Dopiero co składałam życzenia Solenizantce Matyldzie i słałam uśmiechy do Poznania, a tu już nadeszła pora na następną różyczkę w moim blogu, oczywiście dla Ulki. No tak, znowu mamy następną środę. Mam nadzieję, że nie bardzo marzniesz Uluś, chociaż przestrzegają, że mrozy i śnieg dopiero nadciąga. Już nasi sąsiedzi doznali tych zimowych przyjemności, przed nami jeszcze jest wszystko:-)
Ale na szczęście bywa ten najmilszy dzień tygodnia, który jest taki ciepły, że wszelkie mrozy usuwają się w dal i stają się niegroźne, lody za oknem się rozmrażają, przynajmniej tutaj i mogę się Ulu co najmniej jak w tropiku pod palmami z Tobą „spotkać”. Posyłam Ci dużo optymizmu, który w ten zimny czas wszystkim jest potrzebny, no i oczywiście tradycyjne uśmiechy i całuski z Krakowa.
A swoją drogą, może kiedyś uda nam się razem pod te palmy pojechać i pyszne drinki z lodem i obowiązkowo z papierową, kolorową parasolką sączyć????
A ponieważ ten czas pędzi coraz szybciej, zanim się obrócimy już będą Święta Bożego Narodzenia. Podobno jest szansa, by były tradycyjnie białe, chociaż byli tacy, który „straszyli” nawet 16 stopniową temperaturą. Oczywiście na plusie.
Wczoraj przeglądałam sobie nawet w necie propozycje świąteczne i noworoczne. Kiedyś, jak pamiętacie, wyjeżdżałam z Rodzinką nawet do Zakopanego na te kilka świątecznych dni, ale to jednak jest zbyt droga impreza, pewnie przydałby się jakiś sponsor, albo…… wygrana w lotka, ale ponieważ i jedno i drugie jest raczej dla mnie niedostępne, będziemy musieli się zadowolić świętami w Modlnicy. Zadowolić, ale skąd, na pewno będzie bardzo fajnie, tylko „na wyjeździe” nie trzeba się martwić o aprowizację, gotowanie, smażenie, pieczenie no i mycie na okrągło naczyń ( jak to dobrze, że jest przynajmniej automatyczna zmywarka, jest jednak nieco mniej kłopotów z tym myciem), ale za to jest bardziej rodzinnie, no i oczywiście można postarać się tak te święta zaplanować, żeby nie trzeba było cały czas za stołem siedzieć. W każdym bądź razie na nudę raczej narzekać nie będę.
Oglądałam też propozycje sylwestrowe, zapowiadają fajne bale, nie tylko w Krakowie zresztą, ale to też nie dla mnie, bo po pierwsze nie mam chętnego na takie balety partnera (ten z andrzejkowej wróżby jakoś jeszcze się nie pokazał), a poza tym spędzić całą noc poza domem? – nie to już nie jest dla mnie. Byłabym bardzo zmęczona.
W nocy to i owszem mogę posiedzieć we własnym fotelu z myślą, że tuż obok jest mój wygodny tapczanik, na który w każdej chwili mogę się przesunąć 🙂
Ale gdzieś szlajać się po obcych parkietach???? Zgroza!!
To nie te czasy Arlekinie, nie te czasy……………. niestety…….
Dzisiaj środa, a więc idę na popołudniową zmianę, czyli znów będzie ciemno podczas mojego powrotu do domu.
Ale jeszcze troszkę trzeba poczekać, bo na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok, czyli już dłużej popołudniu będzie jasno. Teraz są dni najkrótsze i słonko już zachodzi ( o ile w ogóle się na niebie zdąży pokazać) przed godziną czwartą popołudniu – straszne!!!
Miłego dnia wszystkim życzę.
