wczoraj w blogu pisałam:
Dzisiaj niedziela, ostatnia przed….ale o tym dopiero jutro.
Koniec oglądania filmów do 2 – 3 w nocy bo…. ale o tym jutro
I dzisiaj to jutro nadeszło…
Domyślacie się na pewno? Tak, dzisiaj wracam do pracy.
Co prawda pogoda nie jest szczególna na dzisiejszy powrót, ale człowiek nie wybiera, to tylko pogoda wybiera.
Co prawda aparat rtg nie jest jeszcze czynny, ale będzie, albo nie będzie, co robić, przynajmniej na razie wychodzę ze skorupy.
Pomału, pomalutku wracam do świata żywych i twórczych 🙂
I wcale bynajmniej tym się nie martwię, a powinnam?????
NIECH SIĘ DZIEJE WOLA NIEBA Z NIĄ SIĘ ZAWSZE ZGADZAĆ TRZEBA !!!
Co prawda wolałabym, żeby za oknem nie było deszczowo i ponuro, by było tak pięknie, jak na moim zdjęciu, ale niestety nie zawsze można mieć wszystko, co się tylko nam zamarzy. Przyjdzie i na to pora.
W takim bądź razie mój dzisiejszy wpis do blogu będzie krótszy, bo muszę pomału się już ” zagospodarować”, mam nadzieję, że będę wytłumaczona, bo takie pierwsze po długim czasie kilkugodzinne wyjście potrzebuje specjalnej oprawy.
Jutro za to ( może trochę dłużej) opiszę, jak ten pierwszy dzień pracy przeżyłam.
W każdym bądź razie mogę jeszcze dodać, że noc miałam koszmarną, późno zasnęłam ( jeszcze o 1.14 w nocy zaliczyłam jakiś głuchy – stacjonarny telefon, który mnie zdenerwował, bo takie nocne telefony z reguły nic dobrego nie wróżą), za to obudziłam się już kwadrans przed szóstą, pewnie, gdy będę do pracy wychodziła moje oczy będą z ołowiu, ale cóż, najwyżej przekimam sobie godzinkę, dwie już po powrocie do domku.
No to na razie, miłego poniedziałku i fajnego całego tygodnia, chociaż pogodowo będzie on podobno w kratkę, niestety.
