Niefart

 

Wczoraj miałam niewielki niefart w trakcie powrotu autobusem do domu, mały wypadek przy wsiadaniu do autobusu i w dodatku omalże nie straciłam przy tym siatki z komputerem i mojej torebki ze wszystkim ( w tym była i nowa wypłata no i oczywiscie mój ukochany Iphon), tak się zestresowałam, że po powrocie do domu padłam jak nieżywa i spałam ponad 3 godziny, podobno sen najlepiej odstresuje człowieka.
Wstałam z  nieco lepszym humorkiem, ale i tak bardzo wcześnie, wcześniej niż zazwyczaj poszłam spać. Noc też nie była dobra, budził znów mnie ten bark ( czy to sygnał, że powinnam odwiedzić pana doktora Zbigniewa?), w każdym bądź razie na pewno powinnam wpisać do swojego lekospisu Niimesil na częściej niż raz na tydzień.
I to pomyśleć, że to była moja ulubiona środa, czyżbym miała ten ulubiony dzień na inny zamienić? A co na to powie Ulka?
A tak dobrze ten tydzień zaczęłam : poniedziałek był taki urodzinowy i bardzo miły, wtorek również, bo chociaż o tym nie wspominałam, we wtorek miałam bardzo miłych gości:  I VIP-a i Darkę i Wikę, były kwiaty, uśmiechy, kurczaki itd, a tu masz, środa i ZONK
Ale takie jest życie, raz pod górkę, raz z górki, tylko żeby za bardzo przy okazji się nie poobijać.

Ale dzisiaj już czwartek, muszę zapomniec o tym, co było niemiłe i wrócić do teraźniejszości, tym bardziej, że nowe wyzwania czekają.
Pewnie jeszcze raz podobne niefarty mi się przydarza i muszę sie je znosić mniej stressowo, niż ten ostatni.