z czego przyszło mi się cieszyć


Lubię takie zdjęcia. Oczywiście nie podszywam się pod jego autorstwo, ale przeczytałam przy nim, że w najbliższym tygodniu ( a może i weekendzie) pogoda ma sięgać omalże letniej temperatury ok 20 stopni i od razu tak promiennie na duszy mi się zrobiło.
Bo gdy nie za bardzo jest się czym cieszyć, a ostatnio niestety wszystkie medialne wiadomości nie są zachęcające, trzeba się umieć cieszyć nawet drobnostkami, które albo już są, albo niebawem ( mam nadzieję) nadejdą.
A ja już się cieszę, bo albo w ten, albo w następny weekend  ” urzędować” będę w Modlnicy na małej rodzinnej uroczystości, na która już zostałam zaproszona, dokładna data będzie niebawem mi podana.
Może uda się już usiąść w naszej cudownej altanie i nadsłuchiwać, jak ptaszki świergolą wesoło i podpatrywać jak trawka zaczyna się zielenić, listków małe pączki się pojawiają, sprawdzać, czy gdzieś nie pojawił się już zalążek kwiatuszka…..
No więc sami widzicie, już mam się czym cieszyć, oczywiście nie wspominając rodzinnej atmosfery przy uroczystym pysznym obiadku.
A jednak moja ” żarłoczność” musiała wypłynąć na wierzch, nie udało się jej ukryć za zakumulowanym opisem wiosennej aury 🙂
Czy rzeczywiście to tylko drobna przyjemność? Życie składa się z nocy i dni, ale czasami bywają niedziele, to słowa przytoczone z  powieści Nocy i dni, te słowa mówiła Barbara podczas spaceru wraz z Bogumiłem, ona też potrafiła się cieszyć z tego co ją otacza, bo na moment pomogło się jej to otrząsnąć z szarej rzeczywistości.
I ja też się otrząsnę z marazmu, który ostatnio usiadł na moich ramionach  i taki kontakt z naturą jest mi konieczny właśnie teraz do życia.
Najgorsze, że kręgosłup tak ostatnio daje mi do wiwatu, że praktycznie nie wychodzę z domu, wiem, że jest to złe, bo coraz bardziej niestety się starzeję i coraz mniej sensu  życia widzę w sobie, co chyba też przenosi się na coraz większą izolację od ludzi ( z niektórymi już zupełnie nie potrafię się porozumieć)
Tylko powrót do pracy może mnie chyba uzdrowić, bo znów będę pośród ludzi, będę zmuszona wyjść z domu, będę mogła się udzielać w życiu ale czy to jeszcze potrafię?????

P.S. Parodiując studencką ongiś piosenkę ze smutkiem śpiewam : mnie nie jest wszystko jedno, nie dla mnie cały świat, bo człowiek bez pieniędzy (  na które nie potrafi  sam zarobić) jest guzik wart