a dzisiaj piątek…

Tak, dzisiaj PIĄTEK, PIĄTECZEK, PIĄTUNIO !!!!!!! jak mawia  nasz JAŚ.
Nic dodać, nic ująć, tylko cieszyć się należy.
Kończy się pracowity tydzień i zaczyna błogie lenistwo.
A od poniedziałku wszystko znów od nowa się zacznie.
Dla mnie ten  poniedziałek to będzie akurat  bardzo ważny dzień, bo rano idę na wizytę lekarską do mojego całkiem nowego pana doktora – chirurga ogólnego od…. a to dopiero powiem we wtorek.
Mam nadzieję, że będzie bardzo sympatyczny, bo tylko z takimi mam ostatnio do czynienia,  a co następny lekarz, to bardziej sympatyczny.
Jednym słowem jestem szczęściarzem, przynajmniej tak było do tej pory i sądzę, że tak nadal będzie. Przez telefon pan doktór miał bardzo miły głos, a to  już jest bardzo dobrym symptomem. Tylko czy będzie chciał i umiał mi pomóc?????

A co poza tym? no cóż, dzisiaj w nocy przychodzi do nas Święty Mikołaj.

Do mnie na pewno nie przyjdzie, wiem już to z góry. Nie, nie dlatego, że byłam niegrzeczna, ale chyba do ludzi w  moim wieku już taki miły Święty nie zagląda.
Więc zamieszczę  tylko taki mój liścik, który już też umieściłam na moim Face Booku, ale bardzo mi się spodobał no i jest na tzw czasie.
A może i Święty Mikołaj go jakimś cudem  odnajdzie?

No właśnie, zawsze ta czwarta możliwość jest najbardziej prawdopodobna!!!

Ale dzieci na pewno będą go z wielkim niepokojem oczekiwali i pod poduszki, albo do  skarpet zaglądali.
I to jest właśnie początek zapowiadającej się magii Świąt Bożego Narodzenia, na którą wszyscy, czy mali, czy starsi czekamy.

No dobra, przestaję marzyć i idę w tą zimną i okropnie mglisto-mżystą rzeczywistość. A wczoraj chociaż przez moment słonko świeciło!!!
Jak to dobrze, że dzisiaj, piątek, piąteczek, piątunio