Ale fajniasto było…

 

Niestety nie mogłam udokumentować wczorajszej imprezy moim aparatem, bo okazało się, że moja ładowarka nie działa, albo i te nowe baterie – akumulatorki są do niczego i mimo, że 3 dni ładowałam mój aparat, niestety nadal był pusty.
Na szczęście młodzież tym razem świetnie zadbała o sfotografowanie wczorajszej imprezy.
No a ja przynajmniej miałam nieco spokój, nie musiałam z tym swoim aparatem ganiać tam i z powrotem. Tylko teraz muszę coś zrobić, by na rodzinną Wigilię był już mój aparat całkiem sprawny.

No ale miałam pisać o wczorajszej imprezie. Odbyła się ona w…. Edenie, tak, to był prawdziwy Raj, niewielka sala, nieco w góralskim stylu.
Ale było w niej bardzo cieplutko,, zwłaszcza, że atmosfera imprezy była bardzo rodzinna.
Po przemówieniach „Dyrekcji” podzieliliśmy się wszyscy ( no prawie wszyscy) opłatkiem, a potem zasialiśmy za stołem, zajadając przepyszny barszczyk czerwonym z uszkami i bardzo smaczną smażoną, chrupką rybkę – karpiem z ziemniaczkami i czerwoną kapustą z grochem,. Za nami, na środku sali stał olbrzymi zimny bufet ze wszystkimi dobrociami tego świata, od śledzi i innych rybek począwszy, po słodycze i napoje alkoholowe i nie alkoholowe  różniaste skończywszy. Każdy wybierał to co lubi ( ja jadłam bardzo smacznego śledzika w śmietanie), bardzo dobre były też pierogi z kapustą i grzybami, spróbowałam dwa takie, bo jednak pojemność brzucha jest ograniczona. Siedziałam tam prawie do 11 stej w nocy, ale duża część, szczególnie ta młodzieżowa, co było do przewidzenia jeszcze pozostała, racząc się i pysznościami  z zimnego bufetu i alkoholem.
Do tego sala była bardzo pięknie ubrana, oczywiście była i prawdziwa  choinka, i małe sztuczne na każdym stole, ale na każdej więźbie i na ścianach zawieszone były piękne ozdoby z poinsecji, czyli gwiazd betlejemskich,.
Reasumując, to był na pewno jeden z najmilszych dla mnie wieczorów.
A dzisiaj obudziłam się z…Katzem. Tak, tylko całkiem nie wiem dlaczego, bo przecież nie napiłam się ani kieliszeczka wódki, ani kieliszeczka  wina.
Głowa mnie boli, jakoś tak dziwnie w niej mi się kręci…. chyba pójdę spać.

No i tylko tak dla dokumentacji przypominam, że dzisiaj mija 33 rocznica wprowadzenia  Stanu Wojennego.
Pamiętam tą trwogę w tamtym dniu i wiem, jak dzisiaj niektórzy chcą zawładnąć tą rocznicą do własnych politycznych celów.
Czy tak ma wyglądać ta demokracja, którą wielu wtedy przypłaciło  ten dzień i wiele następnych swoimi tragediami, a nawet i śmiercią?

Pozostawiam wszystkich do zadumy nad tym dniem 13 grudnia.