ach te noce

 

ach te noce, te noce nieprzespane
Ale  tylko dla mnie, bo inny dobrze śpi
i te samolociki – komary rozpasane
ciągle żądne od nowa mojej krwi

Jakoś przeżyłam wczorajsze tropiki i tą koszmarnie duszną noc.
A przyznam,  że  było ciężko, nawet bardzo ciężko, w nocy wstawałam i szłam się ochłodzić pod wiatraczek.
Fajnie tak, gdy siedzisz na wygodnym fotelu a zefirek dmucha ci prosto w nos. I tak właśnie sobie słodko na tym fotelu zasnęłam, znużona tym zaduchem i …walką z komarami, znów te samolociki nad uchem mi latały, a potem tylko musiałam się drapać po ręku, uchu, nogi przezornie pochowałam pod kołdrę, dobrze je opatulając, bo nie dość, że chore, to jeszcze miałyby być zmasakrowane przez owady?

Dzisiejszy dzień ma być nieco „chłodniejszy”, na termometrze pokaże się ” tylko” 30 stopni, to pocieszające, zwłaszcza, gdy popatrzysz na termometr zawieszony na ul Grodzkiej w Krakowie, wczoraj pokazywał temperaturę 43 stopnie!! co udokumentowałam na zdjęciu powyżej.
Tylko poczekać, gdy lwy, tygrysy i inne afrykańskie zwierzaki przeniosą się nam do Krakowa i będziemy mieć prawdziwą  Sawannę.

Leżąc sobie wczoraj w łóżeczku i walcząc z duchotą pomyślałam sobie, że jeszcze tylko kilka miesięcy, a na trawnikach i chodnikach będzie leżał sobie biały puch, a ja z tęsknotą będę do tych upalnych dni wracała. Bo człowiek taki już jest, zawsze wraca myślami do tego, czego akurat nie ma.

Ja też cieszę się ostatnimi dniami wolności, czas powrócić do własnego domu no i wreszcie do pracy – koniec lenistwa, w tym roku urlop miałam rzeczywiście bardzo długi.

Więc jeszcze wciąż letnio wszystkich pozdrawiam i dnia miłego życzę Jedni odpoczywają, inni rozpoczną właśnie  upragniony weekend, Dobrego wypoczynku.

upał rozleniwia.

 

 

Dzisiaj w Krakowie 36-7 stopnie w cieniu, to ile jest tycg stopni w słońcu??
Nie chce mi się nic pisać w tym ukropie, myślę, że jestem wytłumaczony.
Zaraz idę na „kaczuszki”  Jacek włącza zraszacz, a ja mi Magda  pławimy się w tym chłodnym prysznicu, od czasu do czasu kwicząc
i  poruszając się w kaczym tańcu.
No to do jutra, może będzie ciut lepiej? 
Dzsisiaj z tego upału i internet i antena telewizyjna wysiadają  Prawdziwy ARMAGEDON .
Tylko w piekle będzie jeszcze bardziej gorąco
Dzisiaj telefonowałam do Poradni Chorób naczyń, by ustalić termin wizyty na NZOZ. Dowiedziałam się że nie ma już terminów do końca tegto roku,
a po9 nowy termin na rok  następny muszę zatelefonować w listopadzie.
Nic, tylko umierać, albo wyjmować pieniądze z pończochy

Byłam u lekarza

 Dlaczego taki późny dzisiejszy wpis?

Byłam u  lekarza pierwszego kontaktu i okazuje się egzekucja na moich nogach jest na razie odroczona
Dostałam leczenie tymczasowe tzn. leki na chwilę bieżąca,muszę  jednak zaliczyć wizytę i leczenie u chirurga naczyniowego
Trzeba więc tam się wybrać w najbliższym czasie, w oczywiście wyznaczonym przez NFZ
A kiedt to będzie, kto tam wie?

Dzisiaj środa, więc jest to dzień mój i Ulki, chociaż Ula jest na urlopie, ale kiedyś na pewno przeczyta, że o niej myślałam.
Całuski Uliczku !!!

