całym świecie. Warto wiedzieć jak jej przeciwdziałać, jak sobie z nią radzić, jak pomóc bliskim, których dotknęła. Poznaj ją, wypełnij prosty test,
To akurat dla mnie bardzo ważny problem, albowiem sama jestem cukrzykiem, niestety. Moja cukrzyca jest typu II- go, czyli spowodowana zbyt
dużą wagą. Na szczęście nie jestem insulinozależna, wystarczą mi tabletki, ale to nie znaczy jednak, że kiedyś nie będę musiała brać insuliny.
przygotowuję się do dwustopniowej walki z otyłością, ale jeszcze na razie więcej o tym pisać nie będę.
Fakt, lubię słodycze, przyznaję się bez bicia, ale to nie tylko słodycze są powodem cukrzycy, oględnie mówiąc, cała moja dieta jest nieodpowiednia.
Na całe szczęście mój mądry żołądek sam odrzucił wiele nieodpowiednich potraw, które ongiś spożywałam ze smakiem. Jakoś coraz mniej smakują
mi wędliny czy mięso, wolę zdecydowanie nabiał, ale i tutaj jest spora różnica w gatunku spożywanego nabiału. Dzieli się go na tzw light, który
posiada łatwo przyswajalne i potrzebne dla organizmu białka, węglowodany, czy nawet tłuszcze. Niestety ja uwielbiam sery tłuste, które posiadają zbyt
duży procent tłuszczu, więc nie jest on raczej dla mnie wskazany. Właśnie do takich serków należy ser typu Camembert, ja uwielbiam te bardziej „pachnące inaczej”, czyli im więcej śmierdzi, tym dla mnie jest bardziej pyszny.
W Polsce niestety jest jeszcze wciąż słaby wybór takich śmierdzących serów, (te, które wytwarzają w Polsce są serami młodymi, jeszcze nie dojrzałymi), chociaż w Almie można sobie wynaleźć różne takie ciekawe cuchnące gatunki sera, które są sprowadzane np z Francji i Szwajcarii,
Ojczyzną takich serów jest właśnie Francja i Szwajcaria, tam już do perfekcji od wielu, wielu lat opracowali proces dojrzewania takich serków.. Takie sery uwielbiał mój Tata, poznał te smaki podczas kilkuletniego pobytu w Paryżu, rozsmakował się w nich, a potem chyba „przekazał „miłość do serów swoim dzieciom, tak, zarówno mój brat, jak i siostra uwielbiali te smaki, ja również jestem smakoszem serowym.
Pamiętam, jak kilka lat temu czekałam na przystanku autobusowym MPK i byłam pod wpływem…właśnie takiego pysznego serka, który przywiózł mi prosto z Paryża mój siostrzeniec Marcin. Ach, jak ten Camembert wspaniale „waniał”, aż nie mogłam się oprzeć i przed powrotem do domu postanowiłam go tylko troszkę spróbować.
Skutek był taki, że kto tylko usiadł koło mnie na ławeczce przystanku, zaraz stamtąd uciekał przy okazji podejrzliwie na mnie patrząc. Śmiałam się w duchu do rozpuku, bo tylko ja wiedziałam, czemu tak „rozkosznie” śmierdzę. Zresztą w autobusie też miałam podobne problemy, ale nimi się nie przejmowałam, przynajmniej mi było wygodnie jechać samej na podwójnym siedzeniu. A że się na mnie tak dziwnie patrzyli? no cóż, ja wiedziałam, skąd ten dziwny zapach pochodził, zresztą resztkę sera też ze sobą wiozłam i on też odpowiednio jeszcze pachniał. Ale to była fajna przygoda, co?
No dobra, rozpisałam się dzisiaj o cukrzycy i o serkach, a teraz trzeba zejść na ziemię i realnie spojrzeć na świat.
Otóż dzisiaj też otrzymałam maila z ekologicznymi wieściami i podobnie jak wczoraj, dzisiaj w Krakowie będzie znów przekroczona norma zanieczyszczenia powietrza. No tak, znów nad Krakowem wisi szara, smogowa czapa, ale pewnie gdzieś około południa ( zgodnie z prognozą pogody) słonku uda się na troszkę wypuścić kilka swoich promyczków. Ale za to bardzo wcześnie robi się szarówka, a za chwilę potem już noc, wczoraj wracałam z pracy po ciemku, dzisiaj będzie tak samo.
Teraz mamy przecież najkrótsze dni roku.
Na szczęście dzisiaj jest piątek i przed nami znów weekend.
A że przez tą popołudniową zmianę ciut dla mnie krótszy? – trudno, tak musiało widać być 🙂
Miłej pracy i miłego odpoczynku.
