Okres grzewczy

 

Wczoraj, już oficjalnie rozpoczął się u nas okres grzewczy.
To znaczy, że podobnie jak i u Uli mamy już ciepłe kaloryfery.
Nie od razu się zorientowałam, bo po przyjściu z pracy jeszcze słoneczko świeciło, okno było otwarte, ale jednak czuć już było po chwili, że powietrze w domu jest takie „przełamane”. I bardzo dobrze, bo i mnie zaczyna  katarek „rozbierać”, co może nie jest takie dziwne, skoro u mnie po kolei wszyscy domownicy te przeziębienia połapali, teraz kolej na mnie, no i znów nie zdążyłam się załapać na szczepienie przeciwko grypie.

A co u mnie w pracy: bardzo dobrze rokuje, remont już jest prawie zrobiony –  trzeba było zaślepić kable po podłączeniu do nowego aparatu i takie tam drobnostki kosmetyczne powyrównywać, oczywiście nie u mnie, tylko w gabinecie :-).

Wczoraj był dziwnie ciepło – chłodny dzionek. To znaczy, gdy słonko opierało się o mury Żabińca, było nawet cieplutko, ale podwiewał lekko chłodny wiaterek i…
niestety, wracając do domu  spróbowałam na chwilkę usiąść sobie na plantkach pod domem, chciałam przeczytać sobie gazetę, ale  ławka stała w cieniu, zawiał dosyć chłodny wiaterek, który szybciutko mnie do domu pogonił. I tyle było wczoraj   mojego obcowania z naturą. 🙂
Poczekam do weekendu, podobno ma być nawet 24-25 stopni ciepła!.

Ostatnio nabrałam nowej maniery: gdy zbliża się godzina 17- sta zaczyna mi się kręcić w głowie, oczy stają się ciężkie, jak z ołowiu, „rwą” mnie nogi, a to oznacza, że pora na popołudniową drzemkę. I chociaż chwilę wcześniej wydawało mi się, że tym razem nie ulegnę pokusie, niestety, nie umiem tego pokonać i muszę godzinę, dwie się zdrzemnąć. Co wcale nie przeszkadza mi, że potem o całkiem przyzwoitej ( jak na mnie) porze idę spać.
A co będzie, gdy będę o tej porze wracała z pracy ? ( bo czasami pracuję popołudniu). Położę się na środku chodnika i utnę sobie krótką drzemkę??? 🙂

Polityka: już pewnie wszyscy wiedzą, że mamy nowego Marszałka Sejmu i został nim, zgodnie z przewidywaniami, Radosław Sikorski, pomimo zdecydowanych głosów przeciw, wyrażonych przez PIS ( oni już tak mają, że zawsze są przeciw temu, co nie ich), Sikorski wygrał zdecydowaną większością głosów.
I bardzo dobrze, niech pisiorów troszkę znów ze złości w dołku pościska!!!! Będą lepiej trawić 🙂
Ale, ale, muszę jednak zdecydowanie mniej politycznie myśleć, bo ostatnio coś za często Kaczyński prześladuje mnie w snach. Tej nocy znów mi się śnił i to całkiem nie miło, ale trudno, żeby w moich snach był miły, skro taki na jawie też nie jest.

A dzisiaj czwartek, czyli dzień losowania lotto.
No i coś a propos :

Pewien facet popadł w kłopoty finansowe. Jego firma popadła w długi, stracił samochód, bank chciał zająć dom. Postanowił zagrać w lotto. Niestety nie wygrał. Modli się więc do Boga:
– Boże, moja firma bankrutuje, mogę stracić dom, spraw, żebym wygrał w lotto!
W następnym losowaniu znowu wygrał ktoś inny. Znowu się modli i błaga:
– Boże, za tydzień stracę dom, gdzie się podzieję z rodziną?!
Znowu wygrywa jakiś inny gość.
– Boże, nie masz litości? Moja rodzina głoduje, jutro bank nas wyrzuci z domu, pozwól mi wygrać w lotto!
Nagle widzi błysk i staje przed obliczem rozgniewanego Boga:
– Mogę Ci pomóc, ale wykrzesaj też coś z siebie – wypełnij wreszcie ten cholerny kupon!

To co, miłego czwartku życzę, oczywiście z główną wygraną w lotka 🙂