Nareszcie popadało. Można by nawet zaryzykować, że przeszła burza, ale nad Modlnicą była raczej bardzo
mizerna, gdzieś tam zagrzmiało w oddali, kilka razy błysnęło… i po burzy..Za to trochę popadało, chociaż dla
wysuszonej na popiół ziemi i łaknącym jak ta przysłowiowa kania dżdżu, a raczej porządnej ulewy wszystko
to była stanowczo za mało. Za to można było wyjść sobie popołudniu na taras i odetchnąć pełną piersią.
A nawet, co po aurze poprzedniego dnia trudno by się spodziewać przyznaję, że lekko mi było chłodno i musiałam
wrócić z czytaniem mojej książki do salonu. A książka jest bardzo ciekawa, autorstwa dziadka naszej Olci ( ze strony Ojca),
Wydana ona była tylko dla najbliższej rodziny, więc autora i tytułu nie podaję, ale opisuje on w niej losy jego rodziny od
czasu jego pradziadka, więc czas bardzo odległy. Dziadek Olci zmarł kilka dni temu, wczoraj odbył się Jego pogrzeb.
Poznałam Go kilka lat temu, był na I-szej Komu ni św Oliwki – to był bardzo elegancki , inteligentny człowiek o bardzo
dobrotliwej twarz, widać, że był naprawdę wspaniałym człowiekiem. I chociaż nigdy już Go więcej nie spotkałam., chociaż
wiedziałam, że jest bardzo chorym i wiekowym Panem, miał ponad 90 lat, to jednak wiadomość o Jego śmierci bardzo mnie
zasmuciła.
Tak już jest, że każdy staje na swoich rozstajnych drogach i nie ma czasu nawet na zastanowienie się, że to właśnie teraz
musi pożegnać się już ze swoją kochaną rodziną i odejść do wieczności, gdzie już na zawsze znajdzie dla siebie miejsce
innej, tej lepszej egzystencji.
Późnym wieczorem powróciła burza, błyskał okrutnie, grzmotów nawet nie słyszałam, na szczęście, bo przyznam szczerze, że
boję się burzy. Po przespanej nocy jak zwykle w kratkę ( opracowałam nową metodę spania: poduszki na rancie kanapy, nogi
na podłodze) wstał dosyć chłodny dzionek, wcale mnie to nie denerwuje, jestem okropnie zmęczona tymi ostatnimi dniami
afrykańskiej Sawanny)
A swoją drogą tak się zastanawiam, czy aby kanapa Magdy nie stoi na żyle wodnej? Przecież nigdy nie mam takich kłopotów ze snem,
jak w Modlnicy.
Już weekend rozpoczęty, może nie taki wspaniały, jak poprzedni, ale i tak każdy znajdzie dla siebie jakąś ciekawą metodę na
jego spędzenie, czego z serca życzę
