Gdy dzwoneczek się odezwie, biegniemy do szkółki, by się uczyć różnych rzeczy, pracować jak pszczółki
Dzisiaj rano, skoro świt, bo zaraz po godzinie siódmej, pojechałam na badania krwi ( muszę mieć wyniki do dzisiejszego wieczornego badania) i właśnie po drodze spotkałam te maleństwa ślicznie, odświętnie ubrane w czarne spódniczki, czy czarne spodnie i białe bluzki. Ech te czasy. Właśnie obliczyłam, że dzisiaj mija 58 lat od czasu, gdy po raz pierwszy zasiadłam w szkolnej ławie i …. zajadałam śliwki węgierki, bo nie mogłam zrozumieć, czemu na lekcji na przykład nie można jeść śliwek, albo czemu trzeba siedzieć grzecznie w ławce i słuchać co Nasza Pani mówi.
Tak, właśnie, Nasza Pani, ona zawsze była dla pierwszaków miła i serdeczna, uśmiechnięta, bo wiedziała, że dla dziecka rozstanie z rodzicami nie jest łatwe, chociaż teraz dzieci chodzą do przedszkola i już przedsmak tych rozstań znają. Ale za moich czasów nie wszystkie dzieciaki były przedszkolakami, stąd pani miała zawsze kłopot z takimi rozbrykanymi urwisami.
Tu raz jeszcze z łezką w oczach wspomnę moją niestety już nieżyjąca Panią, Kazimierę Jakubiec, uosobienie Anioła, naprawdę wspaniała wychowawczyni, która prowadziła nas od pierwszej do czwartej klasy, nigdy się nie złościła, wszystko cierpliwie tłumaczyła. Ech, takich nauczycieli już nie ma, wszyscy są tacy jacyś znerwicowani, a i przyznać trzeba, że dzieciaczki nie należą do tych najgrzeczniejszych.
No to jeszcze szkolny kawał : pani pyta dzieci, czy wiedzą, które ptaki nie budują gniazd. Zgłasza się Jasiu i mówi: – Kukułki. Świetnie, odpowiada pani, a wiesz czemu? wiem, bo kukułki mieszkają w zegarach :-).
Przyznam się, że zawsze 1 września mam obawy, czy znów ktoś nie rozpocznie wojny, szczególnie teraz, gdy sytuacja na świecie jest bardzo zaogniona.
Na szczęście tak się nie stało, dzisiaj rano premier Tusk ( wciąż jeszcze nasz premier) uczestniczył w uroczystościach na Westerplatte, w miejscu, gdzie zostały puszczone pierwsze bomby na Polskę, w miejscu, gdzie żołnierze dzielnie bronili swojego przyczółka. Tam dziś rano odbył się apel, w którym oddano hołd wszystkim poległym w tej strasznej wojnie, ratując Ojczyznę przed upadkiem i całkowitą ruiną. Nierówna była to walka, niestety siła wrogów Polski, Niemiec i ZSRR była przeważająca, ale jednak sprawiedliwości stało się zadość po kilku latach doszło do momentu ustania przelewu krwi, chociaż konsekwencje tej wojny niestety jeszcze czuliśmy przez długie lata. Dlatego dzisiaj, podczas swojego przemówienia premier dobitnie powiedział : Nigdy więcej wojny!!! Właśnie, trzeba uświadamiać ludziom, że wojna to strach, to przemoc, to krew, to zatracenie człowieczeństwa. Szczególnie teraz, gdy ciągle wydaje się, że stoimy na krawędzi wojny, powinniśmy o tym myśleć, nie tylko my, ale i politycy, od których przecież zależy w która stronę pójdziemy.
Tu nawiązuję do tego, że prawa strona polskiej polityki stara się zdewaluować znaczenie wyboru naszego premiera Tuska, rzucając w niego kalumnie dla własnych partykularnych, politycznych interesów. Zły to ptak, co własne gniazdo kale – mówi przysłowie i jest w tym prawda. Szkoda tylko, że to zachód właśnie widzi, jak wiele w Polsce się zmieniło na dobre, jak mądrze byliśmy prowadzeni przez okres kryzysu ekonomicznego, nie doprowadzając kraju do ruiny.
Co prawda pewna część podpuszczana przez prawicowe partie i dziennikarstwo twierdzą inaczej, widać złość zalewa im oczy i nie potrafią obiektywnie na rzeczywistość patrzeć. Polska nam piękniej i rozrasta się, wystarczy wyjść na ulice miast, wystarczy przejechać się po polskich wsiach.
Pewnie, że jest spora grupa ludzi, którym bieda w oczy zagląda, niestety to są skutki transformacji, które ponoszą i inne kraje wkraczające w demokrację.
Takim ludziom należy pomagać, umożliwić im pracę, ale nie może być tak, żeby tylko ciągle utyskiwać, trzeba umieć znaleźć i te lepsze strony życia i starać się je rozwijać.
A co u mnie? Ano przeżyłam jakoś to niedzielne oczyszczanie, dzisiaj włączyłam „drugi bieg”, ale nie jest to takie straszne, jak przypuszczałam, da się wytrwać.
Tylko na pewno przez najbliższy czas nie popatrzę na żur i sok jabłkowy, a landryny… no cóż, tego nie jestem pewna, czy już całkowicie mi obrzydły, ale na pewno pomagają przeżyć.
Teraz z niecierpliwością czekam na późniejsze godziny i na…..
Szkoda tylko, że deszczyk pada i jest chłodno, ale podobno od środy wraca lato. To dobra wiadomość, chociaż pomału do tych chłodniejszych i słotnych dni powinniśmy się przyzwyczajać. Tylko patrzeć, a znów śnieg z nieba zacznie padać…..
Nie jest to co prawda optymistyczna wiadomość na pierwszy dzień tygodnia, ale i tak udanego poniedziałku w oczekiwaniu na cieplejszą środę życzę
