DUPA Z PANI, PROSZĘ PANI !!!

 

Tej krytyce z tytułu mojego blogu oczywiście podlega moja osoba, nikt więcej.

 A wszystkiemu jest winien trzynasty dzień miesiąca, czyli  dzień wczorajszy.
Tyle się naszykowałam na to wyjście do pana doktora, naczyniowego chirurga, a ile się jeszcze, całkiem nie wiem po co, nadenerwowałam
I co? Ano nic,  pojechałam tam sobie elegancko, żeby nie zginąć, taksówką, bo ta Wojewódzka Poradnia jest gdzieś na tyłach Szpitala Bonifratrów, na całkiem innej ulicy, niż sam szpital. Byłam tam o 16- stej ( termin miałam na 16.30) i …pocałowałam klamkę, przychodnia we wtorki czynna jest do 15.00. Wokoło cisza, nawet nie było się kogo o nic dopytać.
Usiadłam sobie na ławce i zaczęłam główkować, coby niby się miało stać, czy ja już mam taką sklerozę, że nie zapamiętałam godziny wizyty???
Może gdybym jeszcze chwilkę tam  pogłówkowała pewno coś bym wymyśliła, bo jakoś dziwnie mnie w stronę szpitala ciągnęło, ale zaczęło najpierw kropić, a potem się nieźle rozpadało, więc szybko zamówiłam taksówkę ( znów pogoda była dobrą wymówką na taką rozpustę ) i powróciłam do domu. Weszłam raz jeszcze na tą stronę, na której się rejestrowałam, znalazłam co potrzeba i zatelefonowałam, okazało się, że i owszem, byłam zarejestrowana na wczoraj i rzeczywiście na godzinę 16.30, ale nie w poradni wojewódzkiej, ale na prywatnej wizycie, a takich pacjentów lekarze przyjmują na terenie szpitala, czyli całkiem gdzie indziej, niż ja się znalazłam. Tylko nie wiem, czy pani mnie wcześniej źle o miejscu wizyty  poinformowała, czy to ja nie dosłyszałam….
Musiałam się kajać i przepraszać ( nie wiem za co) panią rejestratorkę i dostałam następny termin na poniedziałek ( 19 sierpnia) na godzinę 10.45.
Już teraz mam zapisany termin i na kartce i tutaj w blogu, więc nic już więcej mam nadzieję nie pokręcę.
No ale na szczęścicie nie będzie już wtedy pechowego trzynastego, więc pewnie wszystko elegancko sobie pozałatwiam, chociaż znane jest powiedzenie do trzech razy sztuka, odpukać !!!
No cóż S.K.S. niestety S.K.S. !!!!!!
Tylko z tym szpitalem akurat mam przykre wspomnienia, w nim bowiem leżała i to trzykrotnie moja Siostra.
I znów w poniedziałek wrócą wspomnienia….. ten korytarz, potem tylko skręt do windy i…… niestety Ani tam już nie będzie…….

Dzisiaj już jest środa, więc nie ma się co smucić, bo dzisiaj dzień uśmiechów dla Poznania i Krakowa.
Ulu Kochana, bardzo mi brakowało Ciebie na moim blogu, dlatego ucieszyłam się, gdy Ciebie tu „zobaczyłam”. Mam nadzieję, że sobie troszkę odpoczęłaś od Poznania, od wszystkich trosk niestety się nie da całkiem odpocząć, ale zawsze nawet najmniejsza zmiana dobrze robi. Dlatego się cieszę, że we wrześniu też jedziesz i to w dodatku nad morze, co prawda wtedy nie ma żadnych  możliwości na kąpiel w morzu, ale spacery brzegiem morza są wprost zbawienne dla zdrowia, pewnie troszkę Ci zazdroszczę, ale tylko troszeczkę. Powdychaj i połap  na zapas tego jodu, żeby i dla mnie trochę starczyło 🙂
Wczoraj czytałam kilka moich wpisów z początków mojego blogu czyli 2004 – 2005r. Znalazłam tam też Twoje komentarze Uleczko, też były takie fajne jak teraz!!
Fajny jest taki ” powrót do przeszłości”, wspominałam czasy już bywsze, te dobre i te gorsze. Bardzo mnie ucieszył wpis z 16 października 2004, gdy ogłosiłam wszystkim wieść o narodzinach Jana Tymoteusza, syna Magdy i Jacka, ale ten czas leci, za rok ten przystojny młodzieniec kończy już całe 10 lat!!!
Na początku moje wpisy były bardzo krótkie, ot tylko takie wzmianki, z czasem coraz bardziej się rozpisywałam. Teraz to już jestem prawie że gadułą 🙂
Czasami pisywałam jakimiś dziwnymi „szyframi”, których znaczenia teraz nie bardzo rozumiem, nie pamiętam, o co mi wtedy chodziło, pewnie wtedy miałam jakieś sercowe dylematy, na szczęście ten okres już jest za mną i bardzo dobrze!
No i czytając tamte wpisy dowiedziałam się, że już wtedy miałam kłopoty z kręgosłupem i z kolanami, czyli można rzec, że jest to u mnie już choroba chroniczna.

Nie mam niestety dobrych wieści dla Pani, która tropi losy Skoobiego, niestety ciągle nie znane nam się są jego smutne dzieje, pomimo, że dałam wiadomość i na stronie Gminy, schroniska i na face booku, czekamy dalej cierpliwie, może……..
Mam kontakt ze schroniskiem Psie Pole, gdzie ewentualnie mógłby pies być doprowadzony  ( rejon małopolski), wysłałam im mailem zdjęcie Scoobiego i pan obiecał, że gdy tylko podobny mu pies znajdzie się w schronisku, natychmiast da mi znać. Ba, byleby tylko tam się znalazł…..
Mogę tylko powtórzyć : SKOOBI WRÓĆ, WSZYSCY NA CIEBIE CZEKAMY !!!!

Bo pewnie na żadnej wystawie medalu Championa nasz Skoobiś by nie dostał, ale to jest ( specjalnie piszę jest, a nie był) najbardziej poczciwy i wierny pies pod słońcem!!!!!!

Przed nami znów długi weekend, niektórzy potrafią go dobrze wykorzystać, oby sobie mieli okazję dobrze odpocząć w słonecznej i miłej rodzinnej atmosferze.
Wszystkim życzę dużo słonka na ten weekend.