piątek weekendu początek

 

I kto z nas na ten dzień nie czeka. Tym bardziej, że zapowiadają śliczne, weekendowe dni.
Ale co tu mówić, niestety już czuć tą jesień. Wczoraj wracając z pracy przysiadłam chwilkę na ławce, było bardzo przyjemnie i słonecznie, ale i słonko nie tak już grzeje i wietrzyk zapach jesieni przynosi……
Ale ja lubię jesień, ale tą słoneczną, ciepłą, szeleszcząca pożółkłymi liśćmi i pachnące Babim Latem. Dopiero potem, gdy słota nadchodzi, a wszystkie kostki dają o tym znać bólem robi mi się smutno i wyczekuję…wiosny, tak, tak, odliczam, ile dni mi do niej jeszcze pozostało.

I coś na wesoło:

– Dlaczego pan nie wyrzuci tego pijaka za drzwi? – mówi jeden z gości do barmana. – Trzeba być człowiekiem, przyjacielu… Tam za drzwiami czeka jego żona…
        
          *******

- Tato, dlaczego ten pociąg zakręcowywuje?
– Nie mówi się „zakręcowywuje”, tylko „zakręca” Jasiu!
– No dobrze, to dlaczego on zakręca?
– Bo mu się tory wygły…

         *******


 Polska jesień, deszcz zacina, zimno, ponuro. Przez miasto jedzie Mercedes, wiadomo szklane drzwi, aby dres było widać, klasa S. Zatrzymuje się na skrzyżowaniu na światłach obok kościoła. Kierowca opuszcza szybę, a pod kościołem z czapką w dłoni stoi sobie chudziutki facio, istna bida. Kierowca Mercedesa pyta:
– Józek? Józek, to ty?
– Heniek? – pyta bida.
– Józek, kopę lat, wsiadaj, co będziesz tak na deszczu stał, podrzucę cię.
Jadą. Józuś rozgląda się ciekawie i po chwili mówi.
– Widzę, że u Ciebie dobrze.
– Nie, co ty! Nie jest dobrze. Interesy nie idą. Zbankrutowały trzy moje firmy, stara rozwaliła nową BMkę, córka uczyć się nie chce, to wysłałem do Oxfordu, a tam skubnęła mnie na 20 patoli z Visy. Jak wróci,to jej… No, ale co u Ciebie Józek?
– No wiesz, trzy dni nic nie jadłem…
– No co ty Józek, tak nie można. Zmuś się Józek, zmuś!

Miłego dnia