Wczoraj miałam bardzo przyjemny wieczór, mianowicie miałam niespodziewaną wizytę Magdy i Olki. Siedziałyśmy przy herbatce, pysznych ciasteczkach i sobie gadałyśmy, no dobrze, plotkowałyśmy , ale nic zdrożnego w naszych plotkach nie było, sama prawda!
Dzisiaj było już nieco gorzej, bo przedpołudnie grzecznie przespałam. Potem ugotowałam sobie pyszny obiadek ( kotlet schabowy, ziemniaczki i mizeria), no a potem się zaczęło. Prawdziwy Armagedon, Zatkany zlew nagle sam się opróżnił i wszystko wylało się na całą podłogę w kuchni. Mówię Wam, istny potop!!! Miałyśmy co z Polą zbierać, chyba ze dwa wiaderka wody było na ziemi. Na szczęście udało nam się to jakoś ujarzmić.
A teraz…odpoczywam. Myślę, że wszystkie kalorie, które na obiad ” pożarłam” spaliłam podczas tego zbierania wody.
******
Znudzona żona, chcąc zwrócić na siebie uwagę, pyta uwodzicielsko:
– Kochanie, co cię bardziej we mnie pociąga: moja błyskotliwa inteligencja, czy moje powabne ciało?
– Twoje poczucie humoru – mruknął mąż, zerkając znad gazety.
*********
Nauczycielka próbuje wytłumaczyć uczniom sens słowa „relaks”.
– Jasiu, twój tatuś pracował cały dzień. Jest bardzo zmęczony, nadchodzi wieczór. Co on wtedy robi?
– Właśnie moja mamusia też chciałaby to wiedzieć!
********
– No takiego wirusa to ja jeszcze nie miałem! – powiedział zięć, widząc teściową przy komputerze..
******
Życzę miłego sobotniego odpoczynku
