To był bardzo miły dzień

 

Rzadko się zdarza tak miły mojemu sercu dzień, jak ten wczorajszy.
A wszystko to zaczęło się od mojej wizyty w pracowni rtg w naszej kamienicy, To jest ta sama, nawet powiedziałabym, że macierzyńska placówka naszej rodzinnej firmy. Miałam tam załatwić jakieś formalności, więc zeszłam na dół i musiałam chwilę poczekać. W poczekalni siedział jakiś ksiądz, zobaczyłam, że ma malutki emblemat Caritasu. A ponieważ nasza Oliwka ostatnio bardzo intensywnie pracuje dla Caritasu, delikatnie go zagadnęłam. No i oczywiście zaczęła się ta miła rozmowa.
Okazało się, że Oliwka jest bardzo znana i ceniona  w środowisku Caritasu.Wszyscy ją bardzo lubią, bo jest bardzo grzeczna, układna i przede wszystkim z wielkim entuzjazmem podchodzi do powierzonej jej funkcji. Jest uczynna, a jej opieka nad powierzoną jej młodzieżą na niedawno spędzanych obozach była bardzo przez władze obozu chwalone. Była jedną z młodszych woluntariuszek, a jednak mimo młodego wieku była bardzo odpowiedzialna. Do jej funkcji należało między innymi przeprowadzenie porannej gimnastyki, co podobno czyniła bardzo profesjonalnie. Dzieciaki wprost ją uwielbiały, chociaż czuły przed nią pewien respekt, nie pozwoliła sobie wchodzić im na głowę i była bardzo w stosunku do nich konsekwentna, ale nigdy na nich nie podniosła głosu, raczej starała się im wytłumaczyć, gdzie jest błąd w ich postępowaniu.
Był nawet taki mały „incydent”, o którym widać ze swojej skromności Oliwka nie wspomniała swojej Mamie, mianowicie kiedyś podczas wizyty nad jeziorem dwoje młodzieniaszków zaczęło się kłócić, potem potrącać, w rezultacie jeden z nich wpadł do wody. Oliwka natychmiast zareagowała, pomogła poszkodowanemu wydostać się z jeziora i potem pogodzić tych dwóch kłócących się chłopców. Sprawa zakończyła się szczęśliwie na tyle, że już władze obozu nie musiały nadal interweniować. Miło było słuchać tych pochwał tego księdza, że miła, serdeczna i zawsze jest  pierwsza chętna do wykonywania obowiązków.
Podobno była bardzo aktywna przy organizacji, a potem przy samym już trwaniu całej imprezy Rio  w Krakowie, oczywiście była też nadwornym fotografem tej imprezy. Jej zdjęcia pokazały, że umie odnaleźć te najważniejsze, godne zainteresowania i wyróżnienia momenty, dzięki temu powstała bardzo ciekawa fotograficzna  sesja dokumentująca Rio Kraków 2013.
Na koniec ten ksiądz uściskał mi rękę i z uśmiechem powiedział : proszę przekazać  Mamie Oliwki, że na prawdę powinna być dumna, że ma taką wspaniałą córkę.
Widać, że jej Mama wsadziła dużo serca w jej wychowanie.

 

Zawsze wierzyłam w Oliwkę, wiem, że to dobre dziecko, sorry, teraz już panna, Babcia Ania byłaby na pewno z niej dumna, ale nie wiedziałam, że taki z niej aniołek, bo czasami, małe różki tez potrafi czasem pokazać, jak to na młodzież przystało, bo zawsze, od wieków trwa pewnego rodzaju ” wojna pokoleń”
Najważniejsze jednak, że Magda, jako Mama potrafi z nią znaleśc wspólne zdanie, bo kto, jak nie Matka zna swoje dziecko najlepiej. I cieszę się, jako Ciocia – Babcia, że tak dobrze ją wychowała. Chociaż niektórzy mogą Oliwkę widzieć nieco inaczej, uważam, że jest to na prawdę wspaniała dziewczyna. A potwierdzeniem tego była oczywiście ta przeprowadzona wczoraj rozmowa.
Teraz przed nią ciężki, ostatni rok nauki w gimnazjum, musi bardzo się postarać, aby przejść do dobrego liceum, czeka ją bardzo intensywna praca, więc pewnie nieco będzie musiała odpuścić sobie nieco pracę w Caritasie, chociaż nie sądzę, by ją całkowicie porzuciła, za bardzo się w tą wspólnotę wdrożyła.
Ale ten rok właśnie zaważy na jej przyszłości, najpierw dobre liceum, potem studia, mam nadzieję, że Babcia Ania tam z nieba uśmiecha się do niej i na pewno jej pomoże dobrą drogę obrać. Ja też za nią trzymam kciuki.

Wszystkim życzę miłego weekendu