…….. wiadomo, listopad. Na szczęście dzisiaj mija jego pierwsza połowa ( już pisałam, że to najgorszy mój miesiąc w roku).
A my czekamy na zimę, która stale nast straszą.
A właściwie to jest tak : zima albo będzie, albo jej nie będzie, są różne prognozy na ten świąteczno zimowy miesiąc.
I nigdy tak do końca nie wiadomo, która prognoza się spełni – czyli co najmniej brzmi to jak jakaś wróżba, na którą czekamy, ale nie wiadomo, czy się spełni.
A nasze dzieciaki pewnie już na św Mikołaja czekają, szczęśliwe istotki, jeszcze w bajki wierzą….
A my, dorośli, już chyba w nic nie wierzymy, ale dzisiaj o tym cicho – sza, albowiem trwa przedwyborcza cisza.
Dopiero jutro, po 22 będzie się działo, oj, będzie się działo…
Więc na tą leniwą i senną nieco sobotę przesyłam wszystkim mój promienny uśmiech i żart:
W tańcu facet zwraca się do partnerki:
– Widzi pani tego starego bałwana, który tańczy z tą farbowaną blondyną? To mój szef. Nie znam większego kretyna.
– A czy pan mnie zna?
– Nie.
– Jestem żoną pańskiego szefa.
– A czy pani mnie zna?
– Nie.
– No to chwała Bogu!
No właśnie, no to chwała Bogu, że dzisiaj sobota 🙂
