek na przykład upiekę: jeden serek twarogowy nietłusty, 1 budyń ( zamiast mąki), 2 żółtka,1- 2 łyżeczki stewi, wymieszać dać do foremki wyłożonej na przykład macą, którą kupuję w Almie ( to taki rodzaj wafelków, nie słodkie) i……. albo będzie pycha, albo będę mogła wyrzucić do kosza :-). Muszę ten temat przemyśleć.

Ameryka odetchnęła z ulgą, bo  wreszcie został pojmany drugi z braci – zamachowców, starszy zginął w czasie  policyjnej interwencji, drugi, ciężko ranny umknął i schował się na czyjejś posiadłości, na szczęście i jego udało się namierzyć.
A ja się zastanawiam, co też mogło dziać się w głowach tych młodych ludzi, przed którymi życie stało otworem, którzy w to życie mieli całkiem dobry start, mieli przed sobą przyszłość i wszystko to zmarnowali tragicznie źle podjętymi decyzjami. Jeden z nich był na początku kariery sportowej, już miał dobre w tym kierunku wyniki, drugi studiował medycynę. Nie wierzę, że za tymi zamachami nie stał ktoś jeszcze, jakaś wywrotowa organizacja, która ich zmamiła.
Przecież każdy wie, jak łatwo, szczególnie młodych ludzi, zarazić ideą- fix i potem ją w chorym już umyśle podsycać.
Mamy niestety też z tym do czynienia i na własnym, polskim podwórku……..

A w kosmos zostały wystrzelone niektóre zwierzątka : rybki, ślimaki i myszki , teraz podróżują sobie w takiej kosmicznej Arce Noego, mają za kilka dni wrócić z powrotem na ziemię i następnie będą badane w kierunku wpływu kosmosu na ich organizmy, Chyba rzeczywiście pomalutku uczeni przygotowują się do przeprowadzki części ludzkości i ich zwierzęcego dobytku na Marsa? Coraz częściej o takim eksperymencie się mówi, chociaż wiadomo, że podjęcie takiej decyzji nie będzie proste, gdyż będzie to podróż tylko w jedną stronę, ten, kto tam poleci już nigdy na naszą planetę nie powróci.
W każdym razie ja tam na pewno się nie wybieram, mi jest dobrze tu, na ziemi, we własnym mieszkanku.

Dzisiaj sobota, właśnie zastanawiam się, czy będzie ona milcząca, czy gadana ( zainteresowani wiedzą, co mam na myśli), jeszcze nie podjęłam stosownej decyzji.
W każdym bądź razie i tak i tak życzę przyjemnej soboty, chociaż nic  na razie nie zapowiada, żeby miała ona być słoneczna