Dzisiaj  była  prawdziwa Sahara,, trudno na zewnątrz było przeżyć. Że też taki najgorętszy dzień roku wybrałam na wizytę u lekarza.
Ale doktóe Paweł stwierdził żedzisiaj to już koniec upałów, podobno idzie jesień. No jesień to chyba przesada, ale już każdy ma
chyba dosyć tych tropików. Od nnich zaczęły się te moje kłopoty z nogami.Dzisiaj też złapał mnie straszny skurcz w łydce, ale
to pewno z braku potasu i magnezu, szybko te braki uzupełniłam.
No a teraz po tych nowych lekach i nowych maściach moje nogi będą piękne jak u łani.
Co wcale  , ze mogę zapomnieć o naczyniowcu.

Miłego  popołudnia

Ale upały !!!!

 

I gdzieś tam przeczytałam, czy usłyszałam, że następne lata w Polsce też takie będą gorące.
Przyszła bowiem taka wielka zmiana klimatyczna, że nawet badający ją uczeni są  nią zaskoczeni.
To może i zimy nie będzie w tym roku? Kto wie.
Takie upały mają tą dobrą stronę, że nawet nie chce się myśleć, ani słuchać, a tym bardziej pisać o polityce.
To wcale nie znaczy, że w polityce nic się nie dzieje, owszem dzieje się sporo, ale po co tym głowę sobie zawracać?

Ja tam cieszę się tym, co mam, czyli mile spędzanym czasem u Magdy, ale jest jedno małe „ale” te okropne dla mnie noce,
gdy budzę się zlana potem i pożarta przez komary, jest to koszmar, ale wtedy zasiadam w fotelu, wchodzę na net
,bo czasami łaskawie mój laptopik mi pozwala podglądnąć jakieś strony, tylko nie zezwala na żadną grę typu i Monster World, wtedy sobie
coś tam czytam na Onecie, czy w Gazecie, albo np. tak jak teraz piszę mój blog. Teraz jest np.godzina 1.41, spora część blogu
jest już napisana, rano sprawdzę tekst, coś tam dopiszę i już mój blog będzie gotowy. A ja teraz nieco już znużona z powrotem
położę się do łóżka  i może zasnę spokojnie.Wiatraczek trochę mnie ostudził,  oczka się przymykają, więc pora do łóżka powrócić.
Tylko co jest warta taka noc na raty?? Ano to, że znów w ciągu dnia będę zmuszona kapkę sobie pokimać.
Coś mi się wydaje, że niejako nawiązuję do rodzinnej tradycji, kiedyś wspominałam, że moja Babcia i Ciocia Janka w nocy
urzędowały, a w dzień spały. Ja nieco działam podobnie, z tym, ze nie urzęduję całą noc, rano wstaje, a tylko w dzień  nieco
przysypiam.
No oczka się już kleją pora chwilkę pospać, do spotkania już rano Chyba jestem bardzo jednak senna, bo w koło Macieju to samo piszę.

ciąg dalszy wpisu: to już wstałam, nie nie teraz, jakieś półtora godziny temu. za oknem pięknie lazurowe niebo i sporo słonka.
Wypiłyśmy z Magdą poranną kawusię na tarasie, wiecie, jak smakuje taka kawa w tych pięknych okolicznościach przyrody?? WYBORNIE!!!!
Niech żyje lato, bo tylko wtedy można doznawać rano takich wrażeń!!
Dzisiaj temperatura będzie sięgała 34 stopni w cieniu, jutro nawet może osiągać 37 stopni, to po co do Grecji, czy  do Hiszpanii wyjeżdżać?
No tylko chyba ten błękit morza może człowieka tam zwabić……..

Miłego  słonecznego dnia, uważajcie na siebie w te upały, bo ogłoszono trzeci stopień  zagrożenia .
Z napojów tylko woda mineralna wskazana !!!!

od poniedziałku

 Znów nowy dzień i znów nowy tydzień Może ten będzie lepszy, bo ostatniej nocy znów bóle nóg nie pozwalały mi spać
A na urlopie nie chcę o niczym przykrym myśleć, zwłaszcza, gdy spędza się upojne wieczory przy blasku świecy ( niestety księżyc nie chciał nam przyświecać) i blasku lampek ledowych, o jasno niebieskiej poświacie,  popijając dobry poncz z czerwonego wina z owocami. Czy trzeba czegoś więcej?
O miłym towarzystwie oczywiście nie wspomnę, to ma się samo przez się rozumieć, że jest bardzo miłe.
I tak mi właśnie minęła niedziela. Już nawet się nie złościłam, że laptop padł, przyjdzie pora, kupię sobie lepszy. A że w nocy musiałam nieco potuptać, by nogi wróciły do normy? cóż zdarza się od czasu do czasu.
Za to dzisiaj kolejny dzień „lampy”, jak to dobrze, ze nie muszę go spędzać w dusznym Krakowie 🙂

Miłego tygodnia


pól na pół

 

Tak właśnie działa mój laptopik, pół działa, pół nie.

czyżby laptop  miał duszę i umysł? Ledwo wczoraj powiedziałam Magdzie, że idę kupić nowy laptop, ten mały nagle odżył i nawet gry mi pozwolił
obsłużyć. Dzisiaj sam zażądał pełnego skanowania przy rozruchu, co uczyniłam, sporo plików był zarażonych, ale i tak nie wszystkie dały się usunąć.
Niestety mały laptopiku, los twój już jest przesądzony,lądujesz na śmietniku historii, chociaż łaskawie pozwolił mi dzisiaj post napisać

Pogoda fajna, słonko świeci, cieszą  się dorośli, cieszą się i dzieci…..
Co prawda to nie plaża i morze, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
A ja się cieszę ,że jest lato.
Chwilo trwaj!!!  Jestem taka szczęśliwa !!!!!!

a dzisiaj

a dzisiaj brak wpisu z powodu awarii mego laptopika.
.Już całkiem sie rozklekkotał i nie chce pracować Jedyne wyjście wyrzucić go na pierwszy napotkany śmietnik, chociaż tego przecież ze względów ekologicznych robić nie wolno.
No to póki nie kupię nowego laptopa mój blog zawieszam na haku

36 lat temu……

 

 

Właśnie przełom lipca i sierpnia 36 lat temu spędziłam z dziećmi Ani , Magdą l.9  i Marcinem  l.10 na wakacjach we Władysławowie.
Fajne były to wakacje, chociaż mama dzieci nie mogła z nami pojechać, ponieważ spodziewała się dzidziusia.
I właśnie 1 sierpnia 1977r przyszedł na świat Maciek.
Wszystkiego najlepszego Maćku w dniu Twoich urodzin życzę, chociaż może Ci się wydawać, że nie do końca szczerze Ci życzę, ale to nie prawda.
Dobrze wiesz, że i do Magdy i do Ciebie i poniekąd do Marcina czuję rodzinną miłość i tak już na zawsze pozostanie. Musiałabym się diametralnie zmienić, żebym o Was z czułością nie myślała, chociaż czasami bywa to trudne, gdy człowiek nie może zdecydowanie po jednej stronie się opowiedzieć, dlatego najlepiej wtedy się nie wtrącać, a jeżeli już na siłę, wbrew własnej woli zostaje się wciągniętym w takie rozgrywki rodzinne, zawsze dobrze jest stanąć po stronie prawdy. I właśnie tego Ci życzę, abyś nie miał żadnych podobnych do mnie w życiu dylematów i żebyś zrozumiał, że tylko prawda nikogo nie zrani.Życie wszak takie jest krótkie, tak szybko przemijamy, że póki jesteśmy jeszcze  razem tu, na tym świecie, powinniśmy pielęgnować nasze uczucia.

Dzisiejszą noc też do udanych nie mogę zaliczyć do super udanych, ganiałam nocą z łapką za muchami i komarami, które mnie okropnie przez sen pożarły. A to sekutnice dopiero, tyle krwi ze mnie wytoczyły, tylko po to, żeby potem swoje jajeczka znieść mogły.
A fe niedobre komarzyce, nie mogłybyście jak to robią wasze męskie odpowiedniki przenieść się na nektar roślinny i nie nękać biednych ludzi???

Dobrego dnia nie tylko dla Solenizanta