Jakoś słabo nam się ta wiosna ” przebija”, ale nie narzekajmy, nie wszędzie było tak, jak na Dolnym Śląsku, gdzie wczoraj bardzo obficie śnieg padał i wszędzie było całkiem biało. A mnie cieszą te zielone, nieśmiałe jeszcze małe listki na drzewach i te żółte kwiaty zwiastuny wiosny – forsycja.
A ja już widziałam nawet rozkwitające krzewy magnolii.
Deszcz spadł, teraz pora na słonko i ciepełko i wszystko rozhula się nam wesoło.
Nic specjalnego wczoraj się nie działo w moim życiu, więc też i nic specjalnego nie napiszę, chociaż wczoraj z Mią i Dianą tworzyłyśmy ozdobny słoik z nowo rozrastającą się roślinką, potrzebne to będzie dzisiaj Mii do szkoły : do słoika na dno dałyśmy muszelki, potem troszkę ziemi, w która roślinkę umieściłyśmy no a sam wierzch ziemi jeszcze kilkoma muszelkami ozdobiłyśmy, całość obwiązana była śliczną zieloną kokardką, we którą wpięłyśmy małe piórko – szóstka będzie, jak nic.
Zastanawiam się, czy rzeczywiście znaleziono miejsce, gdzie zatonął ten wrak samolotu, czy po prostu był to pretekst do tego, by przerwać już te dalsze poszukiwania i stwierdzić: wszak tu zatonął , ale nie można będzie odnaleźć.
W każdym razem wczoraj w malezyjskim porcie lotniczym było bardzo gorąco, rodziny najbliższych wszczęły bunt przeciwko tej decyzji. Trudno im się dziwić, ale skoro pogoda nie jest odpowiednia do takich poszukiwań?
No to idę do pracy, a wam wszystkim spokojnego wtorku życzę.
