zajadanie stresu

 

Jakaś strasznie zestresowana byłam wczoraj popołudniu.
Czułam się tak, jakby mi pół mojej kamienicy na głowę się zwaliły.
No, sporo tego wszystkiego ostatnio na mój siwy łeb spadło, przyznaję łącznie z polityką.
Ale potem wszystko wytłumaczyłam sobie  tak : to bardzo radośnie  nagłaśniane zwycięstwo Pis, to znów wcale nie aż taka ogromna porażka dla PO.
W sumie jakie to zwycięstwo, skoro  Pis „porządzi” w 8 województwach, a w sumie PO  będzie „rządzić” też w ośmiu województwach, czyli może kilkoma punktami ( dokładnie jeszcze nie wiadomo iloma, bo wciąż oficjalnych wyników wyborów jeszcze nie ma), ale głoszone  przez nich tak ogromne zwycięstwo to tylko zwyczajna pisia propaganda. Szczególnie, że wybory w miastach Pis raczej przegrało ( tu ciągle jeszcze nie rozumiem Krakowa, które poparło Pis), nie wiem, czy będzie 1-2 prezydentów miast z tej formacji, nie wiem, jak będzie z burmistrzami. Ale pożyjemy, zobaczymy, co jutro, co za kilka miesięcy będzie. Jeszcze jest kilka dogrywek w walce o prezydencki fotel w kilku miastach, ale sądząc po dotychczasowych wynikach, tam Pis raczej niewiele będzie miało do powiedzenia.

Ale wracając do stresu, jak pisałam jeszcze nałożyło się kilka innych „składników” mojego złego humorku, więc wracając z pracy „wskoczyłam” na moment do cukierni Buczka i zamówiłam sobie pyszną babeczkę z winogronami i kawkę late. Od razu cieplej na duszy ( a właściwie na żołądku) mi się zrobiło.
W dodatku w autobusie, na przeciwko mnie usiadła pani, która, jakby czując mój zły humor, bardzo ładnie do mnie się uśmiechnęła.
No proszę, czasami czyjś humor można uśmiechem naprawić, dlatego zawsze powtarzam, ludzie,  więcej uśmiechajcie się do siebie, dla kogoś może to być bardzo ważne!!!!
A potem jeszcze wykonałam jeden bardzo miły telefon i…….do domu wróciłam już całkiem bez stresu, pozostawiłam go gdzieś po drodze, za sobą…..
Ale ma rację ajatoxxl , lepiej strzelić sobie kielicha na lepszy humor, albo  właśnie tak jak ja, zjeść babeczkę…. wszak polityka nie jest najważniejszą częścią naszego życia.
A jutro i tak będzie lepiej, bo musi być!!!!

Dzisiaj, jak zwykle ostatnio, obudziłam się w ponurym raczej Krakowie, może uda się słoneczku kilka promyczków zza chmurek wypuścić.
Życzę miłego wtorku i…wyruszam w siną dal….