Teraz to na pewno wiem, że tydzień składa się prawie z samych śród.
Ta następna już prawie przedświąteczna też pewnie będzie już jutro, skoro tak ten czas szybko leci……
Dzisiaj dla Ciebie Ulu znalazłam w moim archiwum Picassa zdjęcie pięknego różanego pączka, które wykonałam już dawno, dawno temu.
Leżał sobie w moim Lamusie, a dzisiaj go stamtąd zabrałam, by cieszył Twoje oczy.
Pączek to nadzieja na piękny kwiat, który z niego się rozrośnie, niech dzisiaj i ta nadzieja na to, że doczekamy się wreszcie tych ciepłych
wiosennych, pełnych słonecznych dni, gdy znów uśmiech będzie na Twojej i mojej twarzy, dzisiaj niestety przez niezbyt sympatyczną aurę
nieco skrzywiony.Tak, padający deszcz ze śniegiem nie jest zbawienny dla nieco starszych już kości, taka jest prawda.
Całuski jak zwykle z prawie zimowego, a jednak chłodnego Krakowa, mimo, że słonko chce koniecznie przebić się nam przez chmurki.
Wczoraj byłam u fryzjerki, pani Krysi i już mam w związku z tym świąteczną fryzurkę, taką, jaką najbardziej lubię, czyli krótkie włoski.
Najważniejsze, że czesać się nie trzeba rano.
To fakt, do wczoraj wyglądałam jak wkurzony Chopin po koncercie, każdy długi i prosty jak drut włos sterczał w inną stronę, nijak nie można
było tej szopy na głowie opanować, nawet żel nie wiele pomagał. Ale teraz na razie mam na dwa miesiące spokój.
Wracałam sobie wczoraj późnym już popołudniem, prawie, że wieczorkiem do domu. Chwilkę przysiadłam na ławce i spojrzałam,
jak pięknie wygląda ten oświecony lampami i światłami ulic Kraków.

Niestety było zbyt chłodno, by nieco dłużej posiedzieć i podziwiać Kraków by night.
Szkoda, bo to były naprawdę piękne widoki.
A dzisiaj idę na popołudniu do pracy, więc zdążę sobie jeszcze „wskoczyć” do przychodni pierwszego ratunku, sorry, czyli do lekarza pierwszego kontaktu.
Muszę sobie jeszcze zrobić test odpornościowy na żółtaczkę, żeby w porę ( lub nie) się zaszczepić na żółtaczkę.
Czyli cykl leczniczy trwa….. Jeszcze dzisiaj z koleżanką zrobimy sobie zdjęcie klatki piersiowej, najpierw ja jej, potem ona mi, też będzie potrzebne mi to rtg do operacji,
Zresztą dawno już się „wewnętrznie nie fotografowałam”, no właśnie przysłowiowy szewc bez przysłowiowych butów chodzi 🙂
Miłej środy wszystkim życzę