Znów nowy dzień i znów nowy tydzień Może ten będzie lepszy, bo ostatniej nocy znów bóle nóg nie pozwalały mi spać
A na urlopie nie chcę o niczym przykrym myśleć, zwłaszcza, gdy spędza się upojne wieczory przy blasku świecy ( niestety księżyc nie chciał nam przyświecać) i blasku lampek ledowych, o jasno niebieskiej poświacie, popijając dobry poncz z czerwonego wina z owocami. Czy trzeba czegoś więcej?
O miłym towarzystwie oczywiście nie wspomnę, to ma się samo przez się rozumieć, że jest bardzo miłe.
I tak mi właśnie minęła niedziela. Już nawet się nie złościłam, że laptop padł, przyjdzie pora, kupię sobie lepszy. A że w nocy musiałam nieco potuptać, by nogi wróciły do normy? cóż zdarza się od czasu do czasu.
Za to dzisiaj kolejny dzień „lampy”, jak to dobrze, ze nie muszę go spędzać w dusznym Krakowie 🙂
Miłego tygodnia